Tarasiewicz: Żadna „niedojrzałość”, tylko świadoma i dojrzała prowokacjaWileński publicysta o sobotnim koncercie narodowców

 (47)
Sobotni koncert narodowców w Domu Kultury Polskiej w Wilnie odbił się szerokim echem w mediach litewskich i polskich. Wczoraj obszerny artykuł temu wydarzeniu poświęciła „Gazeta Wyborcza”. Swój komentarz koncertowi poświęcił również znany wileński dziennikarz i publicysta Stanisław Tarasiewicz.
Koncert "Karat Napalm Grupa", "Zjednoczony Ursynów", "Irydion"
Koncert "Karat Napalm Grupa", "Zjednoczony Ursynów", "Irydion"
© DELFI (fot. R.Rotkiewicza)

„Nie zamierzam uczestniczyć w tej pyskówce, ale kilka swoich uwag w tym temacie nie mogę nie przedstawić. Po pierwsze, dlatego, że nie jest mi obojętne, w jaki sposób będziemy obchodzili kolejne wielkie rocznice z dziejów naszych narodów. Po drugie zaś, dlatego, że nie jest mi obojętne to, na jakich wzorcach nasze przyszłe pokolenia (bo chodzi również o moje dzieci) będą uczyły się patriotyzmu oraz poznawały historię” - napisał na swoim blogu Tarasiewicz.

Publicysta nie rozumie dlaczego organizatorzy oburzają się na krytykę. „Już pisałem na „F”, że nikt mnie nie przekona, że zaproszone na koncert do DKP zespoły (przynajmniej część z nich) z dala nie trącą nacjonalizmem, rewanżyzmem („w przyszłości Wilno, Lwów i Grodno będzie polskie, a nie obce….”) i propagandą segregacji narodowościowej i rasowej powszechnie faszyzmem zwanej, mimo zgrabnie zakamuflowanej w patriotyzm twórczości i nawet dobrego grania“ - pisze dziennikarz. Zdaniem Tarasiewicza twórczość zespołów, chociażby pośrednio, mocno ociera się o faszyzm.

„Organizatorzy koncertu z tzw. Koła Młodzieży Patriotycznej Związku Polaków na Litwie z pianą na gębie bronią twórczości i sobotniego występu Irydiona w Wilnie, że jest on super patriotyczny, a „Biały Krzyż” Czerwonych Gitar w jego wykonaniu to po prostu do patriotycznej cieczki doprowadza. Nie wiem kogo? Może skinów i kiboli, czy nacjonalistów z Falangi, którzy chyba w patriotycznym otumanieniu hycali pod sceną DKP, bo mi akurat bardziej odpowiada oryginalne wykonanie utworu. Dla mnie też, Irydion, to przede wszystkim zespół, który dzieli scenę z nazistowskimi kapelami i dystrybuuje swoje krążki w Niemczech i Rosji przez kanały środowisk neonazistowskich“ - tłumaczy swój pogląd publicysta.

W swym tekście publicysta nazywa taki koncert prowokacją. „Myślę jednak, że to żadna „niedojrzałość”, tylko świadoma i dojrzała prowokacja, mająca na celu jątrzenie sytuacji na linii relacji polsko-litewskich. Mówię więc temu swoje stanowcze „Nie!”, chcę co najmniej mieć czyste sumienie przed sobą, swoimi dziećmi i całym naszym społeczeństwem, którego losem szczerze przejmuję się“ - zaznaczył Stanisław Tarasiewicz.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt