Laučius: Skład przyszłego Sejmu: PP + socjaldemokraci czy PP + konserwatyści?

Jeśli po drugiej turze wyborów sejmowych „zwycięzcy” okręgów wielomandatowych zachowają ten solidny odstęp od partii, które uplasowały się na nieco dalszych pozycjach, wówczas trzon koalicji rządzącej utworzą dwie, spośród trzech największych, frakcje parlamentarne. Trudno sobie wyobrazić koalicję, w której znalazłby się tylko jeden ze zwycięzców i jest ona właściwie niemożliwa.
Vladas Laučius
Vladas Laučius
© DELFI (Š.Mažeikos nuotr.)

Scenariusz tęczowy (socjaldemokraci plus chrześcijańscy demokraci) zdaje się być najbardziej do przyjęcia przez prezydent Dalię Grybauskaitė, ale nie przez partie, które musiałyby udekorować tęczą polityczne przestworza Litwy. Gdyby socjaldemokraci zdecydowali się na tęczę, musieliby pogodzić się z prawicą oraz polityką, uprawianą przez chroniącą ją Dalię Grybauskaitė. Wątpię, czy spodobało by się to wyborcom Litewskiej Partii Socjaldemokratycznej (Lietuvos socialdemokratų partija - LSDP) i ucieszyło kierownictwo tej partii. Pozostają dwie bardziej realne możliwości: Partia Pracy (Darbo Partija - DP) z socjaldemokratami, bądź Partia Pracy z konserwatystami (Tėvynės sąjunga – Lietuvos krikščionys demokratai (TS - LKD).

Co prawda, tęczy nie można odrzucać na sto procent. Wiele będzie zależało i od ostatecznego stosunku mandatów, i od postawy pani Prezydent, i od pozycji przetargowej Wiktora Uspaskich. Jeśli po drugiej turze wyborów Wiktor Uspaskich postanowi otwarcie napomknąć o możliwości współpracy z TS-LKD, to Dalia Grybauskaitė może spróbować przekonać Algirdasa Butkevičiusa do tego, że tęcza – to jedyny sposób na to, by przez kolejną kadencję w Sejmie socjaldemokraci znów nie zostali w opozycji. A wszak dwie kadencje z kolei w opozycji – to nie jest zbyt radosna perspektywa.

Uwzględniając niniejszy scenariusz, Wiktor Uspaskich, ma wszystkie powody do tego, by mocno trzymać się obecnej umowy z socjaldemokratami i partią „Porządek i Sprawiedliwość” („Tvarka ir teisingumas” - TT). Flirtując z konserwatystami – podczas gdy prezydent nie jest przechylnie nastawiona do Partii Pracy, a skłania się w stronę tęczy - Wiktor wraz z całą Partią Pracy ryzykuje znalezienie się za burtą władzy.

Jeśli wstępna umowa pomiędzy LSDP, DP i TT dojdzie do skutku i zaowocuje rządzącą koalicją, wówczas może się zdarzyć, że taki blok, uformowany z wymienionych partii, będzie posiadał bardzo słabą przewagę mandatową w Sejmie, a być może nawet nie osiągnie wymaganej większości - 71 miejsc. Wtedy naturalnym będzie zaproszenie do bloku Akcji Wyborczej Polaków na Litwie (AWPL).

AWPL na tych wyborach pokazała się jako absolutnie dojrzała partia: jej kandydaci wypowiadali się w miarę rzeczowo i spokojnie, nie szokowali drastycznymi oświadczeniami i nie ciskali populistycznymi obietnicami czy szklankami. Ta partia nie byłaby też zbyt zachłanna przy podziale teczek rządowych. Na razie zdaje się, że AWPL idealnie się nadaje na drugiego - obok partii Porządek i Sprawiedliwość - mniejszego partnera Partii Pracy.

Ponadto, jeśli dla kandydatów LSDP i Partii Pracy druga tura wyborów okaże się bardziej szczęśliwa i obie te partie zdobędą 66-68 miejsc w Sejmie, wówczas nie będą musiały zależeć tylko od apetytu i populizmu partii Porządek i Sprawiedliwość, zaś priorytetowym partnerem w negocjacjach stanie się Akcja Wyborcza Polaków na Litwie. Tym bardziej, że co z niektórymi członkami przyszłej frakcji sejmowej partii „Porządek i Sprawiedliwość” - Petrasem Gražulisem, Remigijusem Ačasem, Kęstasem Komskisym- będzie trudno (i nieco wstyd) się układać.

Jeśli socjaldemokraci nie tracili czasu i jeszcze przed wyborami rozważali ewentualność współpracy z AWPL, to negocjacje w sprawie przyszłej koalicji, można by było załatwić na podobnej zasadzie, jak TS-LKD – kiedy to utworzyło blok z liberałami. Przydałoby się to obu partiom. Oczywiście, tego typu decyzja nie zależy tylko i wyłącznie od socjaldemokratów. Ale czy dla Polaków bliżsi są kandydaci Partii Pracy, którzy prawdopodobnie kupowali głosy więźniów, albo konserwatyści, którzy wciąż nie mogą się nabawić w nacjonalistyczne gierki z początku XX w.?

Oprócz tego, radykalizm i wrogość wobec liberalizmu prezentowane przez partię „Porządek i Sprawiedliwość” nie powinny przysparzać sympatii i zachęcać do współpracy także Wiktora Uspaskich, który czasem nazywa siebie liberałem oraz socjaldemokratów, jako zwolenników polityki umiarkowanej. Pod tym względem bliższy im powinien być Związek Liberałów (Liberalų sąjūdis), o którym Uspaskich już niejednokrotnie bardzo przychylnie się wypowiadał, a socjaldemokraci popierali w Sejmie w autentycznie istotnych (polityka prorodzinna) i rzeczowych (głosowanie przez internet) kwestiach.

Jeśli zdarzy się tak, że „Porządek i Sprawiedliwość” do tego stopnia utożsami się ze swoim populizmem i LSDP oraz Partia Pracy nie zdołają z nim się dogadać, wówczas układ z liberałami ma wszystkie szanse na to, by stać się alternatywnym wariantem koalicji. Jak na razie Związek Liberałów publicznie przysięga na wierność TS-LKD, jest to jednakże wyłącznie wiadomość wysyłana do wyborców w przededniu drugiej tury wyborów, a nie mocne i nieodwołalne zobowiązanie wobec konserwatystów.

Gdyby liberałowie weszli do rządzącej koalicji wraz z LSDP i Partią Pracy, osłabiłoby to opozycję, i kampanię konserwatystów musieliby popierać nie zdroworozsądkowi prawicowcy, a udająca kryształ „Droga Odwagi” („Drąsos kelias“) oraz „drużyna niewiniątek ” Remigijusa Ačasa i Kęstasa Komskisa.

Niemniej wciąż pozostaje bardzo realna możliwość, że TS-LKD w drugiej turze wyborów pokaże się nie gorzej, ale być może nawet lepiej niż Partia Pracy czy nawet LSDP, a jeśli się zdarzy cud – nawet lepiej niż obie te partie razem wzięte. Wszystkie opcje Partii Pracy kręcą się wokół jednej zasadniczej osi: przedarcie się do steru władzy. Jeśli nie przebierano w środkach manipulując głosami wyborców, to czy będą brane pod uwagę wstępne umowy dotyczące wyboru ewentualnych partnerów koalicyjnych?

Jak w tym przypadku mieliby się zachować socjaldemokraci? Przypomnieć o tęczy? Czy może lepiej by było pamiętać o godności i zasadach?

Wyniki wyborów w okręgach jednomandatowych pozwalają sądzić, iż stosunek sił pomiędzy trzema partiami, które cieszą się największym zaufaniem, rozłoży się raczej nie na korzyść TS-LKD. Wówczas może się potwierdzić proroctwo Wiktora Uspaskich, że związek Partii Pracy z socjaldemokratami może przetrwać nawet całą czteroletnią kadencję .

Jednakże jeśli konserwatystom uda się zdobyć drugie miejsce, to będzie to policzek wymierzony nie tylko w jedną z największych partii opozycyjnych, ale również w całą powstającą właśnie koalicję LSDP – Partia Pracy - „Porządek i Sprawiedliwość”. A odgłos policzku konserwatystów rozprzestrzeniałby się od momentu, gdy ta koalicja oficjalnie powstała.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt