Korwin-Mikke: Śmiecenie - czyli neo-szarwark

 (3)
Pod dyktando Brukseli polskojęzyczna administracja przyjęła "ustawę śmieciową". Ludność masowo protestuje. Ja tam nie jestem d***kratą - ale tu zwykły szary człowiek wykazuje się lepszym rozeznaniem niż WWCCzc. Posłowie, z których żaden chyba od dziesięciu lat kubła ze śmieciami nie wynosił.

Najogólniej rzecz biorąc, ustawa: (1) narzuca lokalny monopol na wywóz śmieci. Skutki tego są natychmiastowe. Nowa monopolistka np. oświadczyła, że nie będzie wynosić pojemników z posesji - właściciel musi im te kubły wystawić na ulicę!! Musi - i koniec! Komunizm wraca pełną parą. Znów Człowiek stał się niewolnikiem Ludzia Pracy...

2) przerzuca na ludzi obowiązek segregowania śmieci. Mam mieć dwadzieścia worków na dwadzieścia rodzajów śmieci - a jeśli w lokalu prowadzę firmę, to czterdzieści worków (osobne na śmieci "firmowe")... W dodatku np. pojemniki po jogurcie mają być czyste - czyli mam je myć (zużywając swoją wodę i tracąc swój czas).

Ludzie znający mnie niewątpliwie sądzą, że powiem teraz: "Nawet za Hitlera tego nie było...". Mylą się. Jest to ustawa jak najbardziej narodowo-socjalistyczna. Podejrzewam, że działała w III Rzeszy - a jeśli nie, to na pewno po wojnie zostałaby wprowadzona... Zresztą Unia Europejska naśladuje Hitlera prawie we wszystkim. Poza stosunkiem do kobiet, Żydów i homosiów.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt