Radczenko: Koniec mitów o „złych” Litwinach i Polakach?

 (38)
Prawie miesiąc od zakończenia wyborów znamy skład przyszłej koalicji rządzącej. AWPL wchodzi do litewskiego rządu jako równoprawny partner koalicyjny i ma historyczną szansę udowodnić, że umie nie tylko krytykować, ale i budować oraz spełniać obietnice wyborcze, rozwiązywać i problemy mniejszości narodowych, i ogólnokrajowe. Historyczną szansę przełamać pewne mity – o „złych” Litwinach i „złych” Polakach.
Radczenko: Koniec mitów o „złych” Litwinach i Polakach?
© DELFI (V.Kopūsto nuotr.)

Podpisana wczoraj przez socjaldemokratów, Partię Pracy, „Porządek i Sprawiedliwość” oraz AWPL umowa koalicyjna zakończyła blisko trzytygodniowy okres targów politycznych, podczas których czasami się wręcz wydawało, iż AWPL wcale do wejścia do koalicji rządzącej się nie pali i jest gotowa na bardziej bezpieczne pozostanie w „konstruktywnej” opozycji. Wynikało to przede wszystkim z tego, że nieduża frakcja AWPL nie jest przysłowiowym języczkiem uwagi.

Centrolewica posiada w Sejmie bezpieczną większość 78 posłów, zaś AWPL tak naprawdę potrzebna jest jej tylko do wzajemnego równoważenia wpływów oraz szachowania nieprzechylnej centrolewicowej koalicji prezydent Dalii Grybauskaitė (86 głosów centrolewicy połączonej z AWPL wystarczają do usunięcia prezydent z urzędu w drodze impeachmentu). Akcja Wyborcza musiała więc zrezygnować z posiadania zapowiadanych trzech-czterech tek ministerskich. Algirdas Butkevičius przez cały okres targów politycznych stał na stanowisku jednego ministerstwa dla Polaków. Ministerstwa Kultury.

Na to z kolei nie chcieli przystać negocjatorzy AWPL, którzy chcieli tyle samo stanowisk, co nieco liczniejszy „Porządek i Sprawiedliwość” Rolandasa Paksasa czyli dwa ministerstwa. Ostatecznie AWPL ustąpiła i zgodziła się na jedno ministerstwo, o ile będzie to ministerstwo „poważne”. Trochę paradoksalnie słyszeć z ust liderów Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, iż Ministerstwo Kultury — odpowiadające na Litwie za kwestie mniejszości narodowych — jest ministerstwem „niepoważnym”, ale mieści się to chyba w koncepcji uznania problemów mniejszości narodowych za „niepolityczne”...

AWPL dostała więc Ministerstwo Energetyki. Niewątpliwie poważniejsze niż resort kultury, ale jeszcze bardziej problematyczne. Zostało utworzone w 2009 roku przez konserwatystów na bazie kilku departamentów Ministerstwa Gospodarki w celu wyrzucenia ze służby państwowej wszechmocnego „cara” litewskiej energetyki, ówczesnego podsekretarza stanu w Ministerstwie Gospodarki Anicetasa Ignotasa i gruntownie „wyczyszczone” zostało obsadzone wierną konserwatystom gwardią urzędniczą.

Rządzenie takim resortem będzie niewątpliwie bardzo trudne, a jednocześnie raczej nie przysporzy profitów politycznych jego szefowi, gdyż litewskich problemów energetycznych nie da się rozwiązać ani na raz-dwa, ani w ciągu czterech lat. Zapewne dlatego Waldemar Tomaszewski pozostanie dalej posłem w Parlamencie Europejskim, a ministrem energetyki zostanie Jarosław Niewierowicz. Po pierwsze, ma niezbędne doświadczenie (jest szefem polsko-litewskiej spółki „LitPolLink" odpowiedzialnej za budowę mostu energetycznego z Polską). Po drugie, ma doświadczenie polityczne (w latach 2006-2008 był wiceministrem spraw zagranicznych z ramienia AWPL, wcześniej pracował jako dyplomata). Po trzecie, jest niejako gwarancją prężnej współpracy w dziedzinie energetyki z Polską, a bez tej współpracy litewska niezależność energetyczna jest fikcją. No i at last but not at least jest do zaakceptowania przez prezydent Dalię Grybauskaitė (dla której energetyka jest swoistym oczkiem w głowie) i litewskie elity.

AWPL dostanie też trzy stanowiska wiceministerskie w innych resortach. W większości poprzednich rządów tacy wiceministrowie-spadochroniarze (czyli nienależący do partii ministra) byli zazwyczaj pacyfikowani poprzez zlecenie im małoznaczących funkcji. Właśnie dlatego z takiej praktyki konserwatywno-liberalna koalicja w roku 2008 zrezygnowała. Jeśli powtórzy się to w przypadku wiceministrów AWPL posiadanie stanowisk wiceministerskich poza prestiżem i podzieleniem się odpowiedzialnością z partnerami koalicyjnymi w praktyce oznaczać będzie niewiele.

Podział stanowisk to sprawa ekscytująca, a dla polityków, wbrew temu co ględzą o programach, najważniejsza, ale dla nas o wiele ważniejsze jest czego możemy się po tym nowym rządzie spodziewać, jeśli chodzi o stosunki polsko-litewskie. Oczywiście, sporo rzeczy się wyklaruje po tym, jak koalicja przedstawi projekt programu nowego rządu. Jednak, wydaje mi się, że już samo wejście AWPL do rządu stwarza warunki i klimat do „nowego otwarcia” w relacjach polsko-litewskich.

Podczas rozmów koalicyjnych AWPL nie zgłosiła żadnych propozycji, które wzbudziłyby protesty pozostałych koalicjantów. Co prawda wśród tych postulatów nie było w zasadzie żadnych (poza żądaniem przyjęcia Ustawy o mniejszościach narodowych), które dotyczyłyby bezpośrednio kwestii praw mniejszości narodowych. Sądzę jednak, że przynajmniej część postulatów polskiej mniejszości narodowej – w tej lub innej formie – w programie rządowym się znajdzie. Wszystkie partie współtworzące koalicję „3+1” zapowiadają np. mniejsze lub większe zmiany w przeprowadzonej przez rząd Kubiliusa reformie oświaty. Wątpliwe by rząd wycofał się z nauczania w szkołach polskich historii i geografii Litwy po litewsku lub z ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego dla maturzystów ze szkół litewskich i nielitewskich, jednak najpewniej zostanie wprowadzony w tym przypadku odpowiednio długi okres przejściowy, jeśli chodzi o wcielanie tych norm.

Zostało już wstępnie uzgodnione przyjęcie Ustawy o mniejszościach narodowych. Zapewne nastąpi odrodzenie rządowego Departamentu ds. Mniejszości Narodowych, którego istnienie nie ma żadnego większego wpływu na sytuację mniejszości narodowych, jednak stanowi pewnego rodzaju symbol, iż rząd nadaje tym sprawom dużą wagę. W programie przyszłego rządu znajdą się też pewnie postulaty rozwiązania kwestii pisowni imion i nazwisk oraz zwrotu ziemi.

Ktoś pewnie powie, że to niewiele i większość tych kwestii zostałaby załatwiona i bez wejścia AWPL do rządu, bo w tej dziedzinie każdy rząd musiałby dokonać jakichś znaczących zmian. Jednak wejście Akcji do rządu jest pewnym ważnym symbolem końca pewnego mitu. Teraz już nie można będzie braku pozytywnych zmian w sytuacji Polaków na Litwie złożyć tylko na karb „złych” Litwinów i niewystarczająco licznej polskiej reprezentacji w Sejmie. A jeśli AWPL tego sprawdzianu władzą nie obleje, będzie to też koniec mitu „złego” Polaka.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt