Radczenko: Będą zmiany po wyborach?

 (9)
„W stosunkach z Litwą liczymy na nowe otwarcie z wybranym w październikowych wyborach rządem” — zapewnia minister spraw zagranicznych Polski Radosław Sikorski.
Radczenko: Będą zmiany po wyborach?
© DELFI (J.Markevičiaus nuotr.)

Także liderzy litewskich partii opozycyjnych, którzy przed kilkoma tygodniami zawiązali koalicję, nazywaną przez politologów mianem „związku łabędzia, raka i szczupaka”, twierdzą, że chcą naprawić wszystko, co sknocił obecny konserwatywno-liberalny rząd.

Niewątpliwie więc po wyborach nastąpią zmiany w stosunkach polsko-litewskich. Jednak czy będą one wystarczające dla „nowego otwarcia”?
„Takich stosunków z sąsiadami, jakie są obecnie, za rządów konserwatystów, nie mogę usprawiedliwić. Gdy rządzili socjaldemokraci, sytuacja była inna. Wiecie, w ogóle nie rozumiem jakie mogą być stosunki między państwami, gdy minister spraw zagranicznych Litwy Audronius Ažubalis po prostu nie obcuje z ministrem spraw zagranicznych Polski Radosławem Sikorskim. Jestem pewien, że socjaldemokraci, jeśli wyborcy im zaufają, gruntownie zmienią stosunki Litwy z Polską“ — zapowiada lider litewskich socjaldemokratów Algirdas Butkevičius w wywiadzie dla czasopisma Litwinów w Polsce „Aušra“.

Z kolei prezes Partii Pracy Wiktor Uspaskich podkreśla, że w stosunkach z Polską powinno być jak najmniej obustronnego nacjonalizmu, natomiast jak najwięcej demokracji, pomocy wzajemnej, równoprawnego partnerstwa, zaś polityka zagraniczna powinna być budowana na zasadzie wzajemnych korzyści.

I Uspaskich, i Butkevičius uważają, że obecny konflikt litewsko-polski jest sztucznie podsycany. Ich zdaniem problemy litewskich Polaków należy rozwiązywać przy stole dyskusyjnym, zaś dyskryminacja mniejszości narodowych w demokratycznej Europie jest niedopuszczalna.

Algirdas Butkevičius uważa, że Ustawa o oświacie została przyjęta w sposób oczywisty w pośpiechu, zaś okres przejściowy na wejście w życie ujednoliconego egzaminu z języka litewskiego jest zbyt krótki. „Jeśli po wyborach będziemy mieli wpływ na tę dziedzinę, zamierzamy okres przejściowy wydłużyć. Nie od pierwszej klasy (chociaż są i tacy, którzy chcieliby tak zrobić), ale od piątej klasy, kiedy już się zaczyna wzmocnione wykładanie określonych przedmiotów” — zapowiada szef Partii Socjaldemokratycznej. Nie jest też przeciwny dwujęzycznym tabliczkom z nazwami ulic czy miejscowości, chociaż podkreśla, że obecnie jest to sprzeczne z obowiązującym prawem.

„W Polsce obowiązuje Ustawa o mniejszościach narodowych, która zezwala w miejscowościach, w których mniejszości narodowe stanowią ponad 20 proc. mieszkańców, na używanie podwójnych napisów. Nie jest to obowiązkowe, ale na to się pozwala. Więc w Puńsku na jednym domu można zobaczyć dwujęzyczne tabliczki z nazwą ulicy po polsku i litewsku, na drugim – tylko po polsku” — zauważa Algirdas Butkevičius i zapowiada przyjęcie Ustawy o mniejszościach narodowych także na Litwie.

Brzmi nieźle, chociaż zastanawia, że takie słowa liderów przyszłej lewicowej koalicji padają w wywiadzie dla niskonakładowego czasopisma wydawanego i rozpowszechnianego w… Polsce, a w wywiadach dla prasy litewskiej unikają tematu mniejszości narodowych jak diabeł wody święconej. Ale dokładnie tak samo dobrze brzmiały przed czterema laty obietnice liderów aktualnie rządzącej koalicji.

Na przykład i konserwatyści Andrius Kubilius oraz Egidijus Vareikis, i liberałowie Eligijus Masiulis, Gintaras Steponavičius, Artūras Šulcas, Petras Auštrevičius, Arūnas Štaras bezapelacyjnie opowiadali się za tym by w miejscowościach, w których dominuje polska mniejszość narodowa nazwy topograficzne były pisane obok języka litewskiego także po polsku. Jak wiadomo w tej materii koalicja rządząca nie zrobiła nic. Rząd Andriusa Kubiliusa także w swoim programie zapisał np. rozwiązanie problemu oryginalnej pisowni nielitewskich imion i nazwisk. Jak wiadomo ten punkt programu również nie został zrealizowany.

W zachodniej Europie naturalnymi sojusznikami mniejszości narodowych są partie lewicowe i liberalne, bo ich wyborcy najłatwiej akceptują ustępstwa wobec mniejszości, a na Litwie?… Na Litwie poszukiwanie takich sojuszników idzie z wielkim trudem, gdyż praktycznie od blisko 10 lat żadna z litewskich ogólnokrajowych — nie tylko prawicowych, ale też lewicowych i liberalnych — partii o głosy mniejszości narodowych nie zabiega, a nawet wręcz przeciwnie najusilniej walczy właśnie o głosy wyborców nieprzychylnych wszelkim mniejszościom.

Postawa irracjonalna, gdyż tym wyborcom o wiele bliższe są poglądy Ričardasa Čekutisa, który zapowiadał niedawno na facebooku rozstrzelanie tych wszystkich Andriukaitisów, Karosasów i Auštreviciusów oraz kilkuset innych lewicowych i liberalnych „zdrajców”. Ten wyborca nie będzie głosował na socjaldemokratów, niezależnie od tego jak aktywnie będą gromili posiadaczy Karty Polaka czy wzywali Polaków, którym się na Litwie nie podoba, do wyniesienia się do Polski.

Wystarczy też przypomnieć, że posłowie AWPL w obecnym parlamencie zasiadają w jednej frakcji z posłami „Prawa i Sprawiedliwości” – kolejnego koalicjanta socjaldemokratów i Partii Pracy — partii, której lider stwierdza, że nie widzi „większej różnicy pomiędzy dążeniami Turków do odrodzenia, choć i w łagodniejszej formie, Imperium Osmańskiego, i marzeniami niektórych polskich liderów o „kresach” lub nowej Rzeczpospolitej. To jest ta sama imperialna świadomość” i która pod samorządem rejonu wileńskiego organizuje pikiety przeciwko prowadzonej przez AWPL „antylitewskiej” polityce!

A bez sojuszników realizacja postulatów mniejszości narodowych jest po prostu niemożliwa, nawet jeśli AWPL w zbliżających się wyborach sejmowych zdobędzie planowanych kilkanaście mandatów poselskich. Jednak Uspaskich i Butkevičius są niezwykle ostrożni w ocenie możliwości współpracy z Akcją Wyborczą po wyborach i objęcia przez jej przedstawicieli tek ministerskich, mgliście zauważając, że jest to kwestia wymagająca dyskusji.

„Polak oczywiście może zostać ministrem, ale pod warunkiem, że będzie reprezentował nie tylko program swojej partii. Najważniejsze są kompetencje, doświadczenie, umiejętność współpracy i jakie polityczne poglądy będzie reprezentował” — twierdzi Butkevičius.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt