Garniewicz: Puszczałem krupnik z Bamberki, a do kresowych dań dołączałem lek na wątrobę

 (2)
Pewnego razu spojrzałem w kalendarz i zauważyłem, że 31 grudnia imieniny obchodzi nie tylko Sylwester, ale i Melania, więc w „Kresowej” na Nowy Rok mieliśmy Bal Melaniowy, powiedział PL DELFI Jerzy Garniewicz, aktor, kabareciarz, właściciel „Kresowej”, kultowej knajpy w Poznaniu, organizator „Kaziuków wileńskich” w Poznaniu.
Jerzy Garniewicz

Urodził się Pan w Wilnie.

Wilno jest moim miastem rodzinnym. No comments. Zdążyłem się urodzić w tym czasie, kiedy tu była Polska, 11 czerwca 1939 roku.

Jakie wspomnienia pozostały z tamtego okresu?

Pamiętam 45 rok, kiedy nie mieliśmy alternatywy. Albo Sybir, albo tak zwana repatriacja, a właściwie ekspatriacja. Moi rodzice z dwójką dzieci wylądowali na ziemiach odzyskanych, w Międzyrzeczu. Podobnie jak w filmie „Sami swoi“, pamiętam szczury wielkie jak koty, które biegały po mieście. Tak było w 45 roku.

Ciężko było?

Bardzo się chciało wrócić dawne czasy, ale jak mówią nasi przyjaciele i sąsiedzi „To se ne wrati”.

Trzeba było układać życie na nowym miejscu.

W Poznaniu zrobiłem maturę, próbowałem studiować w Łodzi aktorstwo. Potem zająłem pierwsze miejsce na festiwalu w Opolu i odbiło mi. Aktorstwo odeszło w cień, zacząłem pracować na estradzie. Wróciłem do Poznania, załapałem się na kabaret Tey (Laskowik) i około 10 lat grałem w tym kabarecie. Zenek (Laskowik – PL DELFI) zwykle obsadzał role według aparycji, więc grałem jakiegoś tam opozycjonistę, inteligenta.

Po kabarecie spotkał się Pan z „Kapelą Wileńską”.

Po Tey rozpocząłem romans z „Kapelą Wileńską”. Zacząłem częściej jeździć do Wilna i tak mi smakowały cepeliny, kołduny, że w Poznaniu otworzyłem knajpę pod nazwą „Kresowa”, która w szybkim czasie stała się miejscem kultowym, bo nie tylko kuchnią słynęła, ale też swoimi gości: Bernard Ładysz, Emil Karewicz, Igor Śmiałowski, Basia Wachowicz, Czesiu Niemen, Miłosz. To był strzał w dziesiątkę.

A w knajpie dania były litewskie?

Nie litewskie, a wileńskie. Polscy kucharze musieli nauczyć się wileńskich smaków. Wiemy, że kuchnia kresowa nie jest najzdrowsza, bo jest tłusta. W związku z tym, dla żartu, w poprzek menu napisałem „Raphacholin w szatni”. Jest to lek na wątrobę, na niedobrą dietę. Nie był to tylko żart, ponieważ szatniarz faktycznie miał ten lek i każdy klient, któremu było ciężko po kołdunach czy cepelinach bezpłatnie go otrzymywał.

Słynie Pan z poczucia humoru. Na pewno posunięcie z lekiem na wątrobę nie było jedynym żartem w „Kresowej”.

W „Kresowej” nigdy nie świętowaliśmy Sylwestra, ale mieliśmy Bal Melaniowy. Pewnego razu spojrzałem w kalendarz i zauważyłem, że 31 grudnia imieniny obchodzi nie tylko Sylwester, ale i Melania, więc w „Kresowej” na Nowy Rok mieliśmy Bal Melaniowy. Różnił się tym, że Nowy Rok świętowaliśmy dwa razy. Pierwszy raz według czasu wileńskiego, drugi raz według czasu lokalnego czyli polskiego. Drugim akcentem był krupnik z Bamberki*. „Kresowa” znajdowała się obok „Bamberki” - figurki przedstawiającej kobietę w charakterystycznym stroju bamberskim, z nosidłami i konwiami używanymi w winiarstwie. W całości jest to studzienka, do której przez cały rok dwoma strumieniami spływa woda i tylko na Bal Melaniowy wodę zamieniałem na krupnik, czyli gorzałkę na ciepło i częstowałem swoich gości. Gdyby o tym się dowiedział Sanepid, to by mnie zamknął.

Co się stało z „Kresową“?

Mało zostało kresowych akcentów w Poznaniu. Nie chodziło mi o jakiś biznes czy wielkie pieniądze. „Kresowa“ nie była tylko kuchnią, knajpą, tam zawsze coś się działo. Musieliśmy zrezygnować z „Kresowej“, poszło oczywiście o pieniądze. Szkoda, że władze miasta nie wtrąciły się į nie pomogły zachować „Kresowej“, która w pewnym stopniu stała się ikoną miasta. Później otworzyliśmy ze śp. żoną knajpę „U Garniewiczów“. Mam zdjęcia, na których widoczne jest jak w czarnych workach przenoszę „atmosferę“ „Kresowej“ na nowe miejsce.

Jest Pan organizatorem pierwszych „Kaziuków wileńskich” w Poznaniu.

Na pierwsze „Kaziuki wileńskie” w Poznaniu przyszło 150 – 200 osób. Na drugi rok przyszło już 500 osób, na trzeci około 2000 ty. osób, a teraz „Kaziuk” w Poznaniu zajmuje cały Stary Rynek, ustawiana jest estrada, występują zespoły z Kresów. Zbiera się około kilkanaście tysięcy ludzi. Coś tam zrobiłem w Poznaniu, co docenił prezydent RP, od którego otrzymałem Złoty Krzyż Zasługi.

Czym się Pan teraz zajmuje?

Obecnie uciekłem z Poznania na wieś, bawię się w Syrokomlę, piszę piosenki, piszę wiersze np.: na jubileusz staży pożarnej czy na imieniny żony pana wójta i jakoś się „ciągna“.

* Bambrzy, Bambry (niem. Posener Bamberger) – Polacy pochodzenia niemieckiego, potomkowie osadników przybyłych z okolic Bambergu (Frankonia), którzy w latach 1719-1753, zostali sprowadzeni przez władze Poznania, aby zasiedlić opuszczone wsie, które zostały zniszczone podczas wojny północnej i będącej jej skutkiem epidemii cholery.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Kultura

Poezja dobra jak chleb. Święto Matki Boskiej Szkaplerznej w Taboryszkach (1)

W niedzielę 17 lipca br. we wsi Taboryszki nad rzeką Mareczanką na Wileńszczyźnie obchodzono święto Matki Boskiej Szkaplerznej.

Polska mówi "Labas, Lietuva" (12)

Aktorka oraz prezenterka telewizyjna Beata Tiškevič od swoich fanów w serwisach socjalnych otrzymała zadanie. Miała poprosić 40 Polaków, aby przywitali się po litewsku.

700 - lecie Starych Trok (1)

17 lipca 2016 roku ma rodzinna miejscowość obchodziła chlubny jubileusz - 700 lat istnienia. Skromna to data w historii ludzkości, ale znaczna dla Litwy, Wielkiego Księstwa Litewskiego, Rzeczpospolitej Obojga Narodów i - mam nadzieję - współczesnej Litwy.

Wydarzenia Centralne na Światowych Dniach Młodzieży

Wszyscy mogą przybyć na wydarzenia ŚDM, zarówno ci którzy się zgłosili i wykupili pakiet jak i ci, którzy zdecydują się dołączyć w ostatniej chwili – podkreśla kard. Stanisław Dziwisz.

Spotkanie z filmowcem Waldemarem Czechowskim

W poniedziałek, 25 lipca, o godzinie 18.00 w Instytucie odbędzie się specjalne spotkanie w ramach Letniego Klubu Filmu Polskiego, który w tym roku poświęcony jest dorobkowi PWSFTviT w Łodzi/ Łódzkiej Szkole Filmowej.
Facebook pl.DELFI.lt