Pomysł na weekend: Birsztany

 (29)
„Cudze chwalicie, swego nie znacie, Sami nie wiecie, co posiadacie" — pisał Stanisław Jachowicz. Miał rację. Pędzimy co roku do Turcji, Tunezji, w najgorszym razie do wypełnionej po brzegi Połągi, a tymczasem w zasięgu ręki mamy piękne i jeszcze przez masowego turystę nieodkryte miejsca. Na przykład Birsztany (Birštonas).
Birsztany, fot. Facebook
Birsztany, fot. Facebook

Każdy słyszał, a wielu też było, o uzdrowisku Druskienniki. Sanatoria, wody mineralne, SPA, aquapark, sale konferencyjne, zadbana infrastruktura, co roku przyciągają do Druskiennik dziesiątki tysięcy osób nie tylko z Litwy, ale także z Polski, Białorusi, Rosji, a nawet Izraela. Birsztany pod tym względem są jeszcze „terra incognita”. I na tym polega ich urok.

Woda mineralna za free

Wybraliśmy się do Birsztan w czasie ostatniego długiego weekendu i się nie zawiedliśmy. Położone w pięknym Parku Narodowym Pętli Niemna Birsztany spotykają nas czystymi, zalanymi słońcem, wybrukowanymi współczesną kostką ulicami, ciszą i powietrzem pachnącym żywicą. Zostawiamy samochód na bezpłatnym parkingu przy Centrum Informacji Turystycznej (ul. Balysa Sruogi 4), w którym zaopatrujemy się w mapki i przewodniki (a propos pięknie wydany, bogato ilustrowany, bezpłatny przewodnik jest dostępny w wielu wersjach językowych, w tym po polsku i rosyjsku), i ruszamy zwiedzać miasteczko.

Nasze pierwsze kroki kierujemy oczywiście do pobliskiej biuvette czyli publicznej pijalni wody mineralnej, bo właśnie źródła specyficznej wody mineralnej są głównym bogactwem i atrakcją Birsztan. Sympatyczny drewniany , pomalowany na żółto domek, w nim kran z którego leci zimna, naturalna woda mineralna „Vytautas”, co prawda ze specyficznym zapachem i przysmakiem siarkowodoru (nie każdemu to się może podobać). Rekomenduje się wodę wypić w ciągu 5-15 minut; im dłużej postoi, tym staje się mniej przyjemna. Leczy głównie chorych po operacjach przewodu pokarmowego i dróg trawiennych, ginekologicznych, mięśni, kości, a także osoby z lekkimi zaburzeniami psychicznymi. Tutejsza woda skuteczna jest także w przypadku kilku chorób skóry, a pita profilaktycznie m.in. poprawia trawienie, wzmacnia funkcje żołądka i wątroby oraz aktywizuje przemianę materii. Na terenie dawnego uzdrowiska znajdowało się dziewięć źródeł naturalnych „minerałki”. Niestety po wybudowaniu w 1969 r. kowieńskiej hydroelektrowni dwa źródła zostały zalane przez Niemen, a resztę zamknięto. Dziś woda mineralna jest dobywana z odwiertów, zaś publicznie można jej się napić tylko w dwóch miejscach – Żółtej biuvecie (woda mineralna o smaku przypominającym klasyczną wodę ze źródła „Vytautas”) oraz w biuvecie sanatorium „Versmė”.

Tajemnice Wzgórza Witolda

Zmierzamy teraz w stronę górującego nad miasteczkiem wzgórza (góry) Witolda. U podnóża wzgórza znajduje się olbrzymi pomnik Witolda (Vytautasa), który dosiada, a nawet jest niejako z nim zrośnięty, dorodnego wierzchowca z wypiętym ku płynącemu w kilku metrach dalej Niemnowi zadem. Można by pomyśleć, że Witold Wielki wypiął się na leżącą przed 1939 r. po drugiej stronie Niemna Polskę, ale pomnik został wybudowany dopiero w 1998 r., więc to chyba jednak nie ten trop i o ideę należałoby pytać rzeźbiarza Gediminasa Jakubonisa.

Wspinamy się na Górę Witolda (Vytauto kalnas). W średniowieczu na wzgórzu mieściło się drewniane grodzisko, będące ważnym ośrodkiem strategicznym. Notabene pierwsze wzmianki o Birsztanach (obecnie miasteczko liczy około 3 tys. mieszkańców) pochodzą z 1382 r. W kronikach krzyżackich miejscowość była nazywana „sadyba nad słoną wodą“. Słoną czyli właśnie mineralną. Wigand z Marburga wspomina w swojej Kronice, że podczas wyprawy na Litwę w roku 1382 mistrz Kun von Hatenstein podzielił swe wojsko na trzy części, które odpowiednio miały zaatakować Punię, Olitę i Birsztany. Nazwa „Birsten” lub „Birstan” spotyka się też w blisko 20 notatkach szpiegów krzyżackich z okresu 1384-1402, które opisują drewniany zamek na stromym nadniemeńskim wzgórzu.

Od czasów bitwy pod Grunwaldem, gdy najazdy krzyżackie ustały, Birszatny wspomina się przede wszystkim w związku z polowaniami wielkich książąt litewskich. Od XIV w. przez kilka stuleci stał tutaj zamek i dwór władców litewskich, letnia rezydencja, w pobliskich lasach znajdowały się łowiska królewskie. Już w XVIII wieku Birsztany słynęły wodami mineralnymi o właściwościach leczniczych oraz z wyjątkowo delikatnego, nasyconego fitocydami i lekkimi jonami ujemnymi powietrza, które na organizm człowieka działa jak olbrzymi inhalator. I chociaż uzdrowisko w Birsztanach utworzono dopiero w 1846 r., wybudowano pierwszą lecznicę (dziś na jej miejscu znajduje sie jedno z dwóch birsztańskich sanatoriów – „Tulpė“) oraz pierwsze wille, już w XIV-XVI w. w Birsztanach gościli, wypoczywali i w okolicach polowali władcy i magnaci litewscy oraz ich goście. A na przełomie XIX-XX w. do lecznic z wodą mineralną i borowiną przybywali chorzy nie tylko z Litwy, ale także z największych miast rosyjskich i polskich.

Z Górą Witolda związana jest też tajemnicza historia śmierci niejakiej Stasė Danilevičiūtė-Ustjanauskienė. Otóż owa Stasė w młodości miała romans z miejscowym księdzem Konstaninasem Olšauskasem w wyniku którego pojawiło się dziecko. Księdza za karę przeniesiono w głąb Litwy, zaś Stasė wyszła za mąż. Małżeństwo jednak się po jakimś czasie rozpadło i kobieta postanowiła zaszantażować księdza (posiadała pisane przez niego listy miłosne). Kilku świadków widziało jak pewnego deszczowego wieczoru, 13 września 1928 r., Stasė Danilevičiūtė-Ustjanauskienė i ksiądz Konstantinas wspinali się na Górę Witolda.

Po kilku dniach jeden z okolicznych mieszkańców odnalazł na szczycie ciało uduszonej linką od hamaku kobiety. To była Stasė Danilevičiūtė-Ustjanauskienė. Księdza skazano na kilka lat więzienia, mimo iż dowody były poszlakowe. Istniała też wersja, iż Stasė została zamordowana przez agentów polskiego wywiadu dla których pracowała. Interesujące, iż po wyjściu z więzienia ksiądz Konstantinas Olšauskas, który nadal utrzymywał, że jest niewinny, wynajął niemieckich detektywów, którzy mieli odnaleźć prawdziwych zabójców kobiety. Kilka dni później podpalono dom, w którym mieszkał Olšauskas, zaś 18 czerwca 1933 r., gdy ksiądz jechał bryczka do Połągi by odprawić mszę w święto Bożego Ciała, został zastrzelony – jak twierdzi się przypadkowo — przez starostę wiejskiego…

Napawamy się przez dłuższą chwilę widokami. Birsztany słyną z niezwykle pięknego rozplanowania: wśród drzew stojące domy, eleganckie wille z końca XIX w. i początku XX w., strzelisty kościół neogotycki, pijalnie wody mineralnej. Tu i ówdzie błyszcza obramowane sosnami sztuczne jeziorka. Okolice uzdrowiska to także niezwykle urokliwe tereny, przez które przebiegają najprzeróżniejsze specjalnie urządzone ścieżki dla pieszych i rowerzystów. Z wysokich skarp Niemna i wzgórz zamkowych otwierają się wspaniałe widoki. U wysp na Niemnie urządzono stację obserwacyjną ptactwa. Podobno jednak najpiękniejsze widoki na zakola niemeńskie otwierają się z balonu lub samolotu, które można wynająć na lotnisku w Pociunai.

Birsztany – to relaksujące cisza i spokój

Powoli schodzimy ze wzgórza w dół i kierujemy się nadrzeczną promenadą w stronę Miejskiego Parku. Zwiedzających jest niewielu i nawet co jakiś czas pojawiające się na dosyć wąskim deptaku rodzinki na rowerach nie psują nastroju. Niemen – płytki i częściowo zarośnięty trzcinami — toczy powoli swoje wody. Cisza i spokój. Nikt nie próbuje ci wcisnąć ani zimnego piwa, ani lodów, ani czebureków, ani upominków. Mijamy przystań promu, który kursuje co jakiś czas między obydwa brzegami Niemna, sanatoria, centrum SPA, Ośrodek Sportowy, kolejną przystań – zaniedbaną, ale za to z pięknymi, granitowymi schodami i przy ulicy Kęstučio skręcamy do Parku Miejskiego. Wpadamy do znajdującej się w samym środku Parku Miejskiego kawiarenki „Sonata“ na piwo i obiad, a następnie nie spiesząc idziemy przez Park aleją rzeźb.

Kolejne swe kroki kierujemy w stronę ścisłego centrum miasta. Przy placu Jonasa Basanavičiusa (w polskiej wersji przewodnika figuruje jako Jan Basanowicz) znajduje się pomnik „ojcowi narodu litewskiego“, a kilkadziesiąt metrów dalej – piękny neogotycki kościół pod wezwaniem św. Antoniego z Padwy. Murowany kościół został zaprojektowany w roku 1900, a wybudowany w latach 1903-1909. Trzynawowa świątynia ma wysoka wieżę, mozaikową podłogę, a znajdujący się w bocznym ołtarzu obraz „Św. Józef z dzieciątkiem” pochodzi z dawnego birsztańskiego kościoła (z XVIII w.). Okna świątyni zdobią okazałe witraże. Przy kościele znajduje się nieduże muzeum sakralne.

Cisza, spokój, piękne okolice, dobre warunki zakwaterowania i wyżywienia, a także ogromna oferta zabiegów w dwu istniejących w miasteczku sanatoriach powodują, że już po kilku dniach pobytu ludzie czują się tu wypoczęci i zrelaksowani, ale Birsztany to również pomysł na jednodniowy wypad z leżącego o niecałe 90 km dalej na wschód Wilna.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Rozrywka

Szaleństwo Pokemon Go dotarło do Polski (3)

Aplikacja Pokemon Go, która szturmem zdobyła serca graczy na całym świecie, święci triumfy także w Polsce. W miastach, parkach i lasach organizują się grupy poszukiwaczy tropiące wirtualne potworki z bajki, która była popularna kilkanaście lat temu. Tylko w ciągu pierwszego tygodnia od światowej premiery odnotowano w internecie przeszło 280 tys. wzmianek o tej grze – wynika z analizy Dentsu Aegis Network.

Tańcz z Emily (9)

Modelka i aktorka polskiego pochodzenia Emily Ratajkowski jest prawdziwą mistrzynią uwodzenia. Kolejny raz udowodniła to w tańcu.

Natalia Siwiec: To będzie coś, co zawsze chciałam robić (4)

Fotomodelka marzy o stworzeniu własnej marki kosmetycznej. Twierdzi, że są to na razie odległe plany, wkrótce jednak zrealizuje inne marzenie. Natalia Siwiec zapewnia, że będzie to coś, co zawsze chciała robić. Nowe przedsięwzięcie nie będzie związane z show-biznesem.

Anna Wendzikowska: Wspominając moje wybryki, nie wiem, czy pozwolę dziecku wyjechać na wakacje w wieku 15 lat samotnie (2)

Na pierwsze wakacje bez opiekuna Anna Wendzikowska wyjechała w wieku 15 lat. Spędziła wówczas z koleżankami tydzień nad polskim morzem. Gwiazda twierdzi, że wspominając własne wybryki z tamtego czasu, nie wie, czy wyśle swoją nastoletnią córkę na samodzielne wakacje.

Joanna Krupa: W dzieciństwie wakacje spędzałam nad jeziorem z całą rodziną (2)

Najlepsze wakacyjne wspomnienie z dzieciństwa Joanny Krupy to wyjazdy nad jeziora. Letnie dni spędzała tam cała rodzina: rodzice modelki, wujostwo i kuzyni. Obecnie wakacje letnie gwiazda spędza zazwyczaj w Kanadzie lub w chłodniejszych amerykańskich stanach. Oboje z mężem uciekają w ten sposób od upałów Los Angeles i Miami, gdzie mieszkają na stałe.
Facebook pl.DELFI.lt