Łotwa tnie podatki

 (1)
Jeszcze trzy lata temu na podejmującego się ratowania kraju przed bankructwem premiera Valdisa Dombrovskisa co poniektórzy patrzyli jak na obłąkanego. Straceńcza misja mimo ogromnych kosztów społecznych się powiodła – w pierwszym kwartale b.r. gospodarka Łotwy rozwijała się najszybciej w Europie.
Łotwa tnie podatki
© DELFI.lv

W maju agencja ratingowa "Standard & Poor's" podwyższyła miejscowy rating do poziomu inwestycyjnego. Dziś Łotwa, chcąc umocnić swą pozycję nad Bałtykiem, tnie podatki, a wspomniany szef rządu recenzuje działania władz w Atenach…

Decyzja już zapadła. Mimo protestów partnerów społecznych (m.in. Łotewskiego Związku Samorządowego) rząd zaakceptował w ubiegły wtorek obniżenie dwóch podatków: PIT i VAT. Pierwsza danina będzie zmniejszana stopniowo od 1 stycznia 2013 r. z obecnych 25% do 20% w 2015 r. VAT skurczy się już w tym roku (1 lipca) z 22 pkt. do 21. Oblicza się, że obniżka tego podatku będzie kosztować budżet państwa 16,5 miliona łatów w 2012 r. (40,5 mln w roku następnym). Nieco więcej kasa państwowa zapłaci za zmniejszenie PIT: najpierw 30,5 mln, w następnych dwóch latach odpowiednio 64,9 i 69,3 mln.

Zapowiadanym celem zmian jest zbliżenie stawek podatkowych do tych, które obowiązują na Litwie i w Estonii (np. VAT wynosi w Wilnie 21%, w Tallinie – 20%; przed kryzysem VAT na Łotwie był jeszcze niższy, bo wynosił 18%), a co za tym idzie, pobudzenie przedsiębiorczości i umocnienie konkurencyjności kraju w regionie. Mówi się także o konieczności walki z szarą strefą, która w okresie kryzysu gospodarczego zwiększyła swój obszar działania.

Wreszcie obniżenie VAT pozwoli zmniejszyć inflację, co jest jednym z warunków pomyślnej akcesji do strefy euro (władze Łotwy wciąż obstają przy dacie 1.01.2014 r., choć ostatnio premier stwierdził, że „nie będzie katastrofy”, jeśli termin ten ulegnie przesunięciu). Jak zapowiada rząd, polityka podatkowa skorelowana zostanie ze zmniejszeniem deficytu budżetowego (z 2,1% w 2012 r. do 1,4% w 2013 r.).

Dlaczego Łotwa właśnie w tym momencie przeprowadza reformę? Możnaby powiedzieć, że obie partie centroprawicy: „Jedność” i reformiści Zatlersa (narodowcy mieli w tej sprawie nieco inne zdanie, woląc obniżać selektywnie VAT na konkretne produkty) wypełniają po prostu swoje obietnice wyborcze, a liberalni ekonomiści będący zapleczem rządu już od dawna suflowali takie rozwiązania.

Dotychczas na drodze zmian stał kryzys gospodarczy, który Łotwa najwyraźniej przezwyciężyła: w IV kwartale 2011 r. wzrost gospodarczy wyniósł 5,7%, w I kwartale obecnego roku – 6,8% i był o 2,3% większy niż przewidywali analitycy (drugi kwartał z rzędu Łotwa rozwija się najszybciej w Unii Europejskiej). Reforma podatkowa to także „marchewka” dla społeczeństwa, gdy rząd ma w zanadrzu niepopularne kroki tj. podwyższenie wieku emerytalnego (z 62 do 65 lat).

Czy reforma wejdzie w życie? Akceptacja Sejmu, w którym ugrupowania rządzące mają 56 głosów, wydaje się – mimo protestów socjalnej opozycji (Centrum Zgody wskazuje, że na obniżce podatków skorzystają głównie najbogatsi) – przesądzona, podobnie jak podpis prezydenta, który nie będzie chciał wystąpić w roli przeciwnika poprawy konkurencyjności Łotwy (zwłaszcza, że sam należy do najbogatszych ludzi na Łotwie). W trakcie debaty społecznej obniżeniu podatków sprzeciwił się Łotewski Związek Samorządowy – znaczna część dochodów z PIT przechodzi bowiem do łotewskich gmin. Premier Dombrovskis i minister rozwoju regionalnego Sprūdžs zapowiedzieli jednak gotowość rozmów o mechanizmach kompensacyjnych.

Z drugiej strony Łotewska Konfederacja Pracodawców uważa obniżkę podatku za zbyt nieśmiałą – przedsiębiorcy woleliby zmniejszyć PIT o 6 pkt procentowych, a prawo do opieki zdrowotnej przyznać tylko tym, którzy płacą podatki.

Podczas ostatniej konferencji im. Lennarta Meri w Tallinie poświęconej sytuacji strefy euro, Valdis Dombrovskis, premier kraju, który w 2009 r. sam stukał do bram możnych, udzielił rad państwom UE znajdującym się w kryzysie. „Każde państwo może próbować uciekać od konsolidacji budżetu. Ale przed tym musi sobie odpowiedzieć na pytanie – kto sfinansuje deficyt? Jeśli nie znajdzie na nie odpowiedzi, wtedy jedyną alternatywą jest konsolidacja”. A także jasna strategia przezwyciężania kryzysu, której wg Dombrovskisa brakuje krajom południa Europy.

„Wskazuje się na dewaluację jako na najlepszy środek poprawy konkurencyjności. Doświadczenie kryzysu dowodzi czegoś przeciwnego – dobre rezultaty osiągnęły te kraje, które zachowały dotychczasowy kurs walutowy i w celu odzyskania konkurencyjności przeprowadziły szerokie reformy strukturalne – Łotwa i pozostałe kraje bałtyckie są najlepszym tego przykładem” – powiedział w Tallinie Dombrovskis. Wątpliwe, by w Atenach lokalna klasa polityczna z uwagą śledziła łotewskie recepty na kryzys. Choć właściwie to by nawet należało…

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt