Szczerek: Dwa mity na temat rosyjskiego święta

 (4)
Rosja wie doskonale, że żadne z niej mocarstwo. Chce, oczywiście, żeby świat w tą mocarstwowość uwierzył i stara się go do tego przekonać, ale prowadzi w tym zakresie dość histeryczną politykę. Charakterystyczną dla państw słabych. I przez taki pryzmat trzeba patrzeć na 4 listopada. A nie przez pryzmat mitów, które wokół tego święta narosły w Polsce.
Szczerek: Dwa mity na temat rosyjskiego święta
© DELFI (Š.Mažeikos nuotr.)

Mit 1 – święto jest antypolskie. Nie, nie jest. Gdyby z datą 7 listopada, czyli dotychczasową rocznicą Rewolucji Październikowej sąsiadowało inne wydarzenie – Kulikowe Pole czy zdobycie Berlina – prawdopodobnie to ono byłoby świętowanie. A tak – mamy piękny symbol wyrzucenia z Kremla okupantów, wszystko jedno jakiej proweniencji. Choć pewnie nawet dobrze, że polskiej, bo przecież – jak wiadomo – Rosja i Polska geopolitycznie są skazane na „nielubienie się”, przynajmniej dopóki co najmniej jedno z nich czuje, że to drugie mu zagraża.

Po drugie – obudźmy się. Państwa narodowe skazane są na „anty-jakieś” święta, bo ścieranie się interesów narodowych to przyczyna wszystkich konfliktów w Europie, a Polska pośród tych państw nie była świętym aniołem. A fakt, że w pewnym momencie historycznym częściej niż inni dostawała manto – to już zupełnie inna sprawa. Słowem: im więcej interesów – tym więcej konfliktów. Szkoda, że ta prosta prawda znów nam coraz częściej umyka.

Mit 2 – to święto to symbol Rosji wielkomocarstwowej. Cóż, Rosja by bardzo chciała, żeby tak było. Ale jest dokładnie odwrotnie. Rosja prowadzi politykę słabego państwa. Kuli się w sobie, chce się otoczyć jak największą przestrzenią, buforem. To jej geopolityczna strategia. Jest nieatrakcyjna dla sąsiadów i dla własnych obywateli – dlatego nie jest w stanie wykrzesać z siebie zbyt wiele soft power (choć, przyznajmy uczciwie, nie wszędzie – lgną do niej stworzone przez Rosję parapaństwa czy wschodnia Ukraina z Krymem).

Społeczeństwo Rosji jest w opłakanym stanie, podobnie, jak infrastruktura. Gospodarka petryfikuje się, władze zachowują się, jakby kolonizowały własny naród, a nie administrowały nim. Połowa młodych mieszkańców miast marzy o emigracji. Jedyny pomysł Rosji na podniesienie własnej atrakcyjności w oczach Rosjan to … otworzenie nowej komórki na Kremlu ds. krzewienia patriotyzmu. A wkopywanie ludziom patriotyzmu do głowy zamiast tworzenia warunków do jego rozwoju oddolnego, to polityka państwa słabego, świadomego tej słabości.

Tam, gdzie może, Rosja prowadzi politykę prężenia mięśni, ale to nie mięśnie, a stawiane na sztorc futro, które ma sprawiać, że świat będzie się Rosji bał. A takie futro, dodajmy, zwierzęta stawiają ze strachu. Człowiek ma pozostałości po tym mechanizmie. Znamy je jako gęsią skórkę.

Polityka Wschodnia
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt