Nausėda: Rośnie przepaść między najbogatszymi i najbiedniejszymi

 (2)
Na dzień 1 lipca br. w firmach oferujących szybkie kredyty zadłużonych było 36 868 osób, co stanowi 42 proc. więcej niż rok temu – tak wynika z danych „Creditinfo”. Przedstawiciele banków uważają, że wzrost liczby zadłużonych jest konsekwencją małego wzrostu wynagrodzeń i braku wzrostu mocy nabywczej. Bardzo możliwe, że liczba kredytobiorców będzie dalej rosnąć.
Gitanas Nausėda
Gitanas Nausėda
© DELFI (K.Čachovskio nuotr.)

Do lipca łączna suma przeterminowanego zadłużenia w parabankach wynosiła 100,927 mln litów, podczas gdy w ubiegłym roku w tym samym czasie była na poziomie 72,163 mln litów. Suma przeterminowanego kredytów wzrosła więc w ciągu roku o 40 proc.

„Wzrost jest dość duży i można łatwo go wytłumaczyć: dochody ludzi wzrosły nieznacznie, a skłonność do wydawania i zadłużenia się pozostaje. Jeszcze jedną kwestią są reklamy, że można pożyczyć kilkaset litów do następnej wypłaty. Przekaz ten wywiera wpływ na społeczeństwo, które nie ma dużych dochodów, ale chce żyć lepiej, lub też nie szuka innych możliwości i myśli, że pożyczki są rozwiązaniem” – mówi Odeta Bložienė, kierownik Instytutu Finansów Osobistych „Swedbank”.

„Ożywienie makroekonomiczne odczuwalne na Litwie w 2011 i na początku 2012 roku nie jest zrównoważony i na razie w żaden sposób nie może się odbić na sytuacji gospodarstw domowych, ponieważ wynagrodzenia w zasadzie rosną wolniej niż inflacja. Inaczej mówiąc, realna siła nabywcza spada, a to znaczy, że ludzie żyją gorzej“ – tłumaczy Gitanas Nausėda, doradca prezydenta SEB banku. „Ponadto równocześnie odbywa się proces rozwarstwienia dochodów: różnica między dochodami 20 proc. najbogatszych i 20 proc. najbiedniejszych również się zwiększyła w czasie kryzysu. Wymieniłbym tutaj też trzeci czynnik, którym jest sezon grzewczy. Uważam, że w sezonie grzewczym, gdy sytuacja była szczególnie trudna, część ludzi, aby dotrwać do pierwszego, skorzystała z możliwości wzięcia szybkiej pożyczki”.

Zdaniem specjalistów banku możliwe jest, że w tym roku liczba zadłużonych będzie rosnąć, ponieważ na najbliższy rok nie przewiduje się znacznego wzrostu dochodów ludności.

„Myślę, że będzie rosnąć kwota przeterminowanych zadłużeń, szczególnie szybkich pożyczek. Jeżeli zarobki nie będą rosnąć, będzie to zupełnie naturalny trend. Jedynie szybki wzrost dochodów może zahamować wzrost przeterminowanych płatności, ale myślę, że w tym roku nic w zasadzie się nie zmieni” – rozważa Odeta Bložienė.

„Mam hipotezę, że pożyczki w firmach parabankowych wzrastają w momencie, gdy gospodarstwa domowe zostają przyciśnięte do muru przez rachunki za ogrzewanie i inne wydatki energetyczne. Podejrzewam, że wtedy wzrasta skłonność do zadłużania się. Trudno prognozować, ale sytuacja makroekonomiczna na Litwie nie poprawi się jakoś znacznie, zwłaszcza gdy mówimy o sytuacji finansowej gospodarstw domowych. Dodatkowo zbliżający się sezon grzewczy prawdopodobnie będzie równie trudny, co ostatni” - prognozuje wzrost zadłużenia Gitanas Nausėda.

Obecnie średnie zadłużenie przeciętnego klienta zalegającego ze spłatą rat firmie oferującej szybkie pożyczki wynosi 1 556 litów, w ubiegłym roku w tym samym czasie średnia pożyczka była o 12 proc. niższa – 1 389 litów.

Zdaniem Odety Bložienė, osoby, które biorą pożyczki w okresie trudności gospodarczych, nie zawsze odpowiednio oceniają możliwości ich spłaty, dlatego zalegają ze spłatą rat, a ostatecznie również całego kredytu.

„Ludzie nie uczą się na błędach innych. Dopóki na własnej skórze nie doświadczy się tego, czym jest kredyt, odsetki i konsekwencje, to nie wyciąga się wniosków. Pragnienie godnego życia jest i zawsze będzie. Wzrost dochodów w ostatnich latach nie był na tyle znaczny, żeby wpłynął na zmniejszenie się portfelu pożyczek” – tłumaczy finansistka.

Gitanas Nausėda uważa, że wzrost liczby przeterminowanych kredytów w firmach parabankowych można tłumaczyć zmniejszonym portfelem kredytów konsumpcyjnych w bankach, a także tym, że często takie firmy nie informują kredytobiorców o ryzykach zadłużenia.

„Problem polega na tym, że należy uczulać obywateli na ryzyko, jakie podejmują, ponieważ często chodzi o kredyty na bieżące wydatki. Należy informować, czym jest kredyt na takie cele i jakie niebezpieczeństwa są z nim związane – uważa ekonomista. – Nie ma nadzoru nad tymi firmami, a istnieje małe prawdopodobieństwo, żeby one same mówiły o ryzyku, ponieważ jest to ich biznes i są one zainteresowane udzieleniem jak największej liczby kredytów. I choć w kilku reklamach widziałem informacje o ryzyku oraz odpowiedzialnym podejmowaniu decyzji odnośnie zaciągania zobowiązań, to jednak bez odpowiedzi pozostaje pytanie, czy to wystarczy i czy człowiek w każdym konkretnym przypadku odpowiednio ocenia swoje możliwości”.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt