Lucia Andrievschi - Bartkienė: Nie zapominajmy, że to Mołdawia pierwsza uznała niepodległość Litwy

 (18)
Mówiąc o mniejszościach narodowych na Litwie najczęściej myślimy o Polakach, Rosjanach, Białorusinach, Karaimach lub Tatarach. Mało kto wie, że na Litwie żyją też Mołdawianie. O tym, jak na Litwie znaleźli się Mołdawianie, jak żyją oraz jak im się udaje pielęgnować własną tożsamość, zapytaliśmy przewodniczącą Mołdawsko-Rumuńskiego Stowarzyszenia Kulturalnego „Dacia“, p. Lucię Andrievschi - Bartkienė.
Lucia Andrievschi - Bartkienė: Nie zapominajmy, że to Mołdawia pierwsza uznała niepodległość Litwy

-Jak pojawili się Mołdawianie na Litwie?

Większość Mołdawian przybyła tu w okresie powojennym, gdy na Litwie rozwijały się nowe gałęzie przemysłu. Rodziny członków naszego stowarzyszenia są mieszane, gdyż większość miejscowych Mołdawian znajduje partnerów życiowych właśnie tutaj: Litwinów, Rosjan, Polaków, Białorusinów. Nie skłamię więc, jeśli członków naszego stowarzyszenia nazwę „emigrantami z miłości“. Większość naszych dzieci urodziła się już na Litwie. Organizacja, której mam zaszczyt przewodzić, powstała w 1989 r., kiedy rozpoczęły się procesy odrodzenia narodowego i przemian demokratycznych na Litwie.

- Ilu Mołdawian mieszka na Litwie i gdzie? Ilu z nich należy do państwa organizacji?

Stowarzyszenie „Dacia“ zrzesza imigrantów z Republiki Mołdowa i Rumunii. Większość naszych członków mieszka na Litwie od 20-40 lat. Zgodnie z danymi litewskiego spisu powszechnego w 1989 r., ok. 1400 zadeklarowało narodowość mołdawską, natomiast według danych z 2001 r. było tu ok. 700 osób narodowości mołdawskiej oraz 100 narodowości rumuńskiej. W zeszłym roku Departament Statystyki ogłosił, że na podstawie danych ze spisu z roku 2011 r. mieszkało na Litwie 676 Mołdawian oraz 105 Rumunów. Obecnie do naszej organizacji należą Mołdawianie z Kowna, Wilna, Kłajpedy, Kiejdan, Żyżmorów (Žiežmariai), rejonu szkudzkiego (Skuodas), poswolskiego (Pasvalys) i innych. Choć sama organizacja nie jest liczebna (60 osób), to niezwykle istotny jest już sam fakt jej założenia i istnienia, gdyż zachowanie własnego języka i tradycji możliwe jest przede wszystkim przez wspólne działania.

- Czy Mołdawianie na Litwie znają swój język, zwłaszcza ci młodsi, którzy się tu urodzili?

Tak, znają. Posługują się oni dialektem języka rumuńskiego, którym mówi się w Mołdawii. Mołdawianie i Rumuni mówią tym samym językiem, mamy tę samą kulturę i historię, jednakowe tradycje. W szkołach Rumunii i Mołdawii uczymy się tej samej literatury: Mihai Eminescu, Ion Creanga, Vasile Alexandri. Jesteśmy potomkami Daków. Ponieważ słowo Dacia (pol. Dacja) jest nazwą ziemi, na której żyli przodkowie obecnych Rumunów i Mołdawian, wybraliśmy je jako nazwę naszej organizacji. Zresztą większość rumuńskich stowarzyszeń kulturalnych na świecie ma nazwę Dacia lub Eminescu (Mihai Eminescu, rumuński poeta, zwany „ostatnim romantykiem Europy“ - przyp.red.).

Po prostu tak się złożyło historycznie, że żyjemy w dwóch różnych państwach. Opowiedzenie całej historii wykroczyłoby poza ramy tego wywiadu. Ale dam taki przykład: moi rodzice urodzili się w Rumunii, a ja w Mołdawii. Mam wielu krewnych w obu krajach. Interesujące jest to, że gdy w Mołdawii w 1989 r. przyjęto ustawę o języku państwowym oraz przywróceniu alfabetu łacińskiego, my, będąc tu na Litwie, musieliśmy się od nowa uczyć pisać.

Spośród naszych dzieci niektóre mówią po rumuńsku, inne jedynie rozumieją ten język - wszystko zależy od rodziców i rodziny. Są też takie dzieci, które znają swój język lepiej od swych rodziców.

Kilka razy organizowaliśmy szkółki niedzielne dla naszych dzieci, w zależności od ich wieku. Oczywiście grupy uczących się były bardzo małe, ale zależy nam na każdym dziecku uczącym się naszego języka.

- Jakie są najważniejsze dotychczasowe osiągnięcia waszej organizacji?

Od pierwszych dni istnienia stowarzyszenia Dacia, jego członkowie aktywnie uczestniczyli w litewskim ruchu odrodzenia. 23 sierpnia 1989 r. braliśmy udział w Szlaku Bałtyckim (Baltijos kelias) - staliśmy trzymając się za ręce wraz z Litwinami, oprócz tego wsparli nas przedstawiciele Frontu Narodowego z Mołdawii. Staliśmy w dzielnicy Szeszkinie (Šeškinė), na dwukilometrowym odcinku łańcucha, który Sąjūdis „zarezerwował” dla mniejszości narodowych. W ten dzień, w 50. rocznicę haniebnego paktu Mołotowa - Ribbentropa, który pozwolił ZSRR mógł dokonać aneksji Litwy, Łotwy, Estonii i Besarabii - obecnej Republiki Mołdawskiej.

Natomiast w marcu 1989 r., właśnie w Wilnie wydrukowano drugi numer czasopisma „Glasul” (Głos) o nakładzie 100 tys. egzemplarzy. W czasie odrodzenia (1988-91 r.) była to pierwsza publikacja mołdawska w alfabecie łacińskim.

Członkowie naszego stowarzyszenia uczestniczyli w mitingu 2 września 1989 r. w Parku Górnym (Kalnų parkas),na którym mieszkańcy Litwy różnych narodowości wyrazili swe wsparcie dla dążeń niepodległościowych Litwy.

A niedawno, 9 października 2011 r. Mołdawianie litewscy, członkowie stowarzyszenia „Dacia” postawili na Górze Krzyży w pobliżu Szawli własny krzyż ku uczczeniu trzech rocznic: 20 lat niepodległości Mołdawii (27 sierpnia 1991 r.), 20 lat niepodległości Litwy (11 marca 1990 r.) oraz 20 lat istnienia stowarzyszenia „Dacia”. Napis na krzyżu w języku rumuńskim głosi: „W intencji dobrobytu Mołdawii i Litwy”. Myślę, że postawienie mołdawskiego krzyża jest niepowtarzalnym wydarzeniem o wymiarze kulturowym, moralnym i historycznym. Wspólny cel nas jednoczył, skłonił do wspólnego działania, sprawił, że łączyły nas te same uczucia. W tym białym krzyżu, który zamówiliśmy i sprowadziliśmy z Mołdawii, jest cząstka duszy każdego z nas. Postanowiliśmy rozpocząć nową tradycję corocznych spotkań na Górze Krzyży.

Podejmujemy starania, by jedną z wileńskich ulic nazwać „ulicą Mołdowy”. Już w 2010 r. poinformowano nas, że nazwa „Moldovos” została wpisana na listę nazw priorytetowych oraz, kiedy tylko znajdzie się taka możliwość, zostanie ona nadana jednej z nowych ulic. 6 lutego 2012 r. ponownie zwróciliśmy się w tej sprawie do mera Wilna Artūrasa Zuokasa. Sądzę, że taki gest pozwoliłby godnie uczcić fakt, że Republika Mołdowy jako pierwsza uznała niepodległość Litwy - już 31 maja 1990 r. Wzmocniłby on jednocześnie współpracę kulturalną i społeczną między Litwą a Mołdawią oraz pozwoliłby upamiętnić ten historyczny fakt, że pierwsze wsparcie dla dążeń niepodległościowych Litwy przyszło z Kiszyniowa. Mamy nadzieję, że ten zamysł, który dojrzewa już od paru lat, stanie się rzeczywistością i wzmocni relacje obu państw.

- Jak Mołdawianie czują się na Litwie?

Większość członków naszego stowarzyszenia to obywatele Litwy, dobrze znający język litewski. Często znają go lepiej niż swój język ojczysty. Są osoby, które opanowały język litewski i polski. Inaczej jest w przypadku np. Mołdawian z Łotwy, wśród których tylko niektórzy znają łotewski. Wśród nas, Mołdawian, są projektanci i budowniczy, lekarze, nauczyciele języków, przewodnicy, krawcy, rolnicy, hodowcy zwierząt, kierowcy, artyści oraz – co nie mniej ważne – odpowiedzialni rodzice. Jesteśmy nieodłączną częścią społeczeństwa, ale też wszystkich nas boli, gdy często słyszą z mediów kłamliwe informacje na temat swej ojczyzny, Mołdawii.

- Jak wygląda życie w rodzinach mieszanych? W jakich językach komunikują się ich członkowie?

Jak mówiłam, większość rodzin naszych członków jest mieszana: są to rodziny mołdawsko-litewskie, rumuńsko-litewskie, mołdawsko-polskie, mołdawsko-rosyjskie, moldawsko-białoruskie. Niekiedy w codziennym użyciu w takich rodzinach są aż trzy języki.

Żyjąc na Litwie zaczęliśmy bardziej dbać o nasz język i tradycje, gdyż właśnie one nas łączą. Najważniejszym celem zawsze było przekazanie języka i tradycji dzieciom. Nasze dzieci uczestniczą w tradycyjnych świętach mołdawskich i rumuńskich oraz w festiwalach szkół niedzielnych wspólnot narodowościowych. Cel ten pozostaje nadal aktualny, gdy ludzie coraz częściej migrują. W roku 2009 doszło do jedynego w swoim rodzaju wydarzenia w naszym stowarzyszeniu: pierwszego ślubu – matki nowożeńców, pochodzące z Mołdawii, poznały się właśnie u nas.

Nasze dzieci tworzą chyba swoją nową, indywidualną tożsamość. Moim zdaniem niezwykle im się poszczęściło – mają one okazję poznać i stać się przedstawicielami nie jednej, lecz kilku kultur. Jest to niczym nieuzasadniony mit, że dziecku trudniej uczy się mówić, jeśli w swym otoczeniu jednocześnie słyszy kilka języków. Jest dokładnie odwrotnie - nasze dzieci mają większy talent do nauki języków. To, czy dziecko w sobie połączy dwie kultury, zależy od nastawienia rodziców, od tego, jak wychowają dziecko, jaką atmosferę tworzą w rodzinie. Myślę, że rodzice powinni poświęcić dużo uwagi krzewieniu tolerancji. A dzieci powinny postrzegać swoją inność nie jako wadę, lecz zaletę.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt