Šliogeris: O pewnych zagrożeniach dla Litwy

 (20)
Litwa jest obecnie jak kropla wody, która spadła na rozżarzone żelazo. Choć to samo moglibyśmy powiedzieć o prawie wszystkich starych, a raczej zestarzałych, zdziecinniałych, rozpieszczonych, pławiących się w luksusie, wypaczonych dobrobytem krajach europejskich, które straciły swój instynkt samozachowawczy.
Arvydas Šliogeris
Arvydas Šliogeris
© DELFI (K.Čachovskio nuotr.)

Globalizacja zetrze w kosmopolityczny pył nie tylko Litwę, również Niemcy i Anglię, choć, wiadomo, nie tak szybko, jak nasz kraj. Jota w jotę powtarza się los upadłego Imperium Rzymskiego. Lawina barbarzyńców zarówno z zewnątrz, jak i wewnątrz zmiata stojące na swojej drodze ostatnie bastiony tak zwanej cywilizacji, a nawet jej założyciele, rodowi Europejczycy, stają się bezsilnymi epigonami.

Niestety, miał rację Spengler, mówiąc: „To oczywiste, że Zachód upada, ponieważ do centrum wysokiego życia cywilizacji wdarł się barbarzyńca”. Co gorsze, Europa stworzyła instrument autodestrukcji i destrukcji, którego nie posiadali Rzymianie – współczesną technikę. A ta, jak kij, ma dwa końce – tworzący i niszczący, i wcale nie jest jasne, który z nich jest bardziej skuteczny.

Szczególnie biorąc pod uwagę to, że w rękach barbarzyńcy współczesne technologie stają się przede wszystkim niszczycielską siłą, i tylko w mniejszym stopniu tworzącą, a to znaczy, że autodestrukcja Europy i jej niszczenie postępuje znacznie szybciej niż w przypadku Imperium Rzymskiego.

Upadek Imperium Rzymskiego pod naporem Gotów, Wandalów, Franków, Alemanów trwał trzysta lat; wygląda na to, że współczesnym barbarzyńcom wystarczy niepełne stulecie. Jeśli chodzi o Litwę: zagrożeń jest tak dużo, że trudno je nawet wymienić, jednak najgorsza jest nasza bezsilność w obliczu tych zagrożeń. Większe, silniejsze państwa jeszcze się mogą jakoś przeciwstawiać zbliżającej się katastrofie antropologicznej; narody bardziej zdolne, o wyższym poziomie intelektualnym, mogą być świadome grożących im zagrożeń i stworzyć bariery, które, rzecz jasna, nie powstrzymają potopu barbarzyństwa, ale choć na moment są w stanie odwlec nieunikniony upadek.

Litwa zaś w takiej sytuacji nie posiada najmniejszych zasobów: ani technologicznych, ani militarnych, ani ekonomicznych, ani politycznych, ani intelektualnych, ani zasobów naturalnych, ani emocjonalnych, ani moralnych, ani nawet antropologicznych.

Dwadzieścia lat niepodległości pokazało naszą kompletną bezsilność w prawie każdej sferze życia – ekonomicznej, technologicznej, administracyjnej, politycznej, kulturalnej i intelektualnej. Utrwaliło się pseudopaństwo dręczone przez pseudopolityczne oraz kleptokratyczne struktury i terror biurokratyczny. Demoralizujący wpływ na Litwę wywiera nawet to, co zgodnie z tak zwanym „europrojektem” musiałoby ją podnosić, ożywiać i prowadzić do świetlanej przyszłości: pompowane z Zachodu puste pieniądze i tak zwane pożyczki (w rzeczywistości zasiłki).

Od dawna dobrze wiadomo, że wzrost masy pustego kapitału jest wprost proporcjonalny do wzrostu masy zdemoralizowanego społeczeństwa. Co druga pusta jednostka kapitałowa rodzi złodzieja, bandytę, symulanta albo biurokratę, krótko mówiąc, pasożyta, którego interesuje tylko jeden projekt - znalezienie sposobu na wykorzystanie pustych pieniędzy jak najmniejszym nakładem sił. Na Litwie biznes ten działa w najlepsze – poprzez mechanizmy bezpośredniej i pośredniej korupcji, poprzez tak zwane projekty, różnego rodzaju organizacje pozarządowe, samorządy i tak zwaną przedsiębiorczość.

Śmiejemy się z Greków, ale robimy to samo, co oni, tylko o wiele szybciej i skuteczniej. Używamy euroelektronicznych pieniędzy, które nie posiadają pokrycia materialnego czy intelektualnego – wytwarzamy jak Papua-Nowa Gwinea, a konsumujemy (bądź też jesteśmy przekonani, że możemy to robić) jak Szwecja. Brzmi może paradoksalnie, ale myślę, że największe zagrożenie dla Litwy stanowią zasiłki i pożyczki płynące z Unii Europejskiej, które w ciągu kilku lat stworzyły nową kastę czy też nawet pokolenie pasożytów.

Tylko psychologią pasożytów można chociażby częściowo wytłumaczyć przekraczającą wszelkie granice zdrowego rozsądku, katastroficzną emigrację. Można nawet sformułować taką regułę: jeżeli potrafię wykorzystać euroelektroniczne pieniądze (pseudopieniądze), to zostaję w kraju, jeżeli nie – emigruję.

Ideologicznym odpowiednikiem dla zalewu pseudopieniedzy jest propagowana przez wszystkie środki masowego ogłupiania, nazywane, nie wiedzieć czemu, mediami informacyjnymi, wizja słodkiego życia naszych gwiazd telewizyjnych. Najlepiej określają ją dwa imperatywy, które stały się już regułą: „Rozrywka przez całą dobę!” i „Łączy nas piwo i zwycięstwa!”. Realizuje je tak zwana elita – prostaccy dorobkiewicze, którzy potrafili wykorzystać pseudopieniedze.

Najlepszym symbolem tej ideologii są pałace zabawy i rozrywki, rozsiane po wszystkich najpiękniejszych zakątkach Litwy; są to najprawdziwsze gniazda pasożytów, uwite za kradzione albo pożyczone euroelektroniczne pieniądze. Każdy taki pałac rozrywki jakby wołał do ciebie: pracują „buraki”, a ty „kombinuj”, „tańcz ze mną”, „ciesz się życiem” i rzuć wszystko.

Bez wątpienia, istnieją wyjątki, ale zasadą jest, że tylko głupcom zależy na pracy i jej materialnych wynikach. Elicie zależy tylko na rozrywce. Albo też: praca jest nieprzyzwoita! Krótko mówiąc, w przestrzeni masowego ogłupiania, poza pojedynczymi wyjątkami, ryk Wielkiego Brata i wycie Wielkiej Siostry agresywnie propaguje tryb życia prowadzący do szybkiego samobójstwa naszego narodu. A uwzględniając niewiarygodnie niską średnią intelektu naszego narodu i całkowity brak odporności na ideologiczny terror, nie ma wątpliwości, że ta totalna pasożytnicza apoteoza osiągnie (prawdę mówiąc, już osiągnęła) zwycięstwo całkowite – kompletną demoralizację narodu.

I jeszcze jedna uwaga: przez dwadzieścia lat Litwa wytrwale, metodycznie czy nawet cynicznie niszczyła jakiekolwiek podwaliny prawdziwej, odpowiedzialnej, arystokratycznej wyższej warstwy, o wysokim stopniu świadomości obywatelskiej, intelektu, szlachetności, posiadającej swój kodeks honorowy; bez której nie może normalnie funkcjonować żaden naród ani wspólnota; nigdy i nigdzie nie było tak, żeby państwem rządziło prostactwo, tak zwany lud albo ciemnota.

(…)

Większość ludzi na Litwie jest pod wpływem telewizora i komputera – Ekranu - jako współczesnej ideologii czy też nawet zalążka religii. Tę ideologię narzuca się wszystkim ludziom - niektórym bezpośrednio, innym potajemnie, irracjonalnie, podstępnie, niezauważalnie: rozpuszczając plotki, pomówienia, narzucając wyznaczniki wartości, poprzez system oświaty i struktury wychowawcze.

Magicznym słowem, które dokładnie, choć w sposób zniekształcony wyraża sposób dostarczenia ideologii Ekranu, jest dobrze znana wszystkim tak zwana informacja. Mówi się, ze informacja jest nie tylko niezbędna, lecz wręcz pożądana dla poznania sensu współczesnego świata. Zebrać jak najwięcej i jak najbardziej dokładnych wiadomości, stać się, jak to się mówi, świadomą, oświeconą, świetnie orientującą się we wszystkich sferach życia jednostką, potrafiącą dostosować się do obecnego rytmu życia, nawet zostać człowiekiem twórczym, odpowiedzialnie uczestniczącym zarówno w życiu zawodowym, państwowym czy narodowym, jak w porządku moralnym wspólnoty.

Ten naiwny fetyszyzm informacyjny przekazuje równie naiwne hasło zastępujące kodeks moralny tradycyjnych społeczeństw i będący dzisiaj najważniejszym imperatywem: „Kto rządzi informacją, ten rządzi światem!”. Ale jest to pogląd naiwny, wręcz infantylny, który tak naprawdę skrywa imperatyw terrorystyczny: „zdezorientuj jednostkę, wywołaj chaos w jego duszy, abyś mógł nim dowolnie manipulować!” Jak każda inna ideologia, ideologia Ekranu otwarcie albo potajemnie dąży do jednego celu – zniewolenia człowieka, a u nas – całkowitej kontroli życia społeczeństwa, wtopienia jednostki do jednorodnej breji, zdezorientowania go i zdemoralizowania.

Nadmiar informacji z ekranu niszczy duszę jednostki, demoralizuje ją, zabiera mu grunt spod nóg, tworzy z niego kosmicznego lub globalnego włóczęgę, nie posiadającego ani ojczyzny, ani korzeni, któremu obce są odpowiedzialność obywatelska, honor, przywiązanie, wierność; który pluje na zobowiązania społeczne i nakazy moralne, staje się niewolnikiem najniższych instynktów, procesów fizjologicznych i reakcji.

Bardzo łatwo to zauważyć na Litwie przede wszystkim dlatego, że lawina globalnej informacji spadła na nas niespodziewanie, nie byliśmy przygotowani, nie posiadaliśmy żadnych zabezpieczeń. Ale, co najważniejsze, spadła na nas jako coś obcego, jako niezrozumiała, demoniczna czy wręcz satanistyczna potęga niszcząca podwaliny naturalnego światopoglądu Litwina, w centrum którego znajdowały się bliskość ziemi, szacunek do natury, osiadły tryb życia, przywiązanie do bliskich, odczuwalnych zmysłami rzeczy, pracowitość, pogarda wobec rzeczy abstrakcyjnych, nie związanych z najbliższym środowiskiem, obojętność na fanatyzm ideologiczny, zdrową ironię wobec jakichkolwiek abstrakcyjnych bożków.

My, Litwini, swoją mentalnością bardzo różnimy się od twórców i promotorów obecnej ideologii Ekranu Anglosasów. W centrum ich mentalności znajduje się maszyna i pogarda wobec życia i żywego kosmosu – natury. Ideologia anglosaska dąży do zniszczenia życia, chce zniszczyć nieludzkość nawet w człowieku, żywą duszę obrócić w nieożywioną świadomość, a więc zniszczyć podwaliny podwalin egzystencji śmiertelnika – żywą duszę, centrum jakiejkolwiek moralności. (…)

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt