Olimpiada w Londynie nie ma sensu ekonomicznego

Duże koszty i niewielkie efekty dla gospodarki. Zdaniem Jakuba Borowskiego, głównego ekonomisty Kredyt Banku, rozpoczynające się dziś Igrzyska Olimpijskie w Londynie są dla miasta i dla kraju istotne głównie ze względów prestiżowych.
Olimpiada w Londynie nie ma sensu ekonomicznego
© DELFI (P.Garkausko nuotr.)

„Nie możemy mówić o zwiększeniu atrakcyjności Londynu dla turystów czy inwestorów dzięki Olimpiadzie. Również pod względem infrastruktury miasto ma już wszystko. Dlatego długotrwałych, pozytywnych efektów nie będzie” – ocenia ekonomista.

Ponad 9 mld funtów kosztowały Brytyjczyków przygotowania do największej tegorocznej sportowej imprezy na świecie. Według szacunków rządu, wysokie nakłady zwrócą się jednak z nawiązką. W ciągu następnych czterech lat, dzięki organizacji Igrzysk Olimpijskich, brytyjska gospodarka ma zyskać 13 mld funtów, głównie przez napływ nowych inwestorów i turystów zainteresowanych wyspiarskim krajem.

Jednak nie wszyscy podzielają optymistyczne prognozy brytyjskiego rządu.
„Warto wchodzić w organizację takich imprez tylko wtedy, kiedy dają one szansę na lepszą infrastrukturę, trwałe zmiany w gospodarce, podnoszące jej wydajność i atrakcyjność dla inwestorów, długotrwałe zwiększenie napływu turystów“ – wymienia w rozmowie z Agencją Informacyjną Newseria Jakub Borowski z Kredyt Banku. „Moim zdaniem w przypadku Londynu o takich efektach nie możemy mówić“.

Taki efekt zależy przede wszystkim od poziomu rozwoju, na jakim znajduje się kraj-organizator. W przypadku państw ubogich, niepostrzeganych jako atrakcyjne turystycznie i ze słabo rozwiniętą infrastrukturą, skutki organizacji dużych międzynarodowych imprez sportowych mogą być zdecydowanie silniejsze.

„Po pierwsze, poprawa wizerunku, lepsze odbieranie kraju jako miejsca, które można odwiedzić, przekłada się na wzrostu ruchu turystycznego. To jest tzw. efekt barceloński. Jeżeli jest to miasto, o którym nikt nigdy nie słyszał i nagle okazuje się, że jest to ciekawe miejsce, to napływ turystów może być spory jeszcze jakiś czas po imprezie“ – wyjaśnia Jakub Borowski.

Kolejnym pozytywnym efektem są zrealizowane inwestycje w infrastrukturze np. miejskiej, transportowej czy lotniskowej, które podnoszą atrakcyjność danego miasta i regionu dla inwestorów.
Jednak w przypadku dużych ośrodków, jakim jest Londyn, skutki nie będą tak widoczne.

„Trudno sobie wyobrazić podniesienie atrakcyjności turystycznej Londynu. To miasto, które pozostanie celem dla turystów lub tych, którzy chcą się nauczyć języka angielskiego i Igrzyska w tej sprawie nic nie zmienią. W sensie infrastrukturalnym Londyn ma wszystko, więc inwestycje są niewielkie“ – ocenia ekonomista. „Dlatego w przypadku Londynu nie spodziewałbym się długotrwałych, pozytywnych efektów  w sensie makro, z którymi niewątpliwie mieliśmy do czynienia w przypadku Euro 2012 w Polsce“.

Jak podkreśla Jakub Borowski, Wielka Brytania może liczyć na krótkotrwałe ożywienie w gospodarce dzięki tzw. efektowi popytowemu.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt