Radczenko: Polska szkoła – atrakcyjna, konkurencyjna, najlepsza

 (36)
Od 20 lat wysiłki polskiej społeczności na Litwie koncentrują się przede wszystkim na zachowaniu istniejącej sieci szkół polskich. Bez polskich szkół bowiem zanik polskości na tych terenach jest niemal nieunikniony. Z drugiej strony sam fakt zachowania szkół nie wystarczy.
Radczenko: Polska szkoła – atrakcyjna, konkurencyjna, najlepsza
© DELFI (A.Solomino nuotr.)

Ktoś jeszcze musi w tych szkołach się uczyć, a więc szkoła polska powinna być także konkurencyjna i atrakcyjna. I wydaje mi się, że na ten temat dyskusji w polskiej społeczności brakuje.

Przed kilkoma tygodniami tygodnik „Veidas” po raz dziewiąty ogłosił ranking gimnazjów i szkół średnich na Litwie. W tym roku najwyżej wśród szkół polskich na Litwie — na 27. miejscu — uplasowało się Gimnazjum im. Jana Pawła II w Wilnie (przed rokiem zajmowało 63. lokatę). Szkoła Średnia im. Michała Balińskiego w Jaszunach zajęła 39. miejsce (w ub. roku — 395.), wileńska Szkoła Średnia im. Szymona Konarskiego - 44. miejsce (w ub. roku — 91.), wileńska Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli znalazła się tym razem na niższej pozycji niż przed rokiem, czyli na 46. (w ub. roku — 36.), Szkoła Średnia im. ks. Józefa Obrembskiego w Mejszagole znalazła na miejscu 57. (w ub. roku — 476.), Szkoła Średnia im. św. Kazimierza w Miednikach w rejonie wileńskim jest na miejscu 70. (w ub. roku — 438.), zaś stołeczne Gimnazjum im. Adama Mickiewicza z 57. miejsca spadło w tym roku na 84. pozycję.

Po raz kolejny nieco się zmieniły kryteria oceny, co w sumie podważa wiarygodność samego rankingu (jedna i ta sama szkoła w jednym roku może zajmować np. 370 miejsce, w kolejnym „wskoczyć” do pierwszej setki, żeby w następnym spaść ponownie do czwartej). Z drugiej strony trzeba przyznać, że niezależnie od tego jakie kryteria się stosuje, dziesiątka liderów prawie się nie zmienia. I nadal nie ma w tej dziesiątce ani jednej polskiej szkoły. Już kolejny rok z rzędu prym wiedzie Liceum Wileńskie. Na drugim miejscu uplasowało się Gimnazjum Kowieńskiego Uniwersytetu Technologicznego, na trzecim — Wileńskie Gimnazjum Jezuitów.

Są też inne rankingi i badania. Na przykład co roku własny ranking najlepszych polskich szkół na Litwie, w którym głównym kryterium typowania szkół jest wskaźnik wstępowania na studia wyższe (swoją drogą ten wskaźnik w ciągu ostatnich 17 lat polepszył się w przypadku polskich szkół dwukrotnie), przedstawia Polska Macierz Szkolna. W tym rankingu w Wilnie czołowe miejsca od lat zajmują Gimnazjum im. Adama Mickiewicza, Gimnazjum im. Jana Pawła II oraz Szkoła Średnia im. J. I. Kraszewskiego. W rejonie wileńskim najwyższe lokaty najczęściej należą do Miednik, Awiżeń, Mickun czy Egliszek, zaś w rejonie solecznickim przoduje Gimnazjum im. J. Śniadeckiego. Ranking Macierzy Szkolnej jest pomocny, gdy rodzice już postanowili oddać dziecko do szkoły polskiej (pozwala na wybór tej najlepszej), ale nie porównuje osiągnięć uczniów ze szkół polskich z osiągnięciami uczniów ze szkół litewskich i rosyjskich.

Jednym z kluczowych narzędzi wykorzystywanych do tworzenia zarówno międzynarodowych strategii edukacyjnych, jak i analizy rozwiązań oświatowych w poszczególnych krajach, jest tzw. badanie PISA (Program Międzynarodowej Oceny Umiejętności Uczniów), przeprowadzane przez OECD. Bada ono, jak młodzież pod koniec obowiązkowego kształcenia w szkole jest przygotowana do dalszej kariery edukacyjnej, do wymagań rynku pracy oraz do powodzenia w dorosłym życiu. Otóż w badaniach PISA przeprowadzonych na Litwie w latach 2006 i 2009 uczniowie z polskich szkół wypadli gorzej niż ich rówieśnicy ze szkół litewskich, chociaż widać wyraźny wzrost ich umiejętności (w roku 2009 wyprzedzili uczniów ze szkół rosyjskich): w matematyce uczniowie szkół litewskich w roku 2006 zdobyli średnio 487 punktów (w 2009 r. – 479), szkół rosyjskich – 478 (450), szkół polskich – 439 (443); w czytaniu uczniowie szkół litewskich w roku 2006 zdobyli 472 punktów (w 2009 r. – 472), szkół rosyjskich – 438 (409), szkół polskich – 392 (424); w naukach przyrodniczych uczniowie szkół litewskich w roku 2006 zdobyli 490 punktów (w 2009 r. – 495), szkół rosyjskich – 463 (436), szkół polskich – 424 (439). Jednocześnie trzeba podkreślić, że wyniki uczniów z Litwy w ogóle są niższe od średniej OECD i dużo niższe niż np. w Polsce.

Z kolei dr Vaiva Vaicekauskienė w badaniu pt. „Polityka w zakresie oświaty mniejszości narodowych: dokąd idziemy?” twierdzi, że uczniowie ze szkół mniejszości narodowych rzadziej niż rówieśnicy ze szkół litewskich i rosyjskich wybierają do składania egzaminy państwowe i rzadziej otrzymują na nich najwyższą liczbę punktów. Według sumy najwyższych punktów z trzech najpopularniejszych egzaminów państwowych (matematyka, historia i język angielski) w roku 2011 najwyżej ze wszystkich polskich szkół na Litwie uplasowały się: Gimnazjum im. Jana Pawła II – 47 miejsce (wg liczby abiturientów, którzy zdobyli maksymalną (90-100) liczbę punktów) i 46 miejsce (wg liczby abiturientów, którzy zdobyli 75-100 punktów), trójjęzyczna Szkoła Średnia w Trokach (odpowiednio 54 i 170 miejsca), wileńska Szkoła Średnia im. Władysława Syrokomli (odpowiednio 91 i 106 miejsca) oraz wileńska Szkoła Średnia im. Szymona Konarskiego (odpowiednio 111 i 203 miejsca). Większość polskich szkół rejonowych znalazła się poza TOP 200.

Z drugiej strony przeprowadzone w ubiegłym roku przez zespół pod kierownictwem dr. Mirosława Szejbaka badanie pt. „Czy szkoły polskie są gorsze od litewskich?” wykazało, że rejonowe szkoły polskie nie tylko nie są gorsze od sąsiednich (rejonowych) szkół litewskich, ale ich wyniki są nawet średnio o 3 proc. lepsze. Jednak należy pamiętać, że aby przekonać rodziców do oddania dziecka do polskiej szkoły tych 3 proc. może nie wystarczyć. Polska szkoła — jeśli ma przetrwać — powinna być dużo lepsza od szkoły litewskiej. I jestem absolutnie przekonany, że może być lepsza, może być konkurencyjna. Jak to osiągnąć? To już pytanie do specjalistów, pedagogów, polityków. Najpierw jednak musimy przyznać, że nie jest idealnie. Musimy przyznać, że nie brakuje w polskiej szkole na Litwie problemów i z jakością nauczania, i z bazą materialną, i z przygotowaniem nauczycieli, i z upolitycznieniem. Rozpocząć na ten temat otwartą dyskusję bez owijania w bawełnę i zamiatania problemów pod dywan.

W 1989 r. w języku polskim na Litwie uczyło się 10623 uczniów (2,09 proc. ogółu uczniów). Przez następnych dziesięć lat notowaliśmy wzrost, osiągając w 2000 r. liczbę 22300 uczniów (4 proc. ogółu uczniów; co i tak stanowiło mniej niż 2/3 ogółu polskich dzieci), ale następnie tendencja się odwróciła i nastąpiła ponowna „ucieczka" Polaków ze szkół polskich, po blisko tysiąc osób rocznie, w wyniku, której obecnie w polskich szkołach się uczy 12895 uczniów (ok. 3 proc. ogółu uczniów, a więc mniej niż połowa młodych Polaków, w Wilnie zaś nawet mniej niż 1/3). Tego się nie da wytłumaczyć tylko niżem demograficznym i masową emigracją, ponieważ spada nie tylko liczba uczniów, ale i udział procentowy uczniów polskich szkół w ogólnej liczbie uczniów na Litwie. Nie oszukujmy się spadająca liczba uczniów w polskich szkołach wskazuje, że polskie szkolnictwo na Litwie, mimo pewnych sukcesów, znajduje się w kryzysie. I nie tylko z powodu działań władz litewskich.

W 2005 r. socjolog Tadas Leončikas przeprowadził badanie pt. „Przyczyny asymilacji i wybór szkoły: na podstawie decyzji rodziców pierwszoklasistów” z którego wynika, iż im bardziej zamożni są rodzice-Polacy tym częściej oddają swoje dzieci do… szkół litewskich. W czasach sowieckich Polacy częściej oddawali dzieci do szkół rosyjskich w nadziei na „lepsze” wykształcenie i karierę. Obecnie ten sam stereotyp został przełożony na szkołę litewską. I trzeba przyznać, że przez 20 ostatnich lat niewiele — poza powtarzaniem mantry, że „polska szkoła jest najlepsza” – zrobiono w celu obalenia tego stereotypu. Zaś od samego powtarzania słowa „chałwa” w ustach słodko się nie robi.

W latach 2000-2010 liczba szkół litewskich na Litwie zmniejszyła się o 47 proc., szkół rosyjskich – o 49 proc., natomiast polskich — zaledwie o 26 proc.. Jesteśmy bardzo skuteczni w obronie swojego stanu posiadania i mimo niżu demograficznego, procesów asymilacyjnych, emigracji zarobkowej, takiej a nie innej polityki państwowej w sumie zachowaliśmy swoje szkolnictwo. Ale chyba już najwyższy czas zapytać, kto ponosi odpowiedzialność za to, że wprawdzie dobrzy jesteśmy w obronie liczby naszych szkół, ale coraz mniej jest chętnych, aby się w nich uczyć? I co należy zrobić, żeby sytuacja się zmieniła na lepsze?...

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt