Radczenko: Polski rok

 (139)
Historyczny sukces AWPL w wyborach sejmowych oraz wejście do koalicji rządzącej, wspaniałe sukcesy Katarzyny Niemyćko na litewskiej pop scenie czy powstanie polskiej wersji największego litewskiego portalu informacyjnego DELFI sprawiają, że rok 2012 był naprawdę hojny dla Polaków na Litwie. To był, można powiedzieć, polski rok. Jakim będzie rok 2013? Możliwie będzie to rok nowego otwarcia w stosunkach polsko-litewskich.
Radczenko: Polski rok
© AFP/Scanpix

Powiedzmy uczciwie na początku mijającego roku nikt nie przypuszczał, że jego końcówka będzie tak pomyślna. Jeszcze w marcu br. ulicami Wilna maszerowały tysiące osób w proteście przeciwko nowelizacji Ustawy o oświacie. Gdyby wówczas ktoś powiedział, że konflikt wkrótce się zakończy – zostałby niechybnie okrzyknięty oderwanym od rzeczywistości marzycielem.

Historyczny sukces AWPL

Pół roku później AWPL przekroczyła po raz pierwszy próg wyborczy w wyborach sejmowych, wprowadziła do litewskiego parlamentu ośmiu posłów (więcej Polaków było tylko w Sejmie Odrodzeniowym w latach 1990-92) i weszła do rządu. Rządu, w którym po raz pierwszy jest tak wielu Polaków. AWPL uzyskała stanowisko ministra energetyki, 5 wiceministrów, przewodniczącego sejmowego komitetu i wiceprzewodniczącego Sejmu RL. Tak wielu „naszych” w litewskich władzach najwyższego szczebla jeszcze nie było nigdy. Czy staną się naszymi bez cudzysłowu, będzie zależało od tego, jak się im uda realizować obietnice wyborcze oraz zaspokajać oczekiwania wyborców, czyli przede wszystkim mniejszości narodowych.

Jak dotychczas liderzy AWPL — podczas rozmów w sprawie koalicji — zdawali się nie przywiązywać większego znaczenia do kwestii związanym z mniejszościami narodowymi, a bardziej akcentowali biopaliwa i finansowanie dróg lokalnych. W zasadzie żądano tylko przyjęcia Ustawy o mniejszościach narodowych (czyli de facto usankcjonowania przez prawo dwujęzycznych nazw ulic i miejscowości; pytanie, czy na takich warunkach AWPL nie była w stanie dogadać się i z poprzednim rządem Kubiliusa, który i projekt Ustawy o mniejszościach narodowych przygotował, i okres przejściowy wydłużył do lat ośmiu?). Natomiast o pisowni nazwisk i zmianach w reformie oświaty publicznie dotychczas wypowiadał się najczęściej premier Algirdas Butkevičius, a nie posłowie AWPL. Tak czy inaczej ostatecznie wszystkie podstawowe polskie postulaty - co prawda sformułowane niezwykle lakonicznie i enigmatycznie (jak i większość programu nowego rządu) – znalazły się w programie rządowym i jest to kolejny polski sukces w mijającym roku. Teraz piłka jest po stronie rządzących, czyli także i przedstawicieli AWPL w nowych władzach, czy uda się je zrealizować. Przyglądając się perypetiom sejmowym z zatwierdzaniem budżetu na rok 2013 czy uchyleniem immunitetów posłom Partii Pracy powstaje wrażenie, że czasu na ich realizację u koalicji może być nie zbyt wiele.

Oddolne inicjatywy na Wileńszczyźnie

W Szwecji w działalności pozarządowej udziela się 70 proc. mieszkańców, na Litwie – 7 proc. Na Wileńszczyźnie – jeśli się pominie organizacje społeczne do których należeć trzeba, bo się inaczej trudno liczyć na zatrudnienie lub karierę – chyba jeszcze mniej. Dlatego cieszy każda polska oddolna inicjatywa. Niezależnie od tego czego dotyczy czy jaki kierunek ideologiczny wyznaje. „Nie jesteśmy tak do końca obojętni i obchodzi nas los i wizerunek naszej małej ojczyzny. Wyjdźmy na przeciw władzom i pomóżmy im godnie prezentować Ejszyszki!” – napisali twórcy fanpage’u Facebooku pt. „Ejszyszki Nasze Miasto”, który powstał w lipcu br. i ma już ponad 300 fanów. Jest to jedna z pierwszych interaktywnych stron internetowych na wileńszczyźnie, służących integracji lokalnej społeczności. I oto właśnie chodzi! Nie być obojętnym, pokonać swój strach i wyjść na przeciw władzom z propozycjami, jak lepiej urządzić życie w naszym małym heimacie. Być krytyczną, ale konstruktywną opozycją wobec władzy, niezależnie od tego kto ją sprawuje. Bo bez kontroli społecznej każda władza z biegiem czasu staje się arogancka i zaczyna służyć sobie, a nie obywatelom.

Inną interesującą oddolną internetową inicjatywą, która pojawiła się na początku mijającego roku, są – przez jednych uwielbiani, przez innych znienawidzeni – facebookowi „Pulaki z Wilni”. Oto poza wszelkimi partiami i organizacjami, wileńska młodzież tworzy coś swego. Nie jakiś ersatz w krakowskim stroju, ale coś autentycznie wileńskiego. Coś co integruje młodych wilniuków, niezależnie od tego dokąd ich los rzucił. Swoje miejsce w Internecie. Są sympatyczni, ironiczni, zabawni, a zarazem zdroworozsądkowi (szczególnie jeśli chodzi o konflikt polsko-litewski). Nikomu jakoś nie przeszkadza gwara Bałbatunszczyka czy Ciotki Franukowej (mimo iż jest faktycznie tylko stylizacją na przedwojenną gwarę wileńską, nie mającą wiele wspólnego z dniem dzisiejszym), więc dlaczego mielibyśmy psioczyć na polsko-rosyjsko-litewski slang, którym mówi dzisiaj większość młodych Polaków na Litwie? Takie są realia, zaś „Pulaki z Wilni” pozwalają tym ludziom poczuć się dowartościowanymi, poczuć sie częścią (bardzo szerokiej) polskości, a nie jakimiś przez wszystkich wyśmiewanymi, pozbawionym tożsamości narodowej „tutejszymi”. Pozwalają nie tylko bawić się razem, ale i zrobić coś pożytecznego dla lokalnej społeczności (vide Świąteczna Akcja Charytatywna na rzecz Domu dziecka w Solecznikach)…

Katarzyna ponad wszystko

Jeśli rok 2011 można było z pełnym prawem nazwać „Rokiem Eweliny Saszenko”, to w mijającym roku najjaśniejszą gwiazdą na litewskim firmamencie muzycznym rozbłysła inna Polka - Katarzyna Niemyćko. Najpierw doskonale wystąpiła w roli szefowej Kasztanowego Chóru Wileńszczyzny (w programie „Wojna Chórów” telewizji TV3), ostatecznie zajmując drugie miejsce. Pod koniec roku ugruntowała swoją pozycje w I lidze litewskich gwiazd za pomocą udanego występu w show tanecznym telewizji LNK „Zapraszam do tańca”. Poza tym pełno jej wszędzie: radiu, telewizji, na łamach gazet i czasopism. No i oczywiście na scenie (śpiewa miedzy innymi w litewskiej supergrupie POP LADIES obok takich pop div jak Oksana Pikul i Natalija Bunkė). Niewątpliwie jeśli ktoś w rzeczy samej zasłużył się w tym roku dla promocji polskości wśród Litwinów – to właśnie Katarzyna Niemyćko. Pewna moja znajoma Litwinka zawsze miała problem z wymówieniem bardziej specyficznych polskich imion. Ireneusz, Grzegorz, Katarzyna – brzmiały dla niej zbyt egzotycznie i zawsze próbowała znaleźć jakiś ich litewski odpowiednik. Dziś już nie ma żadnego problemu z wymówieniem „Katažina”. Przypuszczam, że nie tylko ona.

Zresztą tych polsko-wileńskich sukcesów kulturalnych było w tym mijającym roku sporo więcej. Joanna Moro, piękna Polka z Wilna, absolwentka Akademii Teatralnej w Warszawie, w tym roku zagrała u boku takiej sławy rosyjskiego kina jak Marat Baszarow główną rolę w 10-odcinkowym serialu rosyjskim „Anna German. Tajemnica Białego Anioła”, opowiadającym historię życia znanej piosenkarki Anny German. W walce o tę „rolę życia” młoda wilnianka wygryzła takie aktorskie sławy III RP jak Małgorzata Socha i Magdalena Górska. Przebojem na – bądźmy szczerzy niezbyt oryginalną - wileńską scenę muzyczną wpadła kapela z Niemenczyna StaraNowa - pierwsza polska kapela na Litwie grająca neofolk/world music: sympatyczne, skoczne wileńskie rytmy folkowe wymieszane z muzyką pop.

Czas na nowe otwarcie

Dotychczas dyskusja polsko-litewska bardziej przypominała rykowisko na którym litewscy i polscy nacjonaliści, którzy ją zdominowali, próbowali się przekrzyczeć nawzajem, a decybele i coraz absurdalniejsze żądania zamieniały argumenty. Teraz sytuacja się zmieniła, nacjonaliści zostali zepchnięci ze świecznika. Niewątpliwie to stwarza klimat do rozpoczęcia merytorycznej dyskusji. O czym świadczy i wymiana kurtuazyjnymi wypowiedziami między ministrem Radosławem Sikorskim i nowym szefem litewskiej dyplomacji Linasem Linkevičiusem, którego Sikorski zaprosił do Warszawa (jak wiadomo jego poprzednikowi nie podawał ręki nawet na neutralnym gruncie). Nie wierzę, że centrolewicowa koalicja czy udział AWPL w rządzie jak za pociągnięciem czarodziejskiej różdżki rozwiąże wszystkie problemy w stosunkach polsko-litewskich. Miejmy jednak nadzieję, że wciągu najbliższych lat uda się naprawić przynajmniej część tych szkód, które wyrządziły gierki polityków, rozwiązać przynajmniej część problemów w stosunkach polsko-litewskich i choć odrobinę lepiej zrozumieć jeden drugiego.

Musimy jednak pamiętać, że politycznie można zadeklarować różne rzeczy, ale przede wszystkim potrzeba zmian świadomościowych, wyzbycia się stereotypów i kompleksów. Tego nie da się dokonać za pomocą ustawy, potrzeba żmudnej pracy u podstaw każdego z nas, Polaków i Litwinów. Potrzeba powolnego — kropla po kropli — wyciskania z siebie zaściankowego nacjonalizmu...

Czy to się uda w 2013 roku? Kiedyś uda się na pewno…

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt