Perypetie rosyjskojęzycznego kanału na Litwie

 (6)
Litewska Komisja Radia i Telewizji (lit. Lietuvos radijo ir televizijos komisija – LRTK) już trzy lata nie zezwala firmie “Teo LT” na transmisję w ramach pakietu „Skaitmeninė GALA” rosyjskiego kanału “Pierwyj Bałtijskij Kanał” (PBK) zamiast kanału REN TV. Przeciwko takim działaniom komisji firma wniosła skargę do Rady Konkurencji (lit. Konkurencijos taryba).
Perypetie rosyjskojęzycznego kanału na Litwie
© Shutterstock nuotr.

Jednakże LRTK tłumaczy swą decyzję tym, że nie widzi podstaw, by zezwolić na transmisję oraz dążeniem do ochrony przestrzeni informacyjnej kraju przed rosyjską propagandą.

„Teo LT” jest przekonana, że brak zezwolenia ze strony LRTK na uwzględnienie PBK na liście oferowanych kanałów oznacza dyskryminację, w związku z czym zwróciła się do Rady Konkurencji. Zdaniem „Teo LT”, argumenty LRTK są nielogiczne i nieuzasadnione. Szef działu komunikacji firmy Antanas Bubnelis twierdzi, że PBK jest zarejestrowany na Łotwie i funkcjonuje zgodnie z prawem Unii Europejskiej. Jego działalność reguluje dyrektywa unijna „Telewizja bez granic” oraz inne normy wolnego rynku.

„Jesteśmy mocno przekonani, że na Litwie nie ma powodów, dla których należałoby zalegalizować cenzurę treści transmitowanych przez telewizję oraz decydować, który kanał jest „odpowiedni” dla widza, a który nie” - mówił Bubnelis.

Jeszcze w 2009 r. firma podjęła kroki w sprawie zmiany licencji, mające na celu umożliwienie transmisji PBK zamiast REN TV, jednak dotychczas wszystkie odpowiedzi komisji były odmowne.
Pierwszy taki wniosek odrzucono z uzasadnieniem, jakoby taki krok był niekorzystny dla samej ”Teo LT” oraz mógł być sprzeczny z oczekiwaniami klientów telewizji ”Skaitmeninė GALA”. Innym razem komisja stwierdziła, że nie można zmienić treści licencji, ponieważ wydano ją w trybie konkursowym. Obecnie LRTK znów odrzuciła wniosek „Teo LT” motywując to tym, że argumenty wnioskodawcy nie były przekonujące oraz nie podano informacji odnośnie okoliczności, dla których należałoby wstrzymać transmisję programu REN TV.

„Teo LT” przekazała komisji dane ankietowe oraz statystyki oglądalności poszczególnych kanałów. Na podstawie tych danych, średni czas oglądania PBK był dwa razy dłuższy niż w przypadku REN TV. Natomiast ankieta przeprowadzona wśród klientów „Skaitmeninė Gala” wykazała, że PBK chciałoby oglądać 54 proc. klientów, a REN TV - jedynie 19 proc.

Subačius: nie widzimy podstaw

Przewodniczący LRTK Paulius Subačius wyjaśnia, że najczęściej zmiana listy programów wiąże się z wyższą koniecznością, np. gdy program został sprzedany, zmieniono jego nazwę, jego właściciel nie przedłuża umowy. W innych przypadkach, jak twierdzi, takich zmian się nie dokonuje.
„Dlaczego nie można zmienić jednego programu na inny? Komisja tę kwestię rozpatrywała oficjalnie już z 10 razy. To nie jest jednorazowa decyzja komisji, lecz pryncypialna pozycja, która jest wynikiem głosowań i merytorycznych dyskusji i analiz. Nie widzimy powodów dla wstrzymania emisji programu, który jest zawarty w licencji oraz został wyłoniony drogą konkursową.” - mówił przewodniczący LRTK, odpowiadając na pytania DELFI.

Subačius twierdzi, że zmiana licencji wymaga zgody 2/3 członków komisji. Aby ich przekonać, należy wskazać istotne przyczyny, dla których nie jest możliwa transmisja kanału przewidzianego w licencji i dlaczego konieczna jest jego zmiana na inny. Z punktu widzenia członków komisji, takich argumentów dotychczas nie przedstawiono.

Przewodniczący komisji wspomniał, że również polityka informacyjna PBK nastręcza powodów do niepokoju. „Bardziej odpowiednie byłoby tu wyrażenie „A kto mógłby zaprzeczyć”, że w pewnych okolicznościach mogłoby to być wykorzystane. (...) Ten kanał próbuje w bezpośredni sposób uczestniczyć w tworzeniu naszej przestrzeni informacyjnej, kształtowaniu opinii i poglądów” - powiedział Subačius.

Według niego, Litwę zalewają ogromne ilości rosyjskiej informacji, a wschodni sąsiad Litwy sporo inwestuje w swe zaplecze propagandowo-kulturowe. Jak mówi, dla części członków komisji te argumenty mają znaczenie.

Widzowie chcą pornografii?

Subačius nie uważa za poważny argument stwierdzeń ”Teo LT”, jakoby obecności PKB życzyliby sobie sami widzowie.
”Gdybyśmy powiedzieli, że preferencje widzów ustala agencja TNS czy ktokolwiek inny oraz że są one jedynym kryterium, po co wówczas potrzebowalibyśmy regulacji państwowych, polityki kulturowej? Wystarczy przecież tylko spojrzeć na opracowania socjologiczne lub dane reklamodawców i puszczać okrągłą dobę to, czego chcą ludzie. Myślę, że „Playboy” znalazłby się gdzieś na górze takiego rankingu, gdyby był ogólnodostępny bez żadnych ograniczeń i kontroli. Nie jest argumentem to, że widzowie oglądają i że chcą. Ludzie chcieliby dużo - pewnie niemała część życzyłaby sobie pornografii, tylko boi się do tego przyznać” - ciągnął Subačius.

Według niego, telewizja jest jedną z tych wrażliwych dziedzin, którą - podobnie jak tytoń, alkohol i narkotyki - powinna podlegać regulacjom państwowym. Takie instytucje regulujące są we wszystkich państwach Europy.

Subačius uważa, że PBK nie uczestniczy na równych prawach w walce konkurencyjnej z kanałami zachodnimi o reklamodawcę i najlepsze filmy , ponieważ te nie otrzymują dotacji państwowych.

Butkevičienė: dyskusje o propagandzie to spekulacja

Pozycja LRTK jest niezrozumiała również dla dyrektor „Baltic Media Alliance Lietuva” (BMA), Jolanty Butkevičienė. Całą sytuację, że jednego kanału (REN TV) nie można zamienić innym (PBK), nazwała ona „dziwną” i „nielogiczną”.

„Komisja, choć brakuje przeszkód prawnych, nie godzi się na to. Wszyscy inni mają do tego prawo - kanał ten transmitują telewizje kablowe i satelitarne. Jednak części uczestników rynku odmawia się takiego prawa” - mówi Butkevičienė.

Neguje ona podejrzenia, jakoby PBK szerzyła propagandę rosyjską na Litwie. „Są to czyste spekulacje. Niech pokażą konkretnie, gdzie, kiedy i jak. O spekulacyjnym charakterze takich stwierdzeń świadczy choćby to, że kanał REN TV jest retransmitowany przez tę samą firmę łotewską: BMA. Wyjaśnijcie mi zatem drodzy państwo: jeśli już szerzymy propagandę, to czy jest jakakolwiek różnica, przez który kanał?” - pytała retorycznie Butkevičienė, dopatrując się w decyzji LRTK nieczystej gry konkurencyjnej.

Zwróciła uwagę, że w tym roku wszystkie sieci kablowe od nowa ubiegały się o licencje i wszystkie z nich mogą transmitować PBK. ”Skoro jest jeden zły kanał, to dlaczego go mają inni? Dlaczego jedni uczestnicy rynku mogą go transmitować, a inni nie?” - pyta dyrektor ”Baltic Media Alliance Lietuva”.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt