Sebastian Rozwadowski: Sms'y, które nam wysyłała siostra Michaela z Hospicjum, pomagały w trudnych chwilach

 (2)
Sms'y, które nam wysyłała siostra Michaela, różaniec, który dostaliśmy od niej, święte obrazki w samochodzie, to w trudnych chwilach nam pomagało, w rozmowie z PL DELFI powiedział Sebastian Rozwadowski, który w Dakarze 2016 wystartował z Benediktasem Vanagasem.
© DELFI / Šarūnas Mažeika

Jakie są pana refleksje po rajdzie, praktycznie na świeżo?

Sebastian Rozwadowski: Spełniły się moje dwa marzenia ostatnich lat. Pierwszym było wystartowanie w Dakarze, a drugim – ukończenie.

W 2013 roku woził pan dziennikarzy na rajdzie. Jaka różnica między wożeniem dziennikarzy a bezpośrednim udziałem w rajdzie?

S.B.: Kolosalna różnica, zupełnie inne zadania, zupełnie inne obowiązki, aczkolwiek muszę powiedzieć, że dużo dał mi Dakar z dziennikarzami. Mogłem dokładnie, od środka, zobaczyć z czym się zmagają zawodnicy, jakie muszą przejść procedury, jak wygląda trasa. Było to przygotowanie praktyczne i to procentowało. Pojechałem na ten Dakar z dużą ilością informacji, wiedziałem co się będzie działo, jak wygląda odbiór administracyjny, jak wygląda start, jak wygląda meta, jak wygląda cały tryb rajdowy, jak zawodnicy żyją, jak funkcjonują, gdzie się żywią, gdzie biorą prysznic. To są ważne rzeczy, których nie musiałem się obawiać.

Co było najtrudniejsze, najcięższe?

S.B.: Najcięższe były chwile, kiedy mieliśmy pewne problemy: czy techniczne, czy kiedy drugiego dnia skończyliśmy na dachu przez krowę, która się pojawiła na drodze. To były takie chwile, które wprowadzały niepokój – czy nam się uda ukończyć Dakar – z drugiej strony pokazywały, że, jeśli bardzo tego chcemy, to wszystko jest możliwe, nawet po dużych przygodach, po dużych problemach technicznych, po dużych stratach czasowych, warto jest kontynuować, warto jest walczyć, bo ta meta jest bardzo ważna.

Czy powtórzyłby pan, gdyby przed miesiącem wiedział co czeka?

S.B.: Absolutnie, bez 1 proc. zawahania.

Czy odczuwało się wsparcie duchowe od hospicjum w Wilnie?

S.B.: Przed wyjazdem siostra Michaela twierdziła, że bardzo nam dziękuje za to, że bardzo pomagamy. Natomiast ze swojej strony przed wyjazdem powiedziałem, że to my bardziej skorzystamy dużo bardziej ze wsparcia Hospicjum niż Hospicjum z naszego, gdyż będziemy absolutnie pochłonięci rajdem, a oni będą się za nas modlić i wspierać, co dało się czuć. Sms'y, które nam wysyłała siostra Michaela, różaniec, który dostaliśmy od niej, święte obrazki w samochodzie, to w trudnych chwilach nam pomagało.

Benediktas Vanagas: W ogóle sprawy duchowe są życiu bardzo ważne. Zwróciliśmy uwagę na to, że trzeba pomagać. W Hospicjum pracuje wiele osób, którzy pełnią ważną misję, nie zawsze za wynagrodzenie, ale to tylko zwiększa ich wytrzymałość.

Jak reagowano na Pogoń i Orła razem?

S.B.: To jest genialny projekt. Możemy przez sport pokazać, w najtrudniejszym rajdzie na świecie, że nasze narody, tak jak kiedyś, potrafią ze sobą współpracować, potrafią współpracować bardzo dobrze, potrafią wspierać się w tych najtrudniejszych chwilach i walczyć o przetrwanie. Te nasze symbole i Pogoń, i Orzeł były bardzo dobrze odbierane przez polskie media i przez polskich zawodników. Wzbudziły duże zainteresowanie i duży szacunek.

B.V: Odczuliśmy wiele ciepła ze strony polskich zawodników. Zrozumieli oni, że razem jesteśmy silniejsi i od tego nasze stosunki tylko się wzmacniają.

Dakar się skończył, Dakar się zaczyna, powiedział Benediktas. Czy już są plany na przyszły rok?

S.B: Zrobimy wszystko, żeby wystartować razem. Na mecie powiedziałem, że jestem tak zadowolony tym Dakarem, że mógłbym jechać już jutro. Nie jest tak, że jestem zmęczony, że muszę na chwilę o tym zapomnieć, muszę się przespać, odpocząć przemyśleć i dopiero wtedy podjąć decyzję. Nie. Jestem gotowy jechać jutro, jedyne co mnie powstrzymuje, to moja rodzina, za którą się stęskniłem.

Jak się jechało z Sebastianem?

B.V: Jestem szczęśliwy, że rozpoczęliśmy współpracę. Ten rok odbieramy, jako rok inwestycji. Zrozumieliśmy, że musimy zrobić drobny kroczek do tyłu, aby Sebastian zdobył doświadczenie na Dakarze. Jest on naprawdę zawodowym pilotem. Po rajdzie mogę śmiało stwierdzić, że wybór był trafny. Czeka nas wiele wyzwań, ale naprawdę ciekawa przyszłość.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 

Rozrywka

Szaleństwo Pokemon Go dotarło do Polski (3)

Aplikacja Pokemon Go, która szturmem zdobyła serca graczy na całym świecie, święci triumfy także w Polsce. W miastach, parkach i lasach organizują się grupy poszukiwaczy tropiące wirtualne potworki z bajki, która była popularna kilkanaście lat temu. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia od światowej premiery odnotowano w internecie przeszło 280 tys. wzmianek o tej grze – wynika z analizy Dentsu Aegis Network.

Tańcz z Emily (10)

Modelka i aktorka polskiego pochodzenia Emily Ratajkowski jest prawdziwą mistrzynią uwodzenia. Kolejny raz udowodniła to w tańcu.

Natalia Siwiec: To będzie coś, co zawsze chciałam robić (4)

Fotomodelka marzy o stworzeniu własnej marki kosmetycznej. Twierdzi, że są to na razie odległe plany, wkrótce jednak zrealizuje inne marzenie. Natalia Siwiec zapewnia, że będzie to coś, co zawsze chciała robić. Nowe przedsięwzięcie nie będzie związane z show-biznesem.

Anna Wendzikowska: Wspominając moje wybryki, nie wiem, czy pozwolę dziecku wyjechać na wakacje w wieku 15 lat samotnie (2)

Na pierwsze wakacje bez opiekuna Anna Wendzikowska wyjechała w wieku 15 lat. Spędziła wówczas z koleżankami tydzień nad polskim morzem. Gwiazda twierdzi, że wspominając własne wybryki z tamtego czasu, nie wie, czy wyśle swoją nastoletnią córkę na samodzielne wakacje.

Joanna Krupa: W dzieciństwie wakacje spędzałam nad jeziorem z całą rodziną (2)

Najlepsze wakacyjne wspomnienie z dzieciństwa Joanny Krupy to wyjazdy nad jeziora. Letnie dni spędzała tam cała rodzina: rodzice modelki, wujostwo i kuzyni. Obecnie wakacje letnie gwiazda spędza zazwyczaj w Kanadzie lub w chłodniejszych amerykańskich stanach. Oboje z mężem uciekają w ten sposób od upałów Los Angeles i Miami, gdzie mieszkają na stałe.
Facebook pl.DELFI.lt