Wanagel: Polowanie to nie tylko strzelanie do zwierząt, ale również biesiady

 (25)
Aby kółko sprawnie działało, musi być gospodarz, powiedział PL DELFI Wacław Wanagel, prezes kółka myśliwskiego „Gegužinė” (Majówka). Obecnie najciekawsze jest dla mnie karmienie zwierząt, a nie ustrzelenie zwierzęcia, przyznał się Wanagel.
Polowanie, klub myśliwski
Polowanie, klub myśliwski

Panie Wacławie jak Pan został myśliwym?

Kiedy byłem w wojsku, otrzymałem „bilet myśliwski”. Istniało tam kółko myśliwskie, do którego dołączyłem. Stamtąd wróciłem na Litwę i polowałem w kółku białoruskim - Kamennyj Łok. Bo ciężko było wstąpić do kół, które działały na Litwie. Do kółka białoruskiego dołączyłem, przy pomocy dyrektora szkoły z Miednik, w której uczyłem się. Dyrektor szkoły również był myśliwym. W kółku białoruskim polowałem do 1990 r. W roku 1990 r. zaproponowano mi polowanie w wojskowym kółku. Należeli do niego nie tylko wojskowi, ale też cywile. Polowałem w nim przez niecałe 2 lata. Jako że kółko było wojskowe, w roku 1992 umowy przestały być ważne i kółko nie mogło mieć racji bytu. Postanowiłem wziąć inicjatywę w swoje ręce i zwróciłem się do dyrektora Litewskiego Stowarzyszenia Myśliwych (Lietuvos medžiotojų draugija) Algisa Petrauskasa. Chciałem założyć coś swojego. Do końca nie było wiadomo, jak to będzie działać. Stare bilety myśliwskie zostały wymienione na litewskie, po czym rozpoczęło się chodzenie i podpisywanie umów z kołchozami oraz samorządami. Każde z istniejących kółek miało swój status, należało do Stowarzyszenia, a nasze - nie. Nie mieliśmy również swojego terytorium. Dopiero w roku 1997 r. podpisaliśmy ogólną umowę kół, mieliśmy już swój statut, a do tego mieliśmy terytorium, dlatego że kółko było zorganizowane z trzech kół wojskowych. Z trzech kół zostali zebrani miejscowi ludzie, którzy mieszkali na danych terenach.

Jak powstała nazwa kółka?

Nazwa powstała od nazwy leśniczówki – Gegužinė (Majówka). Później chcieliśmy zmienić nazwę, ale generalnie nazwa nie miała dla nas tak dużego znaczenia.

Ile osób należy do kółka dzisiaj?

W kółku mamy 49 osób.

Co dzisiaj trzeba zrobić, żeby mieć uprawnienia myśliwego?

Myśliwych jest bardzo dużo. Na początek taka osoba powinna znaleźć kółko, które zechce ją przyjąć i przeszkolić. Przeszkolenie trwa około dwóch lat. Następnie, z podaniem należy się zwrócić do Stowarzyszenia Myśliwych, przejść kolejne szkolenia, zdać egzaminy, po czym się otrzymuje bilet. Teraz jest dużo myśliwych, którzy nie należą do kół. Można być myśliwym, ma się bilet, ma się strzelbę, ale kółka nie ma.

I jak wygląda polowanie takich myśliwych?

Taki myśliwy umawia się z jakimś kółkiem i wtedy może polować.

Jakie obowiązki, oprócz polowania, mają myśliwi?

Aby kółko sprawnie działało, musi być gospodarz. Każde kółko ma przewodniczącego, który powinien gospodarzyć w taki sposób, żeby było efektywnie. Jako przykład podam, że jak zaczęliśmy polować po kółku wojskowym, to mieliśmy bardzo mało saren. Każdego roku robimy taki wykaz zwierząt, ile czego jest. Niektóre kółka zawyżały cyfry, żeby otrzymać licencję. Oczywiście, jeżeli nie ma danego zwierzęcia, a zabijamy więcej, to jego będzie jeszcze mniej. Nasze kółko podjęło więc decyzję, że w ogóle przez dwa lata nie polowaliśmy na sarny. Otrzymywaliśmy licencję, ale nie polowaliśmy. Chcieliśmy, żeby ilość zwierzyny się zwiększyła. Rezultat był bardzo dobry. Wiadomo, zwierzę nie zna granic, więc niektóre sąsiadujące z nami kółka mówią: ,,Czekamy, aż zwierzę z Majówki ucieknie”. Tak jak mówię,wszystko jest oddane w nasze ręce i musimy tym mądrze zarządzać. Zwierzę należy karmić, więc karmimy.

Karmicie z własnych środków?

Tak, na własny koszt. Państwo nam nic nie daje, to co uzbieramy jest nasze. Mamy dużo pól, które nie są obrabiane, więc umawiamy się z ludźmi, sadzimy tam, siejemy, żeby zwierzę mogło na takim polu się najeść. To jest dobre, bo jak robimy takie pole, to zwierzyna nie przychodzi na pole do ludzi i nie robi szkód, ponieważ ma swoje, gdzie może się spokojnie najeść. Polowania nie odbywają się na własne życzenie myśliwych. Każdy myśliwy ma w tygodniu dwa dni, w które może polować.

Więc to nie jest tak, że na polowanie się zbiera duża grupa?
Bywa, że się zbiera duża grupa, np. w wiosennym okresie, ale to nie jest tak, że musi. Można polować również pojedynczo. Większość chce, żeby to była duża grupa, ponieważ polowanie to nie tylko strzelanie do zwierząt, ale również biesiady. Jak to się mówi: ,,Człowiek złapał rybę, ale musi opowiedzieć, jaka to ryba”.

Co panu najbardziej pociąga w polowaniu?

Obecnie najciekawsze jest dla mnie karmienie zwierząt, ich obserwacja. Kiedyś ważne było ustrzelenie zwierzęcia, dzisiaj to się zmieniło.

A czy nie bywa czasem przykro zastrzelić zwierzę?

Zastanawiałem się nad tym, rozmawiałem też z księdzem, czy to grzech, czy też nie. Ksiądz odpowiedział, że zabicie zwierzęcia jest grzechem wtedy, kiedy zabija się bez potrzeby. Każdy jak to się mówi chce żyć, ale jeżeli zajmujemy się regulacją ilości zwierząt w lesie, to nie. Jeżeli zwierzyny jest zbyt dużo, to wyrządza szkody. Pojawiają się również choroby, które nieraz przenoszą się na ludzi. Wszystko jest bardzo ze sobą powiązane.

Jakie jest największe pana trofeum, którym pan się najbardziej szczyci?

To dzik ważący około 300 kilogramów oraz pięć wilków. Wilk dla myśliwego jest ważnym trofeum, ponieważ nie każdemu udaje się go upolować. Ale tak jak mówię, dzisiaj inaczej na to patrzę. Kółko robi się coraz bardziej prospołeczne. Mamy swój domek, do którego budowy każdy myśliwy się przyłożył. Jest taka zasada, że żeby móc polować, myśliwi powinni najpierw popracować dla kółka. Są to 4 dni w roku. Kółko musi żyć, musi pracować.

Czy polowania można podzielić na łatwe i trudniejsze ze względu na zwierzynę?

Polowania bywają różne. Nie ma jakiegoś ostatecznego podziału. Oczywiście wilka upolować jest najtrudniej.

Dlaczego?

Wilk jest bardzo skrytym zwierzęciem, nie lubi hałasu. Jeżeli dzika możemy ganiać i trzy razy nie wygonić, to z wilkiem jest inaczej. Kiedy wilk usłyszy człowieka, od razu ucieka. Jako pomocników mamy również psy, które pomagają znaleźć nam zwierzynę.

Każdy ma indywidualnie psa, czy należą do kółka?
Nie, kółko nie ma psów, każdy ma indywidualnie. Ja mam polskiego ogara, który jest bardzo pomocny podczas polowania. Łatwiej jest polować z psem, niż bez niego.

Myślistwo nie jest tanią przyjemnością, prawda? Jaki to jest średnio wydatek?

Nie jest tanie. Potrzebna jest nie tylko strzelba, ale też obuwie, ubranie i inny sprzęt. To naprawdę sporo. Wszystko, tak jak i naboje, kupujemy za własne pieniądze. Dajemy również pieniądze na funkcjonowanie klubu. W ciągu roku, jeżeli myśliwy rzadko jedzie na polowanie, musi się liczyć z tym, że wyda 1000-1200 litów.

Jeżeli chodzi o broń, to jest jakaś najlepsza dla myśliwego? Jak pan uważa?

To jest bardzo indywidualne. Każdy, jak to się mówi, gra na tym z czym mu wygodnie. Niektórzy kupują, żeby mieć ładną broń, inni żeby broń była po prostu robocza, którą można polować i nie żałować.

A jaką broń poradziłby pan osobie, która dopiero zaczyna swoją przygodę z myślistwem?

Początkującej osobie radziłbym kupić najmniej skomplikowaną broń, polować przez kilka lat i wtedy już kupić jakąś lepszą.

Polował pan tylko na Litwie, czy wyjeżdżacie gdzieś poza granice?

Nie wyjeżdżam na zagraniczne polowania. Nie lubię komercji, dlaczego? Dlatego, że np. w Afryce przywożą ciebie do zwierzyny, pokazują, a ty po prostu strzelasz. To tak samo, jakbyś siedział przed telewizorem i strzelał w niego. Takie polowanie w ogóle nie jest ciekawe, dlatego że trzeba rozumieć zwierzę. Przez 20 lat prowadzę kółko, znam wszystkie tereny doskonale. Co mnie ciekawi, to np. umiejętność ustawienia myśliwych w taki sposób, gdzie jest zwierzę i żeby nie uciekło.

A na przykład wyjazd na Syberię, w nieznane tereny?

Chodzi o to, że tam nie możesz polować sam. Towarzyszy ci przewodnik, który prowadzi do zwierzyny. Oczywiście za to się płaci niemałe pieniądze.

Ale na niedźwiedzia nie zapoluje pan na Litwie.

U nas nie, ale też nie mam takiej potrzeby.

Przez 20 lat prowadzi pan kółko, nie ma pan ochoty czasem tego rzucić? Jednak sporo z tym wszystkim formalności?

Tak, kiedyś trzeba będzie zostawić kółko, nawet myślałem, żeby zostać zwykłym myśliwym. To znaczy mam takie same prawa i obowiązki, jak wszyscy. Nie pobieram żadnych opłat za prowadzenie kółka, a pracy jednak mam bardzo dużo. Teraz już zaczynam myśleć, jak przygotować pokarm na zimę dla zwierząt, ile tego trzeba. Liczba zwierząt się zwiększa, więc trzeba zwiększać również ilość pokarmu. Potrzebne są pieniądze, musimy też pamiętać, że część pieniędzy z polowania wpłacamy na rzecz państwa.

Został pan myśliwym, bo to była tradycja rodzinna?

Nie, nikt z rodziny nie był myśliwym. Zawsze się tym jednak interesowałem. Przygodę z myślistwem, tak jak wspominałem, zacząłem w wojsku. Teraz mój syn jest również myśliwym. W kółku mamy taką zasadę, że nasze dzieci odgórnie mają tu miejsce. Jeżeli syn, czy córka chce wstąpić do klubu, to nic nie stoi na przeszkodzie.

Czy mógłby pan opowiedzieć jakąś ciekawą historię odnośnie myślistwa, która najbardziej utkwiła panu w pamięci?

Tak. Kiedyś przyszedł do nas młody myśliwy i mówi: ,,Byłem dzisiaj na grzybach i widziałem małą łosicę, która prawdopodobnie będzie miała małe”. Zaciekawiłem się tym, ciekaw byłem przede wszystkim tego, skąd początkujący myśliwy wie, że zwierzę jest młode. Powiedział, że jest nieduża i ma małe rogi. Najśmieszniejsze, że łosice w ogóle nie mają rogów.

Z opowiadań wiem, że zawsze po polowaniu jest duża uczta, alkohol się leje. Czy dzisiaj również tak samo się świętuje?

Po polowaniu jak najbardziej, ale nigdy w trakcie. Mamy taką zasadę, że myśliwy w trakcie polowania nie może spożywać alkoholu. Jeżeli zauważymy, że jednak w trakcie myśliwy jest pod wpływem alkoholu, wówczas zabierana jest broń i taka osoba może jedynie zaganiać zwierzę. Po polowaniu, w miarę możliwości gotujemy, np. z sarenki zupę – szurpa i oczywiście, że po kielichu się wypija. Było tak i tak jest obecnie.

A w jaki sposób się dzieli upolowaną zdobycz?

W każdym kółku jest inaczej, niektórzy oddają mięso do zakładów na przeróbkę mięsa, inni sprzedają. My się dzielimy mięsem po równo. Dla przykładu podam upolowanie jednej sarenki przez 15-tu myśliwych. Wówczas podzieliliśmy mięso w taki sposób, że więcej dostała osoba, która niedługo ma urodziny, która dawno w polowaniu nie uczestniczyła, która była po raz pierwszy.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt