Litwinów nie obchodzą wiadomości ze strefy euro, lecz wysokość oprocentowania

Pomimo zawirowań w strefie euro, a przy okazji wahań kursu wspólnej waluty, mieszkańcy Litwy, którzy mają lokaty bądź spłacają kredyty w euro są w ocenie bankowców spokojni. Ludzie dużo mocniej reagują na wysokość stopy procentowej, niż na wiadomości z państw Eurolandu.
Litwinów nie obchodzą wiadomości ze strefy euro, lecz wysokość oprocentowania
© Reuters/Scanpix

W kontekście przyszłości strefy euro przedstawia się różne scenariusze. W tym też taki, że kryzys długów publicznych zostanie zażegnany; ale również i taki, że strefa euro pozostanie bez któregoś z państw członkowskich i że możliwy jest nowy blok wspólnej waluty. Przy okazji trwają spekulacje na temat tego, jaki los czeka wspólną walutę strefy euro.

Oszczędności mieszkańców Litwy w euro wynoszą prawie 10 mld litów, - to niemalże piąta część całkowitej kwoty środków przechowywanych na lokatach w bankach, które w przeliczeniu wynoszą 42 miliardy litów. Podobnie jak pożyczki, które ogółem wynoszą 58 mld litów – w euro stanowią lwią część całej kwoty, bo prawie 69 proc. tj. 40 mld.

Według statystyk Banku Litwy (Lietuvos bankas), w ciągu ostatnich paru lat nie zauważono znaczących zmian w strukturze walutowej lokat lub kredytów.
W ubiegłym roku na zwiększenie liczby lokat w litach wpłynęły fundusze, które były przechowywane w banku „Snoras”. Jednakże ogólna tendencja jest taka, że wybierając walutę depozytu lub kredytu, ludzie zwracają uwagę na wysokość oprocentowania i wybierają te, które są dla nich bardziej korzystne.

„Nie zauważyliśmy żadnych zmian i tego, że można by je było połączyć z jakimikolwiek tendencjami w strefie euro czy też przyszłością euro. Można wyróżnić wyłącznie ów fakt, że w ciągu ostatniego roku – zwłaszcza ostanie pół roku – zaczęła zmniejszać się liczba lokat w euro, jednakże owe należy chyba łączyć z wyższą stopą oprocentowania lokat w litach” - powiedział Główny Ekonomista Banku Litwy Virgilijus Rutkauskas.

„Poziom zadłużenia jest i tak u nas wyższy niż w Europie, bez względu na to, czy mówimy o kredytach w litach, czy w euro.Ryzyko wewnętrzne naszego kraju ma wpływ na wysokość oprocentowania zarówno kredytów w obu walutach, dlatego też dla nas ważniejsze jest uporządkowanie własnego podwórka, niż wydarzenia w Europie” - tłumaczy kierownik Asocjacji Banków Litwy (Bankų asociacija) Stasys Kropas.

Zdaniem bankowców żaden ze scenariuszy strefy euro nie może uszczuplić litewskich oszczędności w tej walucie - nie ma więc powodu do niepokoju..

„Spekulacje odnośnie euro mają większe znaczenie dla większych graczy na rynku i dla dużych firm finansowych, gdyż umożliwiają zarobienie bardzo wielkich pieniędzy. Jednakże nasz sektor finansowy jest dość odizolowany od reszty Europy” - twierdzi Stasys Kropas.

„Ziarno niepokoju zasiały ostatnie wydarzenia polityczne w strefie euro – wybory we Francji i Grecji. Mieszkańcy powinni dokładnie przeanalizować swoje postępowanie, jeśli zamierzają przewalutować lokatę lub kredyt, być może lepiej byłoby nie podejmować pochopnych decyzji” - radzi Rutkauskas.

Zdaniem bankowca, jeśli ktoś myśli o przewalutowaniu lokaty czy kredytu, powinien dobrze obliczyć ewentualne straty.

Po raz ostatni masową wymianę waluty – z litów na euro – zaobserwowano w 2009 roku. Rozniosły się wówczas pogłoski o możliwej dewaluacji lita.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt