Moro: Aktor musi być dobrym psychologiem

 (1)
To jest rola mojego życia — przepiękna, wspaniała, trudna, powiedziała w rozmowie z PL DELFI Joanna Moro, młoda polska aktorka i Polka z Wilna, która zagrała główną rolę w rosyjskim serialu „Anna German. Tajemnica Białego Anioła”. Nie przywiązuję się za bardzo do miejsc, nie wiem, czy będę mieszkała w Warszawie, być może wrócę na Litwę, mówi młoda aktorka.
Joanna Moro, fot. archiwum
Joanna Moro, fot. archiwum

Czy zawsze chciałaś zostać aktorką?

I tak, i nie. Zawsze byłam taką małą artystką. Jako dziecko i nastolatka lubiłam scenę i występy publiczne, jednak czy traktowałam to jako pomysł na życie? Chyba raczej nie. Chodziłam do klasy matematycznej, wkuwałam fizykę, myślałam o prawie. Jednak przeznaczenie zdecydowało za mnie i ni stąd, ni zowąd pomyślnie zdałam egzaminy na Akademię Teatralną w Warszawie.

Przeznaczenie... Przechodziłam wtedy tak zwany okres buntu w życiu. Chciałam rozpocząć samodzielne życie z dala od rodziny. Próbowałam odnaleźć siebie i swoje miejsce. Padło na Warszawę i wydział aktorski.

Czy po Akademii Teatralnej pozbyłaś się swojego wileńskiego akcentu, czy go w ogóle nie miałaś?

Na pewno delikatny akcent był wyczuwalny, ale nie musiałam specjalnie chodzić na lekcje dykcji, czy wymowy.

Czyli nie musiałaś się uczyć wymawiać twardego ,,ł”, które dla aktorów jest obowiązkowe?

Nie, nie musiałam, dość prędko się wileńskiego „ł” pozbyłam. W ogóle szybko, podejrzewam, że w związku z moją muzykalnością - gram na akordeonie i pianinie - łapię mowę innych osób.

W jakich filmach, serialach, na deskach jakiego teatru można było Cię dotychczas zobaczyć? Czy trudno jest się odnaleźć w polskim show biznesie?

Show biznes jest czymś innym, niż teatr i życie teatralne. Teatr jest tworem niszowym, oczywiście są teatry komercyjne, ale do takich teatrów nigdy się nie udawałam i specjalnie mnie nie interesują. Po ukończeniu Akademii grałam w Teatrze Scena Prezentacje i Teatrze Montownia. Stałam również na scenie Teatru Wielkiego, gdzie grałam w operze u Mariusza Trelińskiego, co było dla mnie ogromnym zaszczytem. Podziwiam go, to wizjoner. Mam nadzieję, że wróci do robienia filmów. Nie ukrywam, że chętnie bym w nich zagrała.

A seriale?

Takim głównym serialem w którym grałam, był serial ,,Na Wspólnej”, do którego się dostałam z castingu będąc jeszcze w Akademii Teatralnej. Losy różnie się układały, w tym serialu obecnie nie gram, ale prawdopodobnie wrócę. Serial jest bardzo popularny w Warszawie i sporo osób prosi mnie, żebym wróciła. Przeszłam przez wiele seriali, ale to właśnie w ,,Na Wspólnej” czułam się najlepiej. Nigdy nie chciałam się ograniczyć do jednego serialu, na początku kariery zostać jego twarzą. Grałam również w ,,Klanie", głównie dla mojej babci.

Czy mogłabyś opowiedzieć coś na temat swojego ostatniego projektu, czyli serialu ,,Anna German”?

To jest rola mojego życia – przepiękna, wspaniała, trudna. Niektóre aktorki czekają na to całe życie. Jestem wdzięczna losowi, że mogłam wziąć udział w tak interesującym projekcie.

Na czym polegała trudność? Na specyfice roli? Czy rozłące z rodziną?

Rozłąka z rodziną była ciężkim przeżyciem. Zostawiłam roczne dziecko, które dopiero odstawiłam od piersi, na prawie osiem miesięcy. Pierwsze momenty były bardzo trudne, strasznie tęskniłam, przyjechałam do nieznanego dla mnie kraju. Nigdy wcześniej nie byłam na Ukrainie. Szczególnie Krym, to jest takie miejsce, które całkowicie przypominało mi Związek Radziecki z dzieciństwa. Nic się tam nie zmieniło – architektura, życiowe zasady… - wszystko jest takie samo, jak na Litwie sprzed 20 laty. Rola od strony emocjonalnej była bardzo skomplikowana. Moja bohaterka wiele doświadczyła w życiu, i aby całość nie uderzyła patetyzmem, trzeba było ze skupieniem i rozwagą podejść do tego materiału. Przyznam, że było parę takich scen, że nie wiedziałam jak w ogóle do tego podejść, jak mam to zagrać, dlaczego bohaterka tak postępuje. Ale to akurat w aktorstwie jest najciekawsze, aktor musi być dobrym psychologiem, żeby zagrać prawdziwie.

Fizycznie też musiałam trochę przeżyć, np. leżeć w gipsie przez cały dzień zdjęciowy, a tych dni było 8 - 10. Oczywiście nie chcę powiedzieć, że jestem taką filigranową aktoreczką, która musi mieć bardzo dobre warunki pracy, bo lubię wyzwania. Jednak dzisiaj nie da się powiedzieć, że było łatwo. Dostawałam jakieś leki uspakajające, bo nigdy nie miałam gipsu, a całe ciało, oprócz ręki było w prawdziwym gipsie. To było bardzo klaustrofobiczne… Byłam całkowicie unieruchomiona.

Czy gips nie mógł być sztuczny, skoro to jest tylko film?

Nie, reżyser stwierdził, że butaforski gips nie wchodzi w grę, ponieważ wygląda nienaturalnie. Powinno wyglądać prawdziwie, strasznie, boleśnie. W końcu zaczęłam się buntować, gdyż jestem aktorką i potrafię zagrać w taki sposób, żeby wyglądało naturalnie. Jednak reżyser chciał, żebym poczuła, że faktycznie ten gips jest straszny – mokro, nie wygodnie, boli. Dużo było takich kwestii, które człowiek przeżywał rzeczywiście. Np. wypadek samochodowy. Na Krymie ciężko było zdobyć auto z lat 60-tych. Te samochody były ledwo sprawne, nie było hamulców, trąba wydechowa czasem odpadała. W trakcie kręcenia samej sceny wypadku, naprawdę bałam się, że samochód się wywróci, wyskoczy przez barierkę. Kręciliśmy w górach – drogi kręte i niebezpieczne. O mały włos naprawdę nie doszło do wypadku. Do trudnych kwestii należały również sceny kręcone w górach i w jaskiniach.

Gdzie jeszcze, oprócz Krymu, odbywały się zdjęcia?

We Lwowie, w Kijowie, w Warszawie i we Wrocławiu. Na Krymie i w Chorwacji były kręcone Włochy. Dużą część serialu zajmują właśnie Włochy. Do Rosji się nie przedostaliśmy, np. w Pałacu Liwadyjskim w Jałcie kręciliśmy Kreml. To w Pałacu Liwadyjskim w roku 1945 Roosevelt, Stalin i Churchill podpisywali umowę, a ja miałam okazję chodzić tymi korytarzami, czerwonymi dywanami. Poza tym grałam z Maratem Baszarowem, który jest megagwiazdą w Rosji i to się czuło na każdym kroku, jak się z nim gdzieś wychodziło. To nie jest tak, jak u nas, tam rzeczywiście panuje kult gwiazd. Tyle że na to bardzo ciężko się zapracowuje. Marat zagrał w wielu wartościowych filmach np. w ,,Cyruliku Syberyjskim”, ,,Spalonych słońcem”.

Czy miałaś trudności z zagraniem w języku rosyjskim?

Na początku było trudno, dlatego że od lat nie miałam kontaktu z rosyjskim. W Wilnie prawie nie używałam tego języka. Jednak przypomniałam go sobie w Warszawie rozmawiając na co dzień z nianią mojego synka, która była zarazem świetną nauczycielką.

Ostatnio sporo polskich portali plotkarskich pisze o Tobie, czy jesteś rozpoznawalna? Czy czujesz się gwiazdą?

Byłam bardziej rozpoznawalna w trakcie grania w serialu ,,Na Wspólnej”, bo ludzie w Warszawie oglądają ten serial. Nie przywiązuję raczej dużej wagi do tego, czy jestem rozpoznawalna, czy nie.

Czy ciężko jest połączyć pracę aktora z życiem rodzinnym i obowiązkami?

Chyba jest tak samo, jak w każdym zawodzie, tyle że praca aktora jest bardziej chaotyczna, ale kto powiedział, że człowiek musi pracować od 9 do 17? W moim życiu nie ma stagnacji, ciągle coś się dzieje.

Chciałabyś kiedyś spróbować swoich sił na Litwie? Na deskach litewskiego teatru?

Oczywiście. Teatr litewski bardzo się ceni na świecie. To byłby zaszczyt zagrać u takich sław jak Tuminas, Koršunovas czy Nekrošius. Szczególnie, że nadal świetnie mówię po litewsku i lubię ten język.

Czy kiedyś planujesz wrócić na Litwę?

Nie przywiązuję się za bardzo do miejsc. Nie wiem, czy będę mieszkała w Warszawie. Najbardziej chciałabym pomieszkać w różnych zakątkach świata i kto wie? Może na Litwę również wrócę…

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt