aA
To nieprawda, że historia musi dzielić Rosjan i Polaków. Mówią to tylko ci, którym zależy by do pojednania nigdy nie doszło. Wolą, żebyśmy na zawsze byli wrogami. Wszystkie systemy totalitarne budowały swoje imperia na walce z kimś. Zmieniali się wrogowie, ale nie cele walki z nimi: budowa systemu prowadzącego do władzy absolutnej –totalitaryzmu. Nie ważne czym systemy te były i są podbudowane: chorą ideologią, filozofią utopijną czy religią. Jedno miały i mają wspólne – nie istnieje dla nich jednostka.
Historia, która łączy
© Autoriaus nuotr.

Łóżko

Droga z Buraczichy do Soliugi jest koszmarna. A w zasadzie – nie ma jej. 4 kilometry jedzie się OK. Pozostałe 14 to walka samochodu i kierowcy z żywiołem. Przejazd 18 km. zajął nam 2,5 godz.

Samochód zatrzymał się niespodziewanie.

- To tutaj –powiedział Sława, co odebraliśmy jako sygnał do wyjścia z maszyny. Przypalił papierosa i bez zbędnych słów ręką pokazał mi odległy o 50 metrów pagórek.

Inaczej to sobie wyobrażałem. Nie wiem jak, ale inaczej.

- A gdzie ślady po barakach? Gdzie tory kolejowe? –pytałem.

- Nie ma torów. My teraz stoimy na nasypie kolejowym na którym były tory. Baraki rozebrano i wywieziono. Jeśli nawet były tu jakieś deski, to dawno spróchniały i zabrała je tajga –cierpliwie wyjaśniał myśliwy.

Chodziłem po małym pagórku – miejscu życia i śmierci PIERWSZYCH polskich ofiar wywózek. Potknąłem się o coś. W środku dzikiej tajgi z ziemi sterczał kawał żelastwa. Wiedziałem, że znaleźliśmy to miejsce. Kilka minut później zobaczyłem w trawie pozostałości metalowego łóżka.

- Gdzie mogły być groby? –zapytałem Sławę.

Kiwnął głową w stronę niewielkiego stoku na skraju lasu. Bez słowa ruszyliśmy w tamtą stronę. Było, jak przed śmiercią opowiadała Fela – ok. 200 metrów. Na pierwsze wypukłości w ziemi trafiliśmy natychmiast. Nie było najmniejszych śladów grobów, tj. kamieni, czy krzyży. Były tylko nienaturalne, obrośnięte trawą „wypukłości”: pierwsza, druga, piąta…..

W jednej z nich leży trzyletnie dziecko, którego szukałem – Kazio.

Przywieźliśmy z Polski dwie identyczne tablice. Ta sama forma, ten sam wzór, ta sama treść: imię i nazwisko dziecka, data urodzin i śmierci i tylko jedno zdanie: „Pamięć silniejsza od śmierci”. Wszystko w 2 językach: po polsku i rosyjsku.

Większa tabliczka ma wielkość 2 kartek papieru (format A-3) i jest na małym stojaku. Druga jest o połowę mniejsza. Wykonała je firma PMP Poland z Radomia. Jej Prezes – Andrzej Strzelczyk zapewnia, że specjalny stop da jej życie nieomal wieczne, a wypalonego laserem napisu też nie trzeba będzie odnawiać. Obruszył się, gdy chciałem za obie zapłacić…

Był 8 czerwca 2013 r., 72 lata i 5 dni od śmierci Kazia. Tablicę w ziemię wbił Sława. Dlaczego on? Nie wiem, po prostu chciał. Strasznie nienaturalnie wygląda w tajdze: stojąc na słonecznym stoku odbija światło jak lustro. Nerwy, emocje, wzruszenie, zmęczenie – pewnie wszystko to razem spowodowało, że kawał świecącej w tajdze blachy był dla nas czymś metafizycznym. Uśmiechem dziecka? Ręką wyciągniętą przez leżące tam od ponad 70 lat ofiary do Rodaków? „Niemym krzykiem” szczęścia tych, o których pamiętaliśmy? Dla każdego był czymś innym. Ale dla każdego był „czymś”.

Grzegorz zapisał odczyt z GPS. PIERWSZY cmentarz PIERWSZYCH ofiar PIERWSZEJ wywózki – N 610 32’ 8,316’’ ; E 400 26’ 31,332’’ .

Sława wsiadł do samochodu i sam przejechał po walącym się drewnianym wiadukcie kolejowym.

- Jeśli spadnę, ofiar będzie mniej – powiedział jak zwykle poważnie.

My przeszliśmy go pieszo. Potem jeszcze kawałek samochodem i dotarliśmy do osiedla zbudowanego z drewna po barakach – miejsca szczęśliwego dzieciństwa Wiery.

Pochodziliśmy trochę po starych, rozpadających się domach. I znowu kryła się za nimi niespodzianka: kolejne wybrzuszenia – kolejne polskie groby. W sumie nie ma się czemu dziwić. W osadzie (specposiołok) Soliuga mieszkało 1047 Polaków. Zapaliliśmy znicz kupiony przed cmentarzem w Łomży i zapisali lokalizację kolejnego cmentarza: N 610 33’ 2,052 ’’ ; E 400 28’ 28,812’’.Podobnych cmentarzy jest w okolicy więcej.

W drodze do Buraczichy mijaliśmy postawiona przez nas tablicę. Niesamowicie, na wiele kilometrów świeciła. I znowu każda z 6 osób w samochodzie po swojemu odbierała ten blask. Ktoś jak uśmiech, ktoś jak „niemy krzyk” – „dziękujemy!”. Ktoś jak prośbę – „pamiętajcie”.

„Na Dorogu”

W Buraczisze czekała na nas Liubow Makłakowa. Jako lekarz najpierw zmusiła nas do kąpieli w ruskiej bani, potem zaś, powyciągała z nas po kilka kleszczy.

Siedzieliśmy w jej domu przy suto zastawionym stole. Było nam ciepło w duszach i smutno zarazem. Nie było atmosfery do biesiady. Wiera i Liuba spakowały nam butelkę wódki i słój grzybów dla „Riebionka”, czyli płk. Leona Wagnera. Wypiliśmy po kieliszku wódki „na dorogu” i wrócili do hoteliku w Niandomie.

Rano spotkaliśmy się w niandomskim muzeum z jego szefową Eleną Kuzniecową, bibliotekarką Galiną Iwanowną i red. Anną Gusielnikową. Obejrzeliśmy spokojnie zbiory. Największe wrażenie zrobiły na mnie żarna. Wiecie co to takiego? Wyjaśnię na wszelki wypadek: złożone z dwóch kamieni ręczne urządzenie do mielenia zboża. Na dalekiej Północy Rosji ludzie z głodu, kiedy nie mieli zboża, zbierali przeróżne nasiona drzew i krzewów. Suszyli je by potem zemleć. Ale żaren nie było. Zrobili je więc z 2 kawałów pnia brzozy, a stykające się warstwy do mielenia ze starych drewnianych gwoździ.

Potem była wycieczka śladami minionego piękna zapomnianej przez świat Niandomy. Kiedy mieliśmy już odjeżdżać, pod muzeum podjechał Dmitrij Pawłow z nadleśnictwa w Archangielsku (wielkością zbliżonego do terytorium Polski). To kulturalny, życzliwy, młody człowiek o imponującym wzroście (200 cm.). Nikt chyba nie wie o archangielskich lasach i o tym, co skrywają tyle co on. Słyszał, że „jacyś Polacy chodzą po jego tajdze” to i przyjechał na nich popatrzeć. Przywiózł nam sadzonki choinki syberyjskiej.

- Weź je do Polski. Może dla kogoś będą ważne. Weź – to tylko delikatne drzewka –namawiał.

I na nic przekonywania, że zanim dotrzemy do Warszawy, spędzimy jeszcze kilka dni w Archangielsku, a potem kilka kolejnych w drodze. Ktoś wsadził garść sadzonek w starą koszulę, ktoś ją polał wodą, ktoś następny zapakował w torbę foliową.

- Drzewka są delikatne, ale jak wszystko i wszyscy na Północy, muszą być mocne. Bierz i nie dyskutuj –życzliwie, acz stanowczo przekonywała Elena.

I tak syberyjskie jołki w ilości 32 sztuk ruszyły z nami. Po kilku dniach wszystkie – całe i zdrowe dotarły do Polski.

Głos Rosji
|Populiariausi straipsniai ir video
Įvertink šį straipsnį
Norėdami tobulėti, suteikiame jums galimybę įvertinti skaitomą DELFI turinį.
(0 žmonių įvertino)
0

Top naujienos

Balkonas nuo namo nukrito neatsitiktinai: visi buvo prieš dvi dienas įspėti nebesinaudoti balkonais (16)

Penktadienį pranešta apie incidentą Lazdynuose – nuo vieno iš šio mikrorajono daugiabučių...

Paaiškėjo, kad 5 metus anglų policijos ieškotas lietuvis kilęs iš Šilutės r.: dingusiojo radimas buvo slepiamas

Anglijos policijos rastas miške besislapstęs lietuvis pasirodo, kad yra kilęs Šilutės rajono,...

Naujausi užsikrėtusiųjų maršrutai: viešbučiai, kavinės, restoranai ir viešasis transportas (104)

Nacionalinis visuomenės sveikatos centras paskelbė naujausius maršrutus, kur lankėsi asmenys,...

Prie Lietuvos artinasi šaltasis atmosferos frontas (19)

Po karštų dienų sulauksime atokvėpio. Gaivesnius orus atneš šaltasis atmosferos frontas, teigė...

Arūnas Milašius. Baltarusija – kruvinas ir pratylėtas Lietuvos šansas (1)

Šios savaitės pradžios Lietuvos politinį gyvenimą galime įvardinti dviem žodžiais –...

Neramus signalas: žada neleisti į paplūdimius be asmens apsaugos priemonių (305)

Visuomenės sveikatos specialistams nerimą kelia pakrantes nugulę poilsiautojai. Medikai įspėja,...

Atsakė į svarbų klausimą: ar galima lenkimo manevrą baigti kertant ištisinę liniją? (92)

Lenkimas vis dar išlieka vienu sudėtingiausių manevrų, kuriuos tenka atlikti automobilių ir kitų...

Po skandalingų rinkimų rezultatų Baltarusijoje laukiama masinių protestų: Tichanovskaja juose nedalyvaus Minsko centre telkiamos pajėgos (29)

Opozicijos kandidatė į Baltarusijos prezidentus Svetlana Tichanovskaja nedalyvaus gatvės...

Kelly Osbourne savo gerbėjus šokiravo išvaizdos pokyčiais: realybės šou žvaigždė numetė beveik 40 kilogramų

Šių metų pradžioje Kelly Osbourne paskelbė, kad ims dar labiau rūpintis savimi. Realybės šou...

|Maža didelių žinių kaina