Ks. Byliński: Słowo na Niedzielę

„Jezus przywołał do siebie Dwunastu i zaczął rozsyłać ich po dwóch. Dał im też władzę nad duchami nieczystymi i przykazał im, żeby nic z sobą nie brali na drogę prócz laski: ani chleba, ani torby, ani pieniędzy w trzosie. Ale idźcie obuci w sandały i nie wdziewajcie dwóch sukien. I mówił do nich: Gdy do jakiego domu wejdziecie, zostańcie tam, aż stamtąd wyjdziecie.
Ks. Byliński: Słowo na Niedzielę
© Shutterstock nuotr.

Jeśli w jakim miejscu was nie przyjmą i nie będą słuchać, wychodząc stamtąd strząśnijcie proch z nóg waszych na świadectwo dla nich. Oni więc wyszli i wzywali do nawrócenia. Wyrzucali też wiele złych duchów oraz wielu chorych namaszczali olejem i uzdrawiali.” (Mk 6,7-13)

Ewangelia, którą dziś będziemy próbowali wspólnie rozmyślać, przedstawia wiele wątków. Wszystkie te wątki są ściśle związane z życiem Kościoła – nas ludzi przez chrzest do niego włączonych. Możemy mówić, że to nie dla nas, ale sensu to nie zmienia.

Jezus sam jest źródłem Kościoła. Nie można przecież oddzielić rzeki od jej źródła, chociaż niektórzy próbują to czynić… Chrystus wysyłając swoich uczniów daje zadanie, aby Kościół wzrastał i szerzenie Ewangelii było coraz bardzie możliwe. Daje ku temu nawet wskazówki. Wysyła po dwóch, aby nie było jakieś pokusyby mówić z swej mądrości i wpadać w pychę, tylko głosić to co Chrystus przekazał. Idąc bez zaopatrzenia, być tymi, którzy pełną ufność mają w Bogu, a przyjmują wszystko z społeczności, w której są. W ten sposób żyją tak samo jak ludzie, którym głoszą wolę Boga. W taki sposób można przemawiać, gdy nie ma niepotrzebnych barier, a są zachowywane Jego nakazy. Jezus też nie chciał zbytnio utrudniać swych uczniów strząsaniem prochu z nóg. Chce tylko wskazać uczniom by nic nie przyjmowali z twardych serc tych, którzy są zamknięci na Słowo Boże. A jak wygląda sprawa z nami?

Wzywanie do nawrócenia nie jest łatwą sprawą. Uczniom to się udaje, bo działają w Jego imieniu, dlatego też tyle mogą uczynić. Zwróćmy uwagę na chorych, których uzdrawiają. Mogą to czynić gdyż są przyjmowani i działają z Jego woli. Przecież modlą się o zdrowie w namaszczeniu chorych, kiedy jeszcze jest ku temu pełna nadzieja i nie czekają „ostatniego namaszczenia”, kiedy już nikt nie ma wiary w to, że może coś się zmienić. Może i nam trzeba się zastanowić, czy zawsze jesteśmy otwarci i przyjmujemy? Może daremnie zwlekamy, bo tak łatwiej?

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt