Komar: Robienie z igły wideł?

 (1)
Afera ze zdjęciami z otrzęsin uczniów z gimnazjum Salezjanów w Lubinie zdążyła wywołać skandal nie tylko w Polsce, ale też szybko obiegła całą Europę i USA. Media opisujące sytuację widoczną na zdjęciach ze szkolnej gazetki ściennej, na których pierwszoklasiści zlizują bitą pianę z kolan księdza – dyrektora gimnazjum, uważają, że scenka jest oburzająca a nawet przerażająca.
Komar: Robienie z igły wideł?
© youtube.com

Oliwy do ognia dolał sam ksiądz-dyrektor i rodzice dzieci. Ksiądz sądzi, że nie jest winny, gdyż takie otrzęsiny są tradycją w jego szkole. Podobnie i rodzice uważają, że nie widzą w takich praktykach nic niestosownego.
Któż z nas nie przechodził w przeszłości różnego rodzaju otrzęsin i inicjacji wszelkiej maści – szkoła, obóz, studia itd. Najbardziej drastycznym rytuałem inicjacji najpewniej stosowało wojsko. Dziś jednak w dobie armii zawodowej i tam otrzęsiny łagodnieją. W większości przypadków takie rytuały mają symboliczną wymowę uznania przez „kotów” zasad rządzących w danym kręgu i autorytetu starszych, już wtajemniczonych kolegów czy przełożonych. Kto nie przeszedł otrzęsin miał później kłopoty z uznaniem swojej osoby przez innych członków grupy.

W zasadzie i dziś takie obrzędy wejścia i wyjścia z jakiegoś środowiska są stosowane. Są to jednak rytuały już inne. W dzisiejszej kulturze odrzucającej wszelkie formy poniżania i obrażania zmieniają one swoją formę i znaczenie. Forma staje się coraz bardziej łagodna a znaczenie rytuału coraz rzadziej jest zewnętrzną formą uznania autorytetu już wtajemniczonych. Dlatego też zlizywanie śmietany z kolan księdza może oburzać.
Ale jest jeszcze jeden aspekt całej tej sytuacji, który jeszcze bardziej rzutuje na ocenę postępowania księdza. Jest on znacznie ważniejszy niż sam rytuał otrzęsin. Na naszych oczach zmienia się wrażliwość społeczna, optyka oceny kontaktów dorosłych z dziećmi i młodzieżą. Jeśli do tego dodamy jeszcze atmosferę wokół dyskusji o pedofilii, oraz wokół skandali w Kościele, to staje się jasne, dlaczego emocje sięgnęły szczytu. Dość dziwne, że ksiądz-dyrektor nie pomyślał o tym.

W dobie sieci społecznościowych, gdzie każde nasze zachowanie jest wystawiane na widok nie tylko naszej, małej społeczności szkolnej czy też miasteczkowej, ale całego kraju a czasami całego globu, można było przewidzieć, że zdjęcia dzieci zlizujących bitą śmietanę z kolan księdza w mgnieniu oka obiegnie całą sieć.
Ksiądz nie jest pedofilem, ale zupełnie nie potrafił ocenić sytuacji i zagrożeń z niej płynących. A to podważa jego kompetencje jako dyrektora szkoły.

Biskup Tadeusz Pieronek w rozmowie z tygodnikiem „Wprost” stwierdził, że sprawa jest błaha i została zmanipulowana. W zasadzie biskup ma rację. Tylko, że ta manipulacja i robienie z igły wideł jest zgodna z dzisiejszą atmosferą wokół Kościoła i pedofilii. Jest zapotrzebowanie na takie gorące „newsy”. Organizując takie rytuały należy mieć tego świadomość.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt