Sztengier: Pozwę małżonkę o zniesławienie

 (13)
Minęło ponad 1,5 miesiąca od czasu, gdy znany litewski celebryta Edmund Sztengier został oskarżony przez swoją żonę Wioletę o przemoc domową. Dopiero teraz Sztengier zdecydował się opowiedzieć DELFI swoją wersję zdarzeń. Piosenkarz i biznesmen twierdzi, że pierwsza zaatakowała go żona, dosyć spontanicznie, ale świadomie celując w twarz.
Sztengier: Pozwę małżonkę o zniesławienie
© DELFI (K.Čachovskio nuotr.)

Co się wydarzyło w rzeczy samej owego słynnego popołudnia 11 marca?

Razem ze starszym synem i mamą, która czekała na nas w aucie, przyjechałem po córkę. Godziny spotkań były wcześniej ustalone z moją żoną Wioletą i zostały ustalone przez nią osobiście. Wraz ze swoim starszym synem wszedłem do mieszkania. Mieszkał wówczas ze mną i poszedł po niezbędne rzeczy, tymczasem ja szykowałem do wyjścia córkę. Po kilku minutach zawołałem głośno na syna, by się pośpieszył. Odpowiedział, że nie może znaleźć szkolnego mundurka i po raz pierwszy od jakiegoś czasu poszedłem w głąb mieszkania, aby mu pomóc.
Kiedy skończyliśmy szukać, w pokoju byliśmy już we trójkę: my z synem i moja żona Wioleta. Po otwarciu drzwi jednej z szaf osłupiałem ze zdziwienia - była wypełniona po brzegi markowymi ubraniami, które jej wcześniej kupiłem.

Dlaczego to pana zdziwiło?

Ponieważ przed kilkoma miesiącami ona i mnie, i kilku innym osobom mówiła, że z powodu braku pieniędzy wszystkie drogie rzeczy sprzedała. Także i złoty zegarek, który jej podarowałem, wart ponad 20 tysięcy litów. Bardzo mnie zdziwiło, dlaczego jej brakuje pieniędzy, skoro przez cały czas naszego wspólnego pożycia, a nawet i teraz, ona korzystała z mojego konta bankowego. Ma własną kartę, korzysta także z mojej karty na paliwo, a ja przez cały ten czas płacę po 3 tysiące litów co miesiąc za jej „Lexusa”.
Nigdy się nie skarżyła na brak pieniędzy, uwierzcie mi, gdyby naprawdę jej ich brakowało, na pewno by mi o tym powiedziała. Więc gdy zobaczyłem ten złoty zegarek, zaproponowałem, że być może faktycznie lepiej by było go sprzedać, a pieniądze wykorzystać na potrzeby dzieci. I wówczas się rozpoczęło…

Ta słynna bijatyka?

Prawdopodobnie można to i tak nazwać... Tylko w przeciwieństwie do tego, co dotąd twierdziła Wioleta, to nie ja zaatakowałem. To ona mnie zaatakowała, dosyć spontanicznie, tylko zauważyłem, że świadomie celuje w twarz: zrzuciła okulary, podrapała. Złapałem ją za nadgarstki i trzymałem na odległość wyciągniętej ręki, starałem się uniknąć podrapania.
Przez cały ten czas obok stał syn, który zaczął krzyczeć: „co ty robisz, mamo“, przybiegła też córeczka, która usłyszała hałas, a Wioleta, co wydało mi się najdziwniejsze, zaczęła krzyczeć po litewsku i wzywać pomocy. Dziwne wydało mi się to dlatego, że jesteśmy Polakami i w domu rozmawiamy po polsku.

Media pisały, że pan zastosował przemoc wobec żony, kobieta opowiadała o tym, że podobno jej ciało, po tym wieczorze, było całe pokryte sińcami...

Nie! Niczego podobnego w życiu nie zrobiłem, chciałem zwyczajnie wyjść, wszystko to się wydarzyło na oczach dzieci. Krzyczała na cały głos, że ją biję i zabiję, tymczasem ja ją tylko trzymałem za nadgarstki na odległość wyciągniętej ręki. Wtedy powiedziałem do syna, że ma zabrać siostrę i wychodzimy.

Puściłem ręce Wiolety, jednakże ona znowu mnie zaatakowała, okulary były już na ziemi, dlatego też bezpośrednio kciukiem zaczęła wciskać moją gałkę oczną. Odepchnąłem ją, pozbierałem rozrzucone rzeczy syna i wszyscy wyszliśmy z domu, schodząc na dół słyszeliśmy, jak dzwoni na policję i pełnym boleści głosem opowiada przez telefon, że ją biję i jeśli się nie pośpieszą – zabiję.
Potem wróciliśmy do domu mojej mamy, po jakimś czasie przyjechała policja, gdyż żona zgłosiła, że porwałem dzieci. Funkcjonariusze porozmawiali z dziećmi, zobaczyli, że czują się dobrze i swobodnie: w tym czasie córka bawiła się z pieskiem, obrócili się na piecie i wyszli. Tylko umówiliśmy się, że za jakieś pół godziny przyjadą śledczy, ponieważ się okazało, że Wioleta oskarżyła mnie o pobicie. Byłem w szoku...

Czy pana zdaniem, ta historia będzie miała ciąg dalszy?

Oczywiście, zwłaszcza, że ona złożyła jeszcze jedną skargę, w której twierdzi, że nigdy nie dbałem o dzieci i wnioskuje o pozbawienie mnie praw rodzicielskich. To jest kłamstwo. Nie chcę, by manipulowała dziećmi i będę dążył do tego, by się z tego wycofała. Jestem dobrym ojcem. Uwielbiam swoje dzieci.

To, o czym w tej chwili opowiedziałem, to jeszcze nie wszystko. Chcę trochę odczekać i po tym, jak zgromadzę rozmowy telefoniczne, krótkie wiadomości i odpowiednie papiery, będę miał jeszcze wiele do opowiedzenia. Nie chcę się śpieszyć, chcę być pewien każdego swojego słowa, które znajdzie się w przestrzeni publicznej. Mogę dodać, że pozwę małżonkę o zniesławienie, gdyż nie chcę by mnie nazywano tyranem czy złym ojcem. Ponadto mój adwokat gromadzi materiały niezbędne do zaskarżenia mediów, które zamieściły informacje, gdzie nie podano, że jestem podejrzany o pobicie żony, tylko, że zrobiłem to na prawdę...

Wierzcie mi, będą musieli zapłacić za to, że orzekają o winie bez procesu sądowego.

Jak pan uważa, dlaczego Wioleta tak się zachowała? Jak sam pan opowiada, najpierw sama napadła, a później oskarżyła o to pana?

Dla pieniędzy, dla rozgłosu, którego pragnęła. Myślę, że dąży do zniszczenia mojej reputacji i kariery zawodowej. Ale zasadniczo dla pieniędzy. Kiedy dobre pół roku temu spisałem niemalże biznesową ofertę rozwodową i chciałem opłacić adwokatów - ona się nie zgodziła. Wówczas rozpoczęły się nasze nieporozumienia, ciągle na coś czekała, odwlekała czas. Potem oświadczyła, że chce dużo więcej pieniędzy, zapewnienia kosztów utrzymania, aż w końcu mnie zaszokowała tekstem, że być może chciałaby mieć trzecie dziecko, ale się rozwodzę, więc z kim miałaby je mieć...

Z tego powodu też obiecała, że będzie żądać odszkodowania. Szczerze mówiąc, byłem zszokowany i zwyczajnie nie rozumiem Wiolety.

A teraz wszystko zaczyna się wyjaśniać, że ta historia była planowana nie tylko przez nią i przez pewien czas, gdyż istnieje prawo, ze gdy rozwód odbywa się z powodu winy małzonka, on jest zobowiązany utrzymywać żonę. Tego ona zawsze i chciała. A jakże inaczej, przecież ona korzystała i nadal korzysta z mojego konta bankowego, mojej karty na paliwo, pieniędzy przeznaczonych na dzieci… Ona zawsze żyła wygodnie i nie wierzę, żeby chciała to stracić.

Żona zaczyna mylić się w relacjach

DELFI spróbowało też zdobyć w tej sprawie komentarz żony Edmunda Sztengiera Wiolety. Przed miesiącem kobieta opowiadała, że próbuje się pozbierać po bolesnych doświadczeniach i żyć dalej. Bardzo też szczegółowa relacjonowała wydarzenia, które zaszły w jej mieszkaniu 11 marca.

„Ja go pierwsza nie zaatakowałam, tylko się broniłam, gdyż on załamał mi ręce i przygniótł mnie od tyłu całym ciężarem swojego ciała. Jedną ręka próbowałam go odepchnąć od siebie, lecz nie miałam żadnych szans“ — od razu po zdarzeniu opowiadała Wioleta Sztengier.

Gdy przypomniano jej, iż podczas filmowania, które odbyło się prawie po dwóch tygodniach, Muniek został zauważony z sińcami pod oczyma i na publiczności starał się nie pokazywać się bez makijażu, odparła: „Być może mogłam go zaczepić, gdy starałam się go odepchnąć“.

Gdy DELFI skontaktowało się z Wioleta po powyższej rozmowie z Edmundem Sztengierem, kobieta rozmawiała z dziennikarzami bardzo niechętnie.

Nieco wcześniej opowiadała pani nam, że owego wieczoru 11 marca Edmund Sztengier załamał pani ręce i przygniótł od tyłu całym ciężarem swojego ciała, zaś pani jedną ręka próbowałam go odepchnąć od siebie. Tymczasem w skardze, którą złożyła pani na policji tego samego dnia, jest napisane, że mąż po przyjeździe do pani domu zachowywał się grubiańsko, zaatakował panią, przewrócił na ziemię i ciągał po całym mieszkaniu, bił twarzą o podłogę. Wersje wydarzeń, przedstawione przez panią nam i policji, znacznie się różnią...
Nie zamierzam komentować waszych interpretacji...

- To nie są interpretacje tylko cytat z pani rozmowy z nami

Nie widzę żadnych różnic. Tak, zostałam przewrócona i na podłogę, i na łóżko, i za włosy mnie ciągał i jeszcze z nogami na mnie wskoczył — powiedziała kobieta i zakończyła rozmowę.
Już wcześniej dziennikarze zauważyli pewne różnice w relacjach Wiolety Sztengier – jednym dziennikarzom kobieta opowiadała, że została podrapana, innym – że miała całe ciało posiniaczone czy wręcz złamany kręgosłup. Jeszcze raz spróbowaliśmy porozmawiać z samą Wioletą.
„<...> Gdy będę chciała coś powiedzieć dziennikarzom publicznie, wydam oświadczenie prasowe“ — kobieta, która dotychczas chętnie rozmawiała z dziennikarzami, natychmiast odłożyła słuchawkę.

I jeszcze jeden ciekawy szczegół: Edmund Sztengier twierdzi, że kilka godzin po konflikcie z żoną, dostał SMSa od prowadzącej pewnego telewizyjnego talk show. Gdy Muniek odmówił z nią rozmowy, doczekał się kolejnego SMSa, że nagranie zostanie upublicznione i przekazane innym producentom.

Nieco później się okazało, że dziennikarka zamierza upublicznić właśnie nagranie wydarzeń z 11 marca.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt