Radczenko: Kwestia polska w programach (ogólno)litewskich partii

 (38)
Madames et Monsieurs, przedwyborczy cyrk czas zacząć! Już za kilka dni partie i działacze będą się prześcigali w wylewaniu brudów na swoich politycznych oponentów i obiecywaniu gruszek na wierzbach. Szczególnie, że już pierwsze debaty wyborcze wskazują, że dziś praktycznie nie ma zasadniczych różnic pomiędzy prawicą i lewicą. Wszyscy obiecają obniżyć podatki i jednocześnie zwiększyć wynagrodzenia oraz emerytury.
Radczenko: Kwestia polska w programach (ogólno)litewskich partii
© DELFI (Š.Mažeikos nuotr.)

Większość litewskich wyborców pewnie i tak 14 października zagłosuje „sercem” czyli na bardziej przystojną mordę lub głośniej krzyczącego, a ja postanowiłem przyjrzeć się dokumentom, których nie czyta przed oddaniem głosu 99 proc. z nas czyli programom wyborczym litewskich partii politycznych, którym sondaże wróżą mniejszy lub większy sukces w październiku. Przyjrzeć się pod kątem propozycji rozwiązania problemów od lat nagłaśnianych przez litewskich Polaków i nie tylko: zwrotu ziemi, poprawienia stosunków z Polską, pisowni imion i nazwisk, używania języka polskiego oraz oświaty etc. Jest to szczególnie interesujące uwzględniając ambicje AWPL do bycia częścią przyszłej rządzącej koalicji.

I muszę przyznać, że – parafrazując Marcina Świetlickiego – prawie nic o nas nie ma w programach wyborczych. Na przykład Partia Pracy (Darbo partija) Wiktora Uspaskicha obieca wszystko i wszystkim, ale najwyraźniej nie zauważa nawet istnienia jakichkolwiek problemów polsko-litewskich. W jej programie wyborczym nie ma nic ani na temat praw mniejszości narodowych, ani na temat zwrotu znacjonalizowanych nieruchomości, ani na temat stosunków z Polską.

Niewiele na temat nurtujących nas kwestii jest i w programie Związku Ojczyzny – Litewskich Chrześcijańskich Demokratów (Tėvynės sąjunga – Lietuvos krikščionys demokratai). Konserwatyści jednak zapewniają, że strategiczne partnerstwo z Polska nadal uważają za niezwykle ważne. „Podstawą tego partnerstwa są z jednej strony dążenia do zintegrowania litewskich systemów energetycznych i transportowych i ich strategicznych liniowych obiektów infrastrukturalnych z systemami Unii Europejskiej. Z drugiej zaś strony polityczną podstawę tego strategicznego partnerstwa tworzą wspólne stanowiska obu krajów w najważniejszych kwestiach związanych z Unią Europejska, NATO, współpraca transatlantycką oraz stosunkami z państwami Partnerstwa Wschodniego”. Konserwatyści obiecają też do roku 2013 zakończyć reformę rolną na Litwie.

Jakiś czas temu rozmawiałem z kilkoma politykami reprezentującymi wszystkie trzy litewskie partie liberalne. Wszyscy jednogłośnie zapowiadali, że tym razem ich partie nie odpuszczą sobie wyborcę pochodzącego z mniejszości narodowych i zaproponują program rozwiązania jego problemów. Najwyraźniej rozmawiałem nie z tymi politykami… Ruch Liberałów (Liberalų sąjūdis) w swoim programie „Głos zdrowego rozsądku” jedynie deklaruje, że nie będzie tolerował „żadnych przejawów dyskryminacji ani w pracy, ani w sferze prywatnej”. I dodaje: „Nie pozwolimy dyskryminować ludzi z powodu ich narodowości, pochodzenia społecznego, płci, orientacji seksualnej, wiary czy poglądów”.

Związek Liberałów i Centrum (Liberalų Ir centro sąjunga) także nie widzi większych problemów z respektowaniem praw mniejszości narodowych na Litwie, ale zauważa przynajmniej nienajlepszy stan stosunków z Polską. Dlatego w programie „Trzecia droga na rzecz pracujących” deklaruje: „Stosunki z Polską powinny ulec jak najszybszej poprawie na gruncie obopólnego szacunku, ustalenia wspólnych celów, wzajemnego zrozumienia i uwzględnienia specyfiki. Należy otwarcie i przychylnie badać kulturalny i historyczny rozwój naszych narodów i państw, dążyć do harmonizacji interesów mniejszości narodowych”. Brzmi dosyć enigmatycznie, ale dzięki i za to.
Bardzo podobnie kwestię rozpatrują i autorzy programu wyborczego „Trzecia republika” partii „Porządek i Sprawiedliwość” (Tvarka Ir teisingumas): „Wzmocnimy integrację przedstawicieli innych narodów, mieszkających na Litwie, jednocześnie dążąc do rozwoju ich narodowych kultur”. Jednocześnie „Porządek i Sprawiedliwość” wskazuje i własnego pomysłu drogę ku lepszej integracji: „Będziemy dążyli, aby język litewski, jako podstawa jedności narodowej i integracji narodów mieszkających na Litwie, był obdarzony należytym szacunkiem i zapewnimy przestrzeganie Ustawy o języku państwowym zaostrzając odpowiedzialność za jej nie przestrzeganie”. Zwolennicy Rolandasa Paksasa jednocześnie zamierzają uporządkować i odrodzić „jak najlepsze stosunki z Polską”.

Litewska Partia Socjaldemokratyczna (Lietuvos socialdemokratų partija) jest właściwie jedyną ogólnolitewską partią polityczną, która zauważyła w swoich dokumentach programowych nie tylko istnienie problemów z mniejszościami narodowymi, ale i zaproponowała – poświęcając na to osobny dział – własne pomysły na ich rozwiązanie. „Jesteśmy zwolennikami państwa, które wszystkim obywatelom, niezależnie od ich narodowości, gwarantuje równe prawa polityczne, ekonomiczne, społeczne i kulturalne” — zapowiada litewska lewica i jednocześnie ostro krytykuje obecną konserwatywno-liberalną koalicję: „Rządząca koalicja nie zwróciła należytej uwagi na problemy mniejszości narodowych, zerwała przez lata tworzone więzy współpracy, utorowała drogę do waśni narodowościowych i podziałów wewnątrz społeczeństwa”.

Próbując naprawić błędy popełnione przez konserwatystów socjaldemokraci przede wszystkim obiecają odrodzić instytucję reprezentującą mniejszości narodowe oraz jak najszybciej uchwalić Ustawę o mniejszościach narodowych, a także zatwierdzić prawo mniejszości narodowych na ochronę i rozwój swojej tożsamości narodowo-kulturalnej, zaś wszelkie decyzje dotyczące wspólnot narodowych podejmować tylko po konsultacjach z Radą ds. Mniejszości Narodowych oraz niezależnymi ekspertami. Lewica zamierza także wspierać finansowo nie tylko projekty kulturalne mniejszości narodowych, ale i media. Socjaldemokraci zapewniają, iż rozwiążą kwestię pisowni imion i nazwisk osób należących do mniejszości narodowych oraz dwujęzycznych nazw ulic i miejscowości zgodnie z Ramową Konwencją Ochrony Praw Mniejszości Narodowych, zapewnią także przedstawicielom mniejszości narodowych na terenach zwarcie przez nich zamieszkałych dostęp do informacji urzędowej w języku ojczystym. Lewica zapowiada również poprawki do Ustawy o oświacie i przełożenie terminu ujednolicenia egzaminu maturalnego z języka litewskiego dla szkół litewskich i nielitewskich. Partia Socjaldemokratyczna zamierza także rozwijać dobrosąsiedzkie stosunki z Polską oraz zakończyć proces zwrotu ziemi i innych znacjonalizowanych nieruchomości.

Inne ogólnolitewskie partie, którym sondaże wróżą nieduże szanse na przekroczenie progu wyborczego – np. „Droga Odważnych” (Drąsos kelias) Neringi Venckienė, Związek Tak (Sąjunga Taip) Artūrasa Zuokasa czy Litewski Związek Chłopów i Zielonych (Lietuvos valstiečių ir žaliujų sąjunga) Ramūnasa Karbauskisa — jeszcze nie upubliczniły swoich programów wyborczych. Jednak nieoficjalnie wiadomo, że problemy mniejszości narodowych na pewno nie są w nich priorytetem, jeśli w ogóle zostaną uwzględnione.

W tym roku na listach ogólnokrajowych partii także praktycznie nie ma polskich nazwisk, a takie wyjątki jak Aleksander Popławski na liście „Porządku i Sprawiedliwości”, Stanisław Tarasiewicz na liście „Związku TAK” Artūrasa Zuokasa czy Ryszard Maciejkianiec na liście „Drogi Odważnych” tylko potwierdzają tę zasadę.
Wygląda więc na to, że prawie wszystkie ogólnokrajowe partie polityczne i w roku 2012 kontynuują dotychczasową politykę olewania głosów przedstawicieli mniejszości narodowych. Wynika to pewnie stąd, iż za nielicznymi wyjątkami litewscy politycy nie mają sprecyzowanych poglądów na żadną kwestię, tym bardziej na tak złożoną, emocjonalnie i historycznie obciążoną jak sprawy mniejszości narodowych.

W takiej sytuacji — jak słusznie zauważył niegdyś litewski publicysta Rimvydas Valatka — powstaje chęć przypodobania się wszystkim. A przypodobać się wszystkim oznacza przypodobać się najbardziej głupim, ubogim i złym. Dlatego spora część ogólnolitewskich partii nadal woli wydzierać sobie nawzajem nędzne ochłapy z tych kilkunastu procent głosów nacjonalistycznych wyborców, zamiast zwrócić uwagę na dużo większą, blisko 15-procentową rzeszę wyborców należących do mniejszości narodowych.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt