Radczenko: Ile „n” w imieniu Anna?

 (63)
Ile „n” jest w imieniu Anna? Pytanie idiotyczne, bo każdy widzi, że dwa. Każdy poza Państwową Komisją Języka Litewskiego, bo zgodnie z zasadami transkrypcji imion polskich na język litewski jedno „n” ginie i w litewskich dokumentach (metrykach, paszportach etc.) imię „Anna” jest zapisywane jako „Ana”.
Radczenko: Ile „n” w imieniu Anna?

W tej kwestii wszystkie urzędy stanu cywilnego na Litwie kierują się wydanymi przez Państwową Komisję Języka Litewskiego jeszcze w roku 1991 zasadami zapisywania imion litewskich Polaków w paszportach Republiki Litewskiej. Mimo iż nie tylko Traktat polsko-litewski o przyjaznych stosunkach i dobrosąsiedzkiej współpracy przyznaje (w artykule 14) Polakom na Litwie prawo do używania swych imion i nazwisk w brzmieniu języka mniejszości narodowej, ale i uchwała Rady Najwyższej Republiki Litewskiej z dnia 31 stycznia 1991 r. stwierdza, iż nielitewskie imiona i nazwiska w paszportach są zapisywane zgodnie z ich brzmieniem. Zapis w brzmieniu oczywiście nie musi być identyczny z oryginalnym zapisem, ale według mnie – nie językoznawcy — imiona „Ana” i „Anna” nawet brzmią jednoznacznie różnie.

Ten problem z transkrypcją dotyczy nie tylko imienia „Anna”, ale i szeregu innych, i mógłby być bezproblemowo (w odróżnieniu od bardziej skomplikowanego problemu np. litery „w”, diakrytyków i dwuznaków w nielitewskich imionach i nazwiskach) rozwiązany — bez przyjmowania ustaw sejmowych czy uchwał rządowych — po przez zmianę wspomnianej uchwały Państwowej Komisji Języka Litewskiego. Taki mały, symboliczny gest. Szczególnie, że i przedstawiciele Komisji, i językoznawcy niejednokrotnie zapowiadali, iż problem oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk to problem wyłącznie polityczny, a nie językowy.

„Nielitewskie nazwiska nie są częścią naszego języka, więc zezwalając na oryginalną pisownię tych nazwisk nie poszerzamy alfabetu litewskiego o nowe litery” — przed kilkoma laty stwierdziła Jūratė Palionytė z Państwowej Komisji Języka Litewskiego. Wtórował jej językoznawca Antanas Smetona, którego zdaniem, czy to w polskiej, czy litewskiej wersji nazwiska jest używany ten sam łaciński alfabet, znany obydwu narodom, więc nie powinno być żadnych problemów czy sprzeczności. Ale jak dotychczas pozostaje nierozwiązany nawet problem zapisu imienia „Anna”, nie mówiąc już o zapisie imion czy nazwisk przez „w” czy „rz”. I wygląda na to, że jeszcze długo pozostanie nie rozwiązany, skoro sejmowy Komitet Prawa i Praworządności we środę odrzucił nawet projekt Gintarasa Songaily, który miał zezwolić na oryginalny zapis imion i nazwisk na niepodstawowej stronie paszportu (w dziale „inne zapisy”). „Nie widzę potrzeby jakichkolwiek dodatkowych zapisów w dokumentach po wyroku Trybunału Sprawiedliwości” — oświadczył przewodniczący Komitetu Stasys Šedbaras.

Jak wiadomo 12 maja ubiegłego roku Europejski Trybunał Sprawiedliwości wydał orzeczenie w sprawie C 391/09Runevič-Vardyn i Wardyn. Wniosek o wydanie orzeczenia wstępnego złożył sąd litewski, rozpatrujący skargę małżonków Malgožaty Runevič-Vardyn, obywatelki litewskiej narodowości polskiej, oraz Łukasza Wardyna, obywatela polskiego. W litewskim akcie urodzenia skarżącej jej imię i nazwisko zostały zapisane zgodnie z ich formą litewską jako „Malgožata Runevič”. W akcie ślubu skarżących wydanym na Litwie nazwisko skarżącej, która postanowiła dołączyć do swojego nazwiska nazwisko męża, zostało zapisane jako „Malgožata Runevič-Vardyn”, tj. z użyciem wyłącznie liter alfabetu litewskiego, natomiast imiona i nazwisko skarżącego tj. Łukasz Paweł Wardyn, zostały zapisane jako „Lukasz Pawel Wardyn”, tj. z użyciem liter alfabetu łacińskiego, ale bez zastosowania znaków diakrytycznych do liter tego alfabetu. Skarżący domagali się, aby nazwisko skarżącej w dokumentach litewskich było zapisywane jako „Małgorzata Runiewicz-Wardyn”. Trybunał w Luksemburgu przyznał jednak w tej sprawie rację Litwie. Jego zdaniem obowiązujące na Litwie zasady pisowni imion i nazwisk jedynie przy użyciu litewskiej transkrypcji nie łamią unijnych zasad.

Przez wiele lat problem pisowni imion i nazwisk był uważany i przez władze Polski, i przez liderów polskiej społeczności na Litwie za problem raczej symboliczny. Jednak na początku XXI w. po obu stronach polsko-litewskiej granicy uznano, że potrzeba jakiegoś spektakularnego sukcesu w rozwiązaniu problemów mniejszości polskiej na Litwie. Wyglądało na to, że problem pisowni nazwisk można rozwiązać najszybciej. Stało się jednak inaczej. Wszystkie przedstawione przez litewski rząd (w roku 2005, 2007 i 2010) projekty Ustawy o pisowni imion i nazwisk sejmowy Departament Prawa uznał za sprzeczne z Konstytucją, powołując się na wydane w roku 1999 orzeczenie Sądu Konstytucyjnego, zaś parlamentarzyści nie zaryzykowali zignorowania tych prawniczych zastrzeżeń.

W roku 1999 litewski Sąd Konstytucyjny wydał orzeczenie w sprawie Tadeusza Kleczkowskiego, który zwrócił się do sądu o przyznanie mu prawa pisowni nazwiska tak, jak to robią przedstawiciele jego rodu na całym świecie już od ponad 600 lat czyli przez „cz”. Sąd Konstytucyjny wówczas uznał, iż ponieważ paszport jest oficjalnym dokumentem stwierdzającym więź prawną pomiędzy państwem a obywatelem, a kwestie obywatelstwa należą wyłącznie do sfery stosunków publicznych, imię i nazwisko litewskiego obywatela powinno być pisane w paszporcie w języku państwowym.

Wyczerpawszy krajową drogę sądową Tadeusz Kleczkowski zwrócił się do Europejskiego Trybunału Praw Człowieka w Strasburgu, który również pozew oddalił.
W 2009 roku litewscy parlamentarzyści, rozpatrując trzeci rządowy projekt Ustawy o pisowni nazwisk, zwrócili się do Sądu Konstytucyjnego o wyjaśnienie tego orzeczenia. Sąd podtrzymał swoją opinię z dnia 21 października 1999 roku, iż imię i nazwisko obywatela Republiki Litewskiej na podstawowej stronie paszportu ma być pisana literami „litewskiego alfabetu”. Zarazem jednak podkreślił, iż litewski alfabet jest częścią alfabetu łacińskiego i jedynie od ustawodawcy (Sejmu) zależy określenie jakie litery łacińskiego alfabetu i w jakich przypadkach mogą być używane jako „litewskie”, także od ustawodawcy zależy jak zostaną określone zasady transkrypcji imion i nazwisk nielitewskich.

Poza tym Sąd Konstytucyjny stwierdził, że zapis nazwiska i imienia w wersji oryginalnej, ale nielitewskimi czcionkami, jest możliwy jedynie na dalszych stronach paszportu (w tzw. dziale „inne zapisy”) i nie może być tożsamy zapisowi w wersji litewskiej. Zarazem Sąd Konstytucyjny zaznaczył, iż w tym przypadku jedynie dokonuje wykładni swojego orzeczenia w ramach zapytania, które zostało skierowane przez Sejm(parlamentarzyści pytali o możliwość zapisu nielitewskimi czcionkami na dalszych stronach paszportu) i nie może wyjść poza jego ramy. Można więc przypuszczać, że gdyby do Sądu Konstytucyjnego wpłynął np. wniosek o zbadanie kwestii konstytucyjności nowej ustawy zezwalającej na oryginalny zapis imienia i nazwiska – być może decyzja byłaby inna. De facto więc Sąd Konstytucyjny dał litewskiemu parlamentowi znaczną swobodę manewru, z której jednak litewscy parlamentarzyści… nie skorzystali.
8 kwietnia 2010 r. Sejm odrzucił rządowy projekt.

Odrzucił mimo zapewnień Państwowej Komisji Języka Litewskiego, że imię i nazwisko osoby nie jest częścią języka, tylko własnością osoby i powinno być zapisywane tak, jak dana osoba sobie życzy. Rządowy projekt, który zadowalał litewskich Polaków, w głosowaniu poparło 30 posłów ze 104 obecnych na sali, 38 było przeciw, 32 wstrzymało się od głosu. Paradoksalnie rządowy projekt Ustawy o pisowni nazwisk został odrzucony nie tylko głosami konserwatystów, ale i socjaldemokratów, Partii Pracy i frakcji „Porządek i Sprawiedliwość” (do której także posłowie AWPL należą). Słowem także głosami partii, które powszechnie się u nas uważa za bardziej przychylne wobec postulatów mniejszości narodowych.

Bardzo często litewscy politycy i publicyści wszystkie obecne problemy Polaków na Litwie sprowadzają do problemu literki „w”. Jest to oczywiście nieprawda. Tych problemów jest więcej i są problemy ważniejsze. Nie oznacza to jednak, że ten problem nie powinien być rozwiązany. Zapewne bez przegranych przez Kleczkowskiego i Wardynów spraw we wszystkich możliwych sądach narodowych i międzynarodowych rozwiązać go byłoby dzisiaj o wiele łatwiej, a przeciwnicy oryginalnej pisowni nazwisk mieliby na poparcie swojego stanowiska nieco mniej argumentów. Jednak nawet wówczas byłaby to łatwość formalna, gdyż w takich sprawach o wiele ważniejsza od wszelkiego rodzaju prawnych niuansów jest odrobina dobrej woli. Bez niej, jak widzimy, nie da się rozwiązać nawet problemu drugiego „n” w imieniu Anna.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt