Kamiński: Męczennik diakon Augustyn Piórko patronem pojednania polsko - litewskiego

 (4)
Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 14 kwietnia i przerodziły się w wielką manifestację mieszkańców Wilna. Zaskoczeni tym Niemcy wstrzymywali ruch uliczny, a żołnierze niemieccy i oficerowie mijający trumnę zatrzymywali się i salutowali, powiedział PL DELFI Gabriel Kamiński, siostrzeniec księdza męczennika.
Diakon Augustyn Piórko
© Autoriaus nuotr.

Minęła 100 rocznica urodzin męczennika diakona Augustyna Piórko.

Urodził się przed 100 laty — 25 maja 1913 roku w zaścianku Turniszki w odległości 7 kilometrów od Wilna w Parafii Podwyższenia Krzyża Św. Kalwarii Wileńskiej. Był jedynym synem Barnaby Piórko i Marii Piórko z Farbotków. Gdy miał 7 lat, bandyci napadli na dom rodzinny i na oczach rodziny zamordowali mu ojca. Matka nie upadła na duchu, samotnie wychowywała i kształciła Augustyna i trzy córki: Jadwigę, Ludwikę i Elżbietę. Nie dane mu było doczekać tej najważniejszej chwili w życiu każdego kapłana — święceń kapłańskich. Miesiąc przed wyświęceniem na kapłana zmarł śmiercią męczeńską w Wilnie 13 kwietnia 1942 roku.

Pana babcia i matka diakona często opowiadała o nim?

Marzeniem mojej babci i matki Augustyna Piórko było, aby jej syn został księdzem. Gucio, bo tak był nazywany w rodzinie, był wyjątkowym dzieckiem. Bardzo dużo rozmyślał, potrafił przesiedzieć parę godzin oddając się rozmyślaniom i nie zdradzał sekretów tych rozmyśleń, jednak jego mama domyślała się, że były to rozmyślania o Bogu, o Jezusie.

Jakim był w szkole? Jak się uczył?

Gucio ukończył Szkołę Powszechną na Jerozolimce jako prymus. Następnie kontynuował naukę w Gimnazjum Zygmunta Augusta w Wilnie, które też ukończył celująco. W szkole i w gimnazjum nie poddawał się prądom wolnomyślicielskim i innym prądom nowej mody i zawsze zachowywał cnoty chrześcijańskie. Nigdy nikt z jego ust nie usłyszał przykrego słowa, a nawet w jego obecności nikt nie śmiał niestosownie zachowywać się. Cieszył się szacunkiem i uznaniem wśród kolegów i koleżanek. Był bardzo lubiany i doceniany. Jako młody chłopak odznaczał pięknym głosem, pięknie grał na mandolinie, potrafił pisać kilkoma charakterami pisma.

Czy zostały jakieś pamiątki z tamtego okresu?

Mam mnóstwo pamiątek po wujku. W okresie szkolnym własnoręcznie zrobił kalendarz na 1942 rok. Fenomenem jest, że ten kalendarz zawsze mi otwiera na dacie 13 kwietnia, w tym dniu wujek umarł. Nie jest cud, ale tak kartki kalendarzu są pomięte i sklejone, że kalendarz automatycznie otwiera się właśnie na dacie śmierci.

Po gimnazjum wujek rozpoczyna studia duchowne.

Po ukończeniu gimnazjum wujek w 1934 roku złożył śluby czystości na Jasnej Górze i w tym samym roku rozpoczął naukę w Niższym Seminarium Duchownym w Warszawie, a później w Wyższym Seminarium Duchownym Archidiecezji Warszawskiej. Tragiczny wrzesień 1939 roku zastał go w Wilnie i nie mogąc powrócić do Warszawy, kontynuował naukę na IV roku Wydziału Teologicznego Uniwersytetu im. Stefana Batorego w Wilnie. Po zamknięciu Uniwersytetu przez władze litewskie przeniósł się do Wileńskiego Wyższego Seminarium Duchownego, gdzie z rąk arcybiskupa R. Jałbrzykowskiego dnia 30 marca 1941 roku otrzymał diakonat. Jako diakon głosił kazania w kościołach Wilna i jego okolicach. Na jego kazania przybywały tłumy wiernych. Kazania zawsze miały nutkę patriotyczną, próbował pocieszać załamanych ówczesną sytuacją ludzi. Dawał im nadzieję na rychłe odzyskanie wolności i niepodległości.

Przed aresztowaniem zostaje ostrzeżony przez żebraka.

W 1942 podczas powrotu do seminarium wujek został ostrzeżony przez żebraka, że ma nastąpić aresztowanie kleryków i profesorów Wileńskiego Seminarium, ale wujek zbagatelizował to ostrzeżenie. W rodzinnych Turniszkach opowiedział o tym swojej mamie i śmiał się z tego, a następnego dnia zostali aresztowani wszyscy profesorowie, księża i klerycy Wileńskiego Seminarium. Wujek zostaje osadzony w więzieniu na Łukiszkach w celi numer 10.

Z więzienia przysyłał rodzinie listy pisane na skrawkach papieru, zwijane w małe kuleczki i wyrzucane przez okna więzienia. Te papierowe kuleczki znajdowali przechodnie i dostarczali do adresatów. W tych listach pocieszał matkę i siostry. Pisał, „żeby nie traciły nadziei, że nic im się nie stanie, żeby wierzyły w Opatrzność Bożą, która zawsze z każdego zła wyprowadzi w dobro”.

Został skatowany przez gestapo.

Z ostatniego przesłuchania na gestapo przenieśli go do celi skatowanego i nieprzytomnego, gdzie nie odzyskał przytomności. Pomimo, że współwięźniowie walili krzesłami w drzwi, prosili o wodę, o pomoc, ale nikt nie reagował. Po kilku dniach przewieźli go do szpitala zakaźnego na Zwierzyńcu, gdzie był pilnowany dzień i noc przez uzbrojonych wartowników gestapo. Umarł samotny w szpitalu 13 kwietnia 1942 roku w wieku 28 lat, nie odzyskując przytomności. Niemcy nie chcieli oddać ciała, ale moja mama będąc piękną kobietą je wybłagała.

Pogrzeb przerodził się w manifestację.

Uroczystości pogrzebowe rozpoczęły się 14 kwietnia i przerodziły się w wielką manifestację mieszkańców Wilna. Kondukt żałobny podążał od Zwierzyńca przez Łukiszki do Zielonego Mostu, ulicą Kalwaryjską aż do Kalwarii Wileńskiej. Zaskoczeni tym Niemcy wstrzymywali ruch uliczny, a żołnierze niemieccy i oficerowie mijający trumnę zatrzymywali się i salutowali.

Bardzo się Pan ciekawi historią wujka?

Nie raz sam się zastanawiałem, co mną kieruje i dlaczego co jakiś czas wracam do tej tragicznej, męczeńskiej śmierci mojego Wujka. Moja mama często opowiadała mi o życiu i tragicznych dniach więzienia, śmierci i pogrzebie wujka. Była z nim bardzo związana uczuciowo jako najmłodsza siostra, urodzona kilka miesięcy po śmierci ojca i wychowywana tylko przez matkę.

W relacjach z ludźmi uchodził za osobę radosną, pogodną, nastawioną do wszystkich przyjaźnie. Dzięki swojej otwartości do ludzi był szczególnie lubiany przez dzieci i młodzież. Rozmowa z nim i przebywanie w jego otoczeniu dawało poczucie wyjątkowego spokoju, wyciszenia i radości. Nie mógł się pogodzić z utratą wolności i niepodległości przez Polskę i Polaków, a w rozmowach oraz kazaniach podtrzymywał na duchu w tych ciężkich dniach. Nie bał się mówić o nadziei odzyskania wolności, o Polsce niepodległej, odrodzonej.

Jaki jest pański stosunek do polsko – litewskich stosunków?

Ze swej strony uważam, że w ramach naprawy stosunków polsko – litewskich należy wziąć wujka za patrona pojednania polsko – litewskiego, na wzór pojednania polsko – niemieckiego w Krzyżowej, bo prawdziwe pojednanie jest możliwe tylko przed Krzyżem i Bogiem. Pragnę, aby ta iskra pojednania wybiła się z Kalwarii Wileńskiej i rozniosła po całej Litwie i Polsce, żeby w końcu Polacy i Litwini przestali boczyć się na siebie, przestali być wrogami.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach (1)

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt