Ks. Byliński: Słowo na niedzielę

 (1)
W owym czasie zbliżali się do Jezusa wszyscy celnicy i grzesznicy, aby Go słuchać. Na to szemrali faryzeusze i uczeni w Piśmie. Ten przyjmuje grzeszników i jada z nimi.
© Shutterstock nuotr.

Opowiedział im wtedy następującą przypowieść: Pewien człowiek miał dwóch synów. Młodszy z nich rzekł do ojca: Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie. A gdy wszystko wydał, nastał ciężki głód w owej krainie i on sam zaczął cierpieć niedostatek.

Poszedł i przystał do jednego z obywateli owej krainy, a ten posłał go na swoje pola żeby pasł świnie. Pragnął on napełnić swój żołądek strąkami, którymi żywiły się świnie, lecz nikt mu ich nie dawał. Wtedy zastanowił się i rzekł: Iluż to najemników mojego ojca ma pod dostatkiem chleba, a ja tu z głodu ginę. Zabiorę się i pójdę do mego ojca, i powiem mu: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie; już nie jestem godzien nazywać się twoim synem: uczyń mię choćby jednym z najemników. Wybrał się więc i poszedł do swojego ojca.

A gdy był jeszcze daleko, ujrzał go jego ojciec i wzruszył się głęboko; wybiegł naprzeciw niego, rzucił mu się na szyję i ucałował go. A syn rzekł do niego: Ojcze, zgrzeszyłem przeciw Bogu i względem ciebie, już nie jestem godzien nazywać się twoim synem. Lecz ojciec rzekł do swoich sług: Przynieście szybko najlepszą szatę i ubierzcie go; dajcie mu też pierścień na rękę i sandały na nogi. Przyprowadźcie utuczone cielę i zabijcie: będziemy ucztować i bawić się, ponieważ ten mój syn był umarły, a znów ożył; zaginął, a odnalazł się. I zaczęli się bawić. Tymczasem starszy jego syn przebywał na polu. Gdy wracał i był blisko domu, usłyszał muzykę i tańce. Przywołał jednego ze sług i pytał go, co to ma znaczyć. Ten mu rzekł: Twój brat powrócił, a ojciec twój kazał zabić utuczone cielę, ponieważ odzyskał go zdrowego. Na to rozgniewał się i nie chciał wejść; wtedy ojciec jego wyszedł i tłumaczył mu. Lecz on odpowiedział ojcu: Oto tyle lat ci służę i nigdy nie przekroczyłem twojego rozkazu; ale mnie nie dałeś nigdy koźlęcia, żebym się zabawił z przyjaciółmi. Skoro jednak wrócił ten syn twój, który roztrwonił twój majątek z nierządnicami, kazałeś zabić dla niego utuczone cielę. Lecz on mu odpowiedział: Moje dziecko, ty zawsze jesteś przy mnie i wszystko moje do ciebie należy. A trzeba się weselić i cieszyć z tego, że ten brat twój był umarły, a znów ożył, zaginął a odnalazł się. (Łk 15,1-3.11-32)
 
Urywek Ewangelii dobrze znany. Można powiedzieć ja już wiem, o co tu chodzi i nie musze do tego wracać. Tak myśląc Słowo nie trafi do serca. Wszyscy podziwiamy miłosierdzie ojca, z trudem przyjmujemy syna marnotrawnego. Bywa i w inny sposób, gdy rozumiemy syna marnotrawnego, bo mamy ciemne plamy swojej historii. Tak to często się układa tylko powstaje pytanie: a co z starszym synem?

Tu się dopiero zaczyna rachunek sumienia. Podziwiając miłość ojca musimy zobaczyć ile ona przezwycięża. Miłość jest trudno pojmowana i przyjmowana. Starszy syn, ten sprawiedliwy, nie może pogodzić się widząc miłość, którą ojciec obdarza marnotrawnego syn. Ojciec tak samo kocha ich obu. Nie widzi tego starszy syn, ponieważ cały czas czynił tylko to, co trzeba. Żył w obowiązku, nie w miłości. Nie może przyjąć, że w oczach ojca obaj są równi, tak samo kochani. Sam nie kochał brata i z tego powodu ma problem z przebaczeniem. Widzimy też, że ten syn marnotrawny i już proszący o przebaczenie nie liczy na pomoc starszego brata. Bolesne jest w życiu, gdy nie potrafimy przepraszać i przebaczać. Może znajdziemy w swoim życiu, komu możemy przebaczać.

Dziś w liturgii jesteś wzywani radować się z tego jak dobry jest Pan Bóg. On, który czeka na nas, przebacza i kocha. Wzywa, aby współczuć, zrozumieć drugiego człowieka. To nasze wezwanie: nie być starszym bratem z dzisiejszej Ewangelii, zmieniać twarde serce.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt