Zub: W Wilnie jak u siebie

 (10)
Pracę w reprezentacji narodowej Polski zamieniłem na pracę w Żalgirisie Wilno i tego nie żałuję, powiedział PL DELFI Marek Zub, starszy trener drużyny piłkarskiej Żalgiris Wilno. Do tej pory nie miałem okazji doświadczyć nieporozumień na tle narodowościowym, dodaje trener.
Zub: W Wilnie jak u siebie

Z Żalgirisem Wilno pracuje pan od niedawna?

Pracę z Żalgirisem rozpocząłem w sierpniu i trochę się obawiałem. Jednak zostałem bardzo pozytywnie zaskoczony dobrym nastawieniem nie tylko piłkarzy, ale i zarządu klubu oraz wszystkich pracowników. Szczególnie jestem wdzięczny trenerom, którzy pomagali poznać zespół, poznać nowe otoczenie.

Był pan asystentem trenera reprezentacji Polski?

Zostałem powołany do pracy w nowym sztabie Waldemara Fornalika i już zacząłem przygotowania do pracy z reprezentacją, ale w trakcie posiedzenia sztabu szkoleniowego dostałem konkretną propozycję pracy od Żalgirisu.

Praca w reprezentacji narodowej jest bardzo prestiżowa?

To była trudna decyzja. Propozycja pracy z reprezentacją zdarza się raz w życiu, lecz biorąc pod uwagę swoją dotychczasową pracę jako trenera, podjąłem decyzję rozstać się z reprezentacją. Uważałem, że w tamtym momencie istotną dla mnie była praca samodzielna. Trener Fornalik zrozumiał moją decyzję i ze sztabem rozstaliśmy się w przyjaznej atmosferze i nadal podtrzymujemy kontakty.

Czym się różni piłka litewska i polska?

Nikogo nie obrażę mówiąc, że poziom polskiej ekstraklasy jest wyższy niż na Litwie. Po pierwsze, Polska jest dużo większym krajem, dlatego i wybór piłkarzy jest większy. Po drugie, piłka nożna w Polsce jest sportem numer jeden, natomiast na Litwie preferują koszykówkę. Szczególnie wyczuwa się brak szkolenia podstawowego, szkolenia dzieci na kandydatów do piłki, a do tego potrzebne są odpowiednie warunki, finanse. Trudno tutaj spotkać piłkarzy dobrze wyszkolonych, często brak elementarnej metodyki, elementarnych podstaw, których nikt im nie dał w wieku szkolnym. Moim zdaniem, jakość piłki litewskiej trzyma się na naturalnym talencie. Duży problem jest z boiskami. W Polsce wszystkie stadiony ekstraklasy mają podgrzewane płyty, co częściowo rozwiązało problem, ale boiska treningowe są w opłakanym stanie, nie mówiąc już o boiskach dla dzieci.

W Żalgirisie grają piłkarze różnych narodowości. Czy są problemy w porozumiewaniu się?

Nie ma problemów przez duże „P”. Natomiast są problemy wynikające z niedostatecznej jakości porozumiewania się między zawodnikami. Lepiej czy gorzej, ale jestem w stanie porozumieć się z każdym piłkarzem. Natomiast na boisku piłkarze muszą dogadywać się błyskawicznie i w tym jest problem. Z tego co zauważyłem, młodzi litewscy piłkarze absolutnie nie mówią po rosyjsku, raczej po angielsku, a mamy dwóch istotnych piłkarzy rosyjskich. Poziom angielskiego u piłkarzy jest bardzo zróżnicowany, co stwarza pewne kłopoty.

Czy pańska rodzina jest w jakimś stopniu powiązana z terenami Litwy?

Nie, nie mam żadnych powiązań z tymi terenami. Bramkarz „Ekranasu” Zubas też nie jest moim krewnym. Moja rodzina ma korzenie ukraińskie.

Czy udało się zwiedzić Wilno i Wileńszczyznę?

Byłem w kilku pięknych miejscach. Od 1993 roku mieszkam w Warszawie, ale Warszawa nie ma do zaoferowania tylu miejsc, zabytków co Wilno. Poczynając od starówki po okolice. Byłem oczywiście w Trokach, zwiedziłem całą starówkę. W Nidzie graliśmy mecz towarzyski, więc udało mi się zwiedzić litewskie pomorze. Bardzo, bardzo mi się tutaj podoba.

Stosunki polsko – litewskie nie są najcieplejsze.

Bardzo żałuję, że tak się dzieje. Moim zdaniem, przyczyna konfliktu leży po obu stronach. Zdecydowanej racji nie ma żadna ze stron. Dużo grałem zagranicą Polski, tą zachodnią granicą i pierwsze wrażenie, pierwsze kontakty z ludźmi uświadamiały mi, jak bardzo się różnimy, natomiast tutaj w Wilnie czuję się jak u siebie w domu. Prawie się nie różnimy, problem oczywiście sprawia język litewski. Do tej pory nie miałem okazji doświadczyć nieporozumień na tle narodowościowym. To jest moja pierwsza praca zagranicą i Wilno jest idealnym miejscem, bo i jestem zagranicą, ale też czuję się jak u siebie.

W niedzielę wygraliście z liderem tabeli.

To była niesamowita gra. „Ekranas” na razie zostaje liderem tabeli, ale dzieli nas już tylko jeden punkt, więc ostatnie mecze będą szczególnie ciekawe. Wygraliśmy bitwę, ale wojna jeszcze trwa. Nie możemy sobie teraz pozwolić na słabość . Musimy wygrywać.

Autorem dwóch zwycięskich bramek był też Polak.

Kamil Biliński spisał się na medal. Każdy mógł się załamać po utracie gola w 45 minucie. Jednak chłopcy znaleźli w sobie siły do przełamania bariery psychologicznej i wyrwali tak bardzo potrzebne zwycięstwo. Oddzielne brawa dla Kamila.

Plany na przyszłość.

Na pewno zostaję przez kolejny sezon, czyli wypełnimy pełny cykl treningowy. Mamy potencjalne szanse na wygranie mistrzostwa Litwy, oraz czekają nas eliminację ligi europejskiej.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Rozrywka

Szaleństwo Pokemon Go dotarło do Polski (3)

Aplikacja Pokemon Go, która szturmem zdobyła serca graczy na całym świecie, święci triumfy także w Polsce. W miastach, parkach i lasach organizują się grupy poszukiwaczy tropiące wirtualne potworki z bajki, która była popularna kilkanaście lat temu. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia od światowej premiery odnotowano w internecie przeszło 280 tys. wzmianek o tej grze – wynika z analizy Dentsu Aegis Network.

Tańcz z Emily (9)

Modelka i aktorka polskiego pochodzenia Emily Ratajkowski jest prawdziwą mistrzynią uwodzenia. Kolejny raz udowodniła to w tańcu.

Natalia Siwiec: To będzie coś, co zawsze chciałam robić (4)

Fotomodelka marzy o stworzeniu własnej marki kosmetycznej. Twierdzi, że są to na razie odległe plany, wkrótce jednak zrealizuje inne marzenie. Natalia Siwiec zapewnia, że będzie to coś, co zawsze chciała robić. Nowe przedsięwzięcie nie będzie związane z show-biznesem.

Anna Wendzikowska: Wspominając moje wybryki, nie wiem, czy pozwolę dziecku wyjechać na wakacje w wieku 15 lat samotnie (2)

Na pierwsze wakacje bez opiekuna Anna Wendzikowska wyjechała w wieku 15 lat. Spędziła wówczas z koleżankami tydzień nad polskim morzem. Gwiazda twierdzi, że wspominając własne wybryki z tamtego czasu, nie wie, czy wyśle swoją nastoletnią córkę na samodzielne wakacje.

Joanna Krupa: W dzieciństwie wakacje spędzałam nad jeziorem z całą rodziną (2)

Najlepsze wakacyjne wspomnienie z dzieciństwa Joanny Krupy to wyjazdy nad jeziora. Letnie dni spędzała tam cała rodzina: rodzice modelki, wujostwo i kuzyni. Obecnie wakacje letnie gwiazda spędza zazwyczaj w Kanadzie lub w chłodniejszych amerykańskich stanach. Oboje z mężem uciekają w ten sposób od upałów Los Angeles i Miami, gdzie mieszkają na stałe.
Facebook pl.DELFI.lt