Komar: Obrażanie Polaków czy Żydów nie jest odbierane jako wyraz złego tonu

 (31)
Dainius Radzevičius, szef Litewskiego Zrzeszenia Dziennikarzy przyznał na Facebooku, że czytając informację o obrażeniu Ukrainek przez znanych skandalistów Jakuba Wojewódzkiego i Miachała Figurskiego, przyszła mu na myśl rodzima produkcja, czyli „Dviračio žinios”, w której, według niego, dowcipy z Polaków są na granicy obrażania polskiej mniejszości na Litwie.
Komar: Obrażanie Polaków czy Żydów nie jest odbierane jako wyraz złego tonu
© DELFI (A.Solomino nuotr.)

Autorzy rodzimego programu satyrycznego nie raz bronili się, że naśmiewają się z polityków Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, a nie z miejscowych Polaków. Dainius Radzevičius podkreśla jednak, że nie zawsze w swoich programach autorzy akcentują, że chodzi o polityków AWPL. I uważa, że te żarty mają jednak wpływ na postrzeganie Polaków w społeczeństwie, oraz przyznaje, że nie raz słyszał niewysokich lotów żarty o Polakach w stylu „Dviračio žinios”.

Jakub Wojewódzki i Michał Figurski to znani w Polsce skandaliści, którzy swoim zachowaniem i swoimi wypowiedziami prowokują Polaków. Uważają, że w ten sposób walczą z polskim kołtuństwem, próżnością czy też zakłamaniem i relatywizmem moralnym.
12 czerwca prezenterzy w Radiu Eska Rock omawiając mecz reprezentacji Ukrainy w niewybredny sposób żartowali sobie z Ukrainek przedstawiając je jako pomoc domową z którą można robić co się tylko zechce – wyrzucić z domu, nie płacić za pracę a nawet gwałcić.

Wywołało to oburzenie i reakcję dyplomatów ukraińskich. Oburzenie wyraziło także polski MSZ Na ten wybryk zareagowała także UEFA, która od razu odsunęła Figurskiego od konferansjerki na półfinałowym meczu na Stadionie Narodowym.

Po protestach zareagowała Rada Etyki Mediów, która uznała ich wypowiedzi za przejaw „ksenofobii, rażące chamstwo i typową mowę nienawiści”. Obaj panowie stracili swój program.

To nie pierwszy taki rażący wybryk obu panów. W maju zeszłego roku w niewybredny sposób żartowali sobie z koloru skóry rzecznika Inspektoratu Transportu Drogowego Alvina Gajadhura. Wtedy jednak udało im się z Radą Etyki Mediów. Sam rzecznik jednak walczy z nimi w sądzie.

Tym razem reakcja REM zrobiła na szefie Zrzeszenia Dziennikarzy wrażenie. Dainius Radzevičius zauważa, że na Litwie za takie żartowanie na antenie nikt raczej nie przeprasza.

W mediach litewskich, nie tylko w programach satyrycznych, obrażanie Polaków, ale nie tylko, bo przecież i Żydów czy też innych mniejszości nie jest często odbierane jako wyraz złego tonu. Często nawet na odwrót. Należy to do dobrego tonu, czy też linii redakcyjnej. Wystarczy tutaj tylko przypomnieć pozycję pewnego dziennika, który wszędzie widzi spiski, także i ten polski, przeciw Litwie. Kiedy kilka lat temu po jednej takiej agresywnej publikacji próbowałem zgłosić inspektorowi etyki mediów fakt obrażania Polaków, ten stwierdził, że nie widzi tutaj jakiś obraźliwych wypowiedzi. Szybko jednak zreflektował i dodał, że jeśli jednak ja tak uważam, to powinienem napisać odpowiednią skargę, a rada etyki ją rozważy. Skargi nie napisałem, bo uznałem, że decyzja została już podjęta. Oczywiście pozostaje jeszcze kwestia komentarzy internetowych, ale to już zupełnie odmienny temat.

Internet jest anonimowy. A jeśli nawet występuje się tam pod nazwiskiem, to w masie komentarzy i tak często można się skutecznie schować.

Inną kwestią są jednak dziennikarze, publicyści czy też autorzy programów, którzy, jak przyznaje Dainius Radzevičius mają niemały wpływ na kształtowanie opinii w społeczeństwie. Tutaj powinny obowiązywać wyższe standardy oceny. Ale i tak one wszystkiego nie załatwią. Najważniejsza jest pewna wrażliwość społeczna. Ona na Litwie wciąż jest zbyt niska. Dlatego też wciąż można spotkać w mediach niewybredne „najazdy” na litewskich Polaków.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt