Prometeizm w II RP

 (2)
Czy agresji z 17 IX można było zapobiec? W międzywojennej Polsce zdawano sobie sprawę z grożącej młodemu państwu sowieckiej ekspansywności, a w różnych środowiskach politycznych sformułowano kilka metod jej neutralizowania. Jedną z ciekawszych była koncepcja prometejska, zakładająca podejmowanie działań służących wzmacnianiu separatyzmów narodowościowych w łonie wschodniego sąsiada, a w dalszej perspektywie mająca doprowadzić do rozpadu Związku Sowieckiego na państwa narodowe.
Prometeizm w II RP
© DELFI (K.Ameliuškino nuotr.)

Początków polskiego prometeizmu można szukać w okresie zawarcia pokoju ryskiego, oznaczającego fiasko dla wcześniejszych planów federacyjnych. O ile te ostatnie miały zaowocować stworzeniem w mniej lub bardziej zawoalowanej formie polskiej strefy wpływów, o tyle cele prometejczyków nie były aż tak ambitne – zakładały odwrócenie niekorzystnej sytuacji geopolitycznej poprzez powstanie na wschodzie większej ilości suwerennych krajów.

Nie zakładano z góry, że w takiej hipotetycznej sytuacji to właśnie nowe państwa staną się automatycznie sojusznikami RP; oczekiwano raczej, że pojawi się okazja do rozgrywania tych organizmów politycznych przeciw sobie, a nie wykluczano także, że strategicznym partnerem może stać się okrojona w swym dotychczasowym potencjale Rosja.

Idea czy pragmatyzm?

Takie długofalowe prognozy nie mogą jednak przesłonić faktu, że dla popleczników koncepcji naczelnym wrogiem było Imperium – i to niezależnie od jego aktualnego ustroju politycznego. Retoryka antykomunistyczna, także pojawiająca się w prometejskiej publicystyce, pełniła rolę taktyczną w dążeniu do realizacji stawianych celów i była wobec nich kwestią wtórną. Trudniej sklasyfikować wątki idealistyczno-mesjanistyczne obecne w enuncjacjach programowych ruchu.

Odwoływanie się do hasła „za wolność waszą i naszą”, czy nacisk na pewną szczególną rolę dziejową, jaką powinna odegrać Polska w demontażu wschodniego sąsiada (jako kontynuację dziewiętnastowiecznych tradycji narodowowyzwoleńczych i obowiązek moralny po osiągnięciu własnej suwerenności) były zapewne po części szczere, a po części traktowane instrumentalnie – w zależności od indywidualnych zapatrywań poszczególnych autorów. Z biegiem lat jednak ta pierwsza motywacja wyraźnie ustępowała drugiej.

Mimo rosnącej przewagi stricte pragmatycznego podejścia, pierwiastek mesjanistyczny został utrwalony w powstałej w połowie lat 20. nazwie koncepcji – jej autorstwo jest jednak kwestią sporną i niekoniecznie musiał być to polski pomysł. Przemiany dotyczyły także samej istoty i skali realizacji prometeizmu – początkowo stanowił on raczej ideę publicystyczną, którą próbowali wcielać w życie jedynie odosobnieni dyplomaci, przejściowo aspirował do roli półoficjalnej doktryny polityki wschodniej, by następnie zostać zdegradowanym do statusu zakonspirowanej alternatywy dla aktualnie obowiązującej linii. Przez całe dwudziestolecie największe wsparcie znajdował w komórkach Oddziału II Sztabu Generalnego/Głównego, można go więc definiować także jako pewną strategię wywiadowczą skierowaną przeciw potencjalnie najgroźniejszemu przeciwnikowi.

Punktem wyjścia dla ruchu prometejskiego była sytuacja wytworzona podczas rewolucji i wojny domowej w Rosji. Wiele grup etnicznych (często nie będących jeszcze zbyt zaawansowanymi w procesie formowania nowoczesnego narodu) proklamowało w tym okresie autonomię lub niezależność od Moskwy. Na skutek własnej słabości i działań Armii Czerwonej większość separatystycznych starań okazała się efemeryczna. Duża część elit przywódczych tych przedsięwzięć państwowotwórczych – najczęściej lewicowej proweniencji – udała się na emigrację, stając się partnerem dla europejskich prometejczyków.

Ostatecznie w ruchu prometejskim brali udział przedstawiciele wychodźstwa Ukrainy (odłam petlurowski), Gruzji, Azerbejdżanu, Tatarów krymskich i idel–uralskich, Kozaków kubańskich i dońskich, Turkiestanu, górali północnokaukaskich, mieszkańców Karelii, Ingrii i Komi. Poza nurtem pozostali skonfliktowani z sąsiadami Ormianie oraz osłabieni przejściem dużej części emigrantów na stronę sowiecką i niechętni patronatowi Polski Białorusini. Reprezentacje wychodźców funkcjonowały pod postacią rządów emigracyjnych czy komitetów narodowościowych, tworzono również organizacje skupiające emigrantów i ich gospodarzy.

Koncepcje i instytucje

Inicjatywa ta wyszła z kręgu publicystów związanych z tygodnikiem „Przymierze” z Włodzimierzem Wakarem na czele. ZZNO, pozbawiony wsparcia instytucji państwa, nie rozwinął szerszej działalności i w 1923 r. został rozwiązany. Przedsięwzięcie stanowiło punkt odniesienia dla przyszłych prometejczyków, jednak realne działania wpisujące się w nurt doktryny były prowadzone przez dyplomatów i funkcjonariuszy wywiadu. Tak wtedy, jak i przez całe dwudziestolecie, najwięcej uwagi poświęcano ukraińskiemu odcinkowi aktywności prometejskiej – zarówno ze względu na oczywiste uwarunkowania geograficzne, jak i doniosłą rolę odgrywaną w państwie sowieckim przez ten najliczniejszy z „narodów prometejskich”.
Po przejściu sterów dyplomacji w ręce polityków endeckich (co położyło kres dotychczasowej formie współpracy z władzami emigracyjnymi URL, której najbardziej efektownym przejawem był sponsorowany przez Dwójkę II pochód zimowy – nieudany rajd partyzancki z listopada i grudnia 1921 r.) linię prometejską kontynuowały pojedyncze osoby, jak m.in. naczelnik Wydziału Wschodniego MSZ Juliusz Łukasiewicz czy dyplomata Roman Knoll. Podjęli oni próbę zaadaptowania koncepcji do nowych realiów wzmagając i inspirując obecne w dobie polityki korenizacji tendencje Ukraińskiej Republiki Sowieckiej do uniezależnienia się od kremlowskiej centrali.

Przełom w rozwoju działalności prometejskiej nastąpił w latach 1925-1928, kiedy ruch przybrał dojrzałą formę organizacyjną. W Paryżu emigranci kaukascy i ukraińscy zawiązali w styczniu 1926 r. organizację Le Promethée, stanowiącą od tej pory główną platformę współpracy wychodźstwa. Pewną rolę – choć nie decydującą – w zachęcaniu egzulantów do współdziałania odegrali działacze polscy – Knoll, późniejszy szef Dwójki Tadeusz Schaetzel i przede wszystkim naczelny w tym okresie ideolog polskiego zaangażowania w koncepcję Tadeusz Hołówko (po skrytobójczej śmierci w 1931 r. lansowany na polskiego męczennika ruchu).

Na gruncie nadwiślańskim zakorzenienie koncepcji umożliwiły zmiany polityczne po zamachu majowym – protekcję nad prometejczykami objęły Wydział Wschodni MSZ oraz odpowiadająca za przygotowywanie dywersji Ekspozytura nr 6 (od 1929 r. – nr 2) Oddziału II SG. Za ich pośrednictwem przez specjalnie wydzielony fundusz „N” prometeizm był dotowany z budżetu państwa (wydatki miały oscylować wokół 1 mln zł rocznie, chociaż nie wykluczone, że w istocie były wyższe). Subsydiami obejmowano instytucje i prasę emigrantów (także te funkcjonujące za granicą), żołd służących w WP, a wywodzących się z „narodów prometejskich” oficerów kontraktowych, a także polskie placówki badawcze odpowiedzialne za biały wywiad na kierunku wschodnim: warszawski Instytut Wschodni i wileński Instytut Naukowo-Badawczy Europy Wschodniej. Ten pierwszy odgrywał rolę forum kontaktów polskich działaczy i emigrantów, w latach 30. podobną funkcję spełniała warszawska filia klubu „Prometeusz”.

Zaangażowanie samego Piłsudskiego w realizację polityki prometejskiej jest kwestią problematyczną, zapewne było wyolbrzymiane przez jej faktycznych propagatorów. Z pewnością poczynania polskich działaczy ruchu musiały po 1926 r. cieszyć się jego przyzwoleniem, ale nie oznacza to, iż kluczowe decyzje zapadały właśnie w gabinecie marszałka. Znamiennym jest, że spośród kilkuosobowego zespołu „Przymierza” do otoczenia Naczelnika Państwa można zaliczyć jedynie Hołówkę, pozostali publicyści – głównie działacze i sympatycy stronnictw socjalistycznych – nie mieli bliższych związków z obozem belwederskim. Oczywiście ten stan rzeczy zmienił się po objęciu rządów przez piłsudczyków. Pomajowi prometeiści często powoływali się na autorytet marszałka (zwłaszcza na obecne w jego dawnej publicystyce hasło rozcięcia Rosji po szwach narodowościowych), jednak w sanacyjnym systemie władzy wsparcie Piłsudskiego było przypisywane przedsięwzięciom, z którymi w rzeczywistości miał o wiele mniej wspólnego niż z polityką wschodnią. Niewykluczone, że duża część prometejskich inicjatyw była podejmowana na niższym szczeblu, zaś sam marszałek trzymał tą koncepcję w odwodzie na wypadek diametralnej zmiany sytuacji politycznej. Ostatecznie zrezygnował z jej realizacji w przewidywalnej przyszłości, a kierując się zdroworozsądkowym pragmatyzmem wybrał doktrynę polityki równowagi.

Obumieranie

Na odcinku wschodnim linię tę realizował polsko-sowiecki pakt o nieagresji z 1932 r. Wymógł on znaczące ograniczenie funduszów akcji prometejskiej oraz jej głębsze zakonspirowanie – w całości miała ją już koordynować Ekspozytura Nr 2. Placówką kierował kpt. (mjr) Edmund Charaszkiewicz, postać kluczowa w promowaniu koncepcji zwłaszcza po 1935 r., gdy pojawiły się sprzeczności pomiędzy założeniami ruchu a polityką państwa. Zaostrzony kurs wobec mniejszości narodowych nie przystawał do głoszonych przez prometejczyków haseł o samostanowieniu – zwłaszcza, że jedno i drugie dotyczyło w największym zakresie kwestii ukraińskiej. Symptomem nowych czasów stała się zachodząca w ciągu lat 30. zmiana pokoleniowo-ideologiczna w środowisku polskich działaczy ruchu: ludzi o poglądach lewicowych (Wakar, Hołówko, H. Józewski, S. Siedlecki), którzy zmarli, odeszli od koncepcji lub stracili wpływy, zastąpili młodzi aktywiści starający się dopasować program prometejski do atmosfery politycznej późnej sanacji.

Najważniejszym z nich był Włodzimierz Bączkowski – kierujący od 1930 r. nadzorowanym przez Dwójkę zespołem „Wschód”. Wydawane przez niego pisma miały za zadanie promować koncepcję prometejską i tematykę wschodnią oraz szukać szerszego zbliżenia politycznego z Ukraińcami. Działania te, jako niezborne z koncepcjami rządu i władz wojskowych, zostały w 1938 r. ograniczone na wyższym szczeblu decyzyjnym (zlikwidowano prowadzony przez Bączkowskiego „Biuletyn Polsko-Ukraiński”). W 1939 r. trwały prace koncepcyjne nad reorganizacją struktur prometejskich, jednak ich postęp przerwał wybuch wojny.

Należy pamiętać, że prometeizm nie był zjawiskiem tylko i wyłącznie polskim. Ważne ośrodki emigrantów istniały także m.in. we Francji, Czechosłowacji, Turcji, Finlandii. Wnioski z przebiegu rewolucji 1917 r. na terenach nierosyjskich etnicznie wyciągano również w pozostałych krajach mających interesy na obszarze ZSSR. Polscy działacze podejmowali próby współdziałania z instytucjami japońskimi i niemieckimi, inicjatywy takie były jednak bardzo utrudnione z powodu rozbieżności celów i różnic ideologicznych z członkami paktu antykominternowskiego. Nawiązania do quasi-prometejskich koncepcji można dostrzec w późniejszym tworzeniu przez Rzeszę Legionów Wschodnich, których dzieje udowadniają, że nawet w zniekształconych przez nazistowską praktykę warunkach idea podsycania antyrosyjskich separatyzmów narodowościowych mogła przynieść wymierne efekty.

Pomysł niedokończony

Mimo tego skuteczność polskiego projektu prometejskiego musi zostać oceniona negatywnie – w ogólnym rozrachunku zakończył się on niepowodzeniem. Współcześni oponenci zarzucali mu utopijność, niepotrzebne prowokowanie ZSSR i oparcie swych rachub na „kanapowych” politykach. Z perspektywy lat wypada zauważyć, że zabrakło warunków do pełnego wykorzystania potencjału koncepcji. Jako tylko jedna z możliwych doktryn nie została ona przetestowana na szerszą skalę, nie zagrzała dłużej miejsca na salonach politycznych decydentów.

Co prawda liczne dzisiejsze głosy publicystyczne łączą międzywojenną koncepcję z programem „Kultury” Jerzego Giedroycia (przez krótki okres związanego z prometejskimi inicjatywami Dwójki), dwutorowością polskiej polityki wschodniej lat 1989-1991, czy wsparciem dla ukraińskiej pomarańczowej rewolucji, a także Gruzji w 2008 r., jednak te działania należy uznać za „życie po życiu” prometeizmu. Uwarunkowania polityczne drugiej połowy lat 30. przeszkodziły dalszemu rozwojowi aktywności prometejskiej, w momencie wrześniowej próby sił ze wschodnim sąsiadem nurt znajdował się w kryzysie i oczywiście nie odegrał żadnej roli w rozwoju wypadków. Argumenty narodowościowe zostały za to użyte przez stronę sowiecką w propagandowym uzasadnieniu agresji, co stanowiło ukoronowanie rozwijanej w dwudziestoleciu po drugiej stronie granicznego kordonu retoryki „wyzwoleńczej”.

Histmag.org
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt