Komar: Mecz z Rosją to starcie o wynik, honor i miejsce w historii?

 (25)
Mecz Polska – Rosja we wtorek wieczorem w Warszawie nie będzie wydarzeniem wyłącznie sportowym. Będzie także ważnym wydarzeniem politycznym i społecznym. To mecz o wyższą stawkę niż tyko o wynik.
Euro 2012. Kibice, fot. Tomasz Zapalski
Euro 2012. Kibice, fot. Tomasz Zapalski

Od kilku dni atmosfera wokół meczu zagęszcza się w rekordowym tempie a balon emocji jest nadmuchany do granic możliwości. Czy pęknie na ulicach Warszawy? Pod stadionem? Na trybunach? Nad tym głowią się polscy i rosyjscy publicyści a policja ściągnęła dodatkowe posiłki do zapanowania nad sytuacją.

Z jednej strony ważnym elementem jest to, że przegrana z Rosjanami spowoduje, iż Polacy będą mieli niewielkie szanse na wyjście z grupy. Rzadko się zdarza na Euro, aby gospodarz nie wyszedł z grupy. Polacy powinni więc postawić na jedną kartę – zwycięstwo. Ale trener Franciszek Smuda uważa, że Polacy powinni przede wszystkim obronić remis, a w meczu z Czechami postawić wszystko na jedną kartę.

Z kolei rosyjscy piłkarze po bardzo udanym debiucie i wysokiej wygranej z Czechami są w euforii i pewni siebie i wierzą w siłę swoje „sbornej”.

Z drugiej strony 12 czerwca to rosyjskie święto niepodległości i rosyjscy kibice chcieliby uczcić ten dzień przemarszem przez Warszawę. Oczywiście od razu wywołało to złe skojarzenia a oliwy do ognia dolał Jarosław Książek, zastępca ambasadora Polski w Rosji, który na wszelki wypadek uprzedził Rosjan, że demonstrowanie sierpa i młota albo czerwonej gwiazdy jest przestępstwem i można za to trafić nawet do więzienia. To oczywiście wywołało niezadowolenie u rosyjskich kibiców. Zapowiedzieli, że na złość Polakom w marszu pójdą w czerwonych koszulkach i będą demonstrowali symbolikę sowiecką, gdyż dla nich jest to nieodłączna część
ich symboliki narodowej.

Atmosferę podgrzewały także i media rosyjskie, a które donosiły, że grupa rosyjskich kibiców chce urządzić na stadionie prowokację smoleńską. Podobno planowali wywieszenie flagi Rosji z napisem Smoleńsk i rzucać na murawę samolociki z papieru. Kibice ze Smoleńska od razu zaprzeczyli a nawet zastanawiali się, czy w ogóle na trybunach demonstrować flagę z nazwą swojego miasta.

Prawicowa opozycja, która wini Rosjan za śmierć prezydenta Lecha Kaczyńskiego larum podniosła już kilka tygodni temu. Prawicowym działaczom nie spodobało się to, że Rosjanie wybrali za swoje lokum Hotel Brystol. Hotel, który przylega do pałacu prezydenckiego. Pojawiły się komentarze, iż jest to obraza pamięci prezydenta Kaczyńskiego i wezwania do przeniesienia Rosjan do innego hotelu.Na wieść o planowanym przemarszu Adam Hoffman z PiS pochód ten porównał do pochodu nazistów w Izraelu. - To jakby Niemcy szli w Tel Awiwie pod flagą ze swastyką – uważa polityk. Blokadę pochodu zapowiedzieli działacze Solidarnej Polski.

Z tych nakręcanych emocji z obu stron, postanowiły skorzystać tabloidy i niektóre portale. „Super Express“ trenera Smudę na okładce przedstawił w mundurze ułana na koniu złożonego do ciosu szablą. Z kolei „Newsweek“ w Smudzie widzi Piłsudskiego a mecz jako drugi „Cud na Wisłą“ z 1920 r. Atmosferę podgrzewał i tygodnik „Wprost“, który na okładce zamieścił zatroskanego Smudę oraz wizerunki dwóch graczy. Z okładki „Wprost“ woła: „Obudźcie się! Czy chcecie Euro bez Polski? Rosja albo śmierć“. Obojętna nie pozostała nawet „Gazeta Wyborcza“ - "Zatrzymać Rosjan" to tytuł artykułu, w którym stwierdza się, że wtorkowy mecz będzie starciem o wynik, o honor, o miejsce w historii.

W narastającej atmosferze agresji obie strony wreszcie poszły po rozum do głowy i spuściły z tonu. Rosjanie zapowiedzieli, że nie będą urządzać przemarszu przez miasto a tylko krótki pochód przez Most Poniatowskiego od Dworca Powiśle na stadion Narodowy. Szef rosyjskich Kibiców Aleksandr Szprygin stwierdził też, że ten przemarsz nie będzie marszem niepodległości.

Będzie to jednak imponujący przemarsz. Kierownictwo mistrzostw ujawniło, że na mecz Rosjanie kupini prawie 10 tys. biletów. Media zaś donoszą, że pod stadion wybiera się jeszcze kilka tysięcy Rosjan, którzy nie mają wejściówek. Samo kibice mówią o maksymalnie 5 tysiącach i twierdzą, że wielu ich rodaków po prostu nie dojechało z różnych przyczyn. Potwierdzają to przewoźnicy – z Rosji przyjedzie o wiele mniej pociągów i przyleci samolotów niż zapowiadano.

Największą niewiadomą w tej sytuacji pozostaje reakcja kiboli i chuliganów z obu stron. Media donoszą, że w środowisku kiboli krążą informacje o tym, że Polacy i Rosjanie szykują ustawki, aby ostatecznie wyjaśnić kto w Europie jest „najlepszy“. Obecnie to Polacy trzymają palmę pierwszeństwa, jeśli chodzi o agresywność kiboli. Ale Rosjanie uważają, że to właśnie ich najbardziej powinna bać się Europa a nie jakiś tam Polaków. Euro ma być tym miejscem, gdzie mają sobie wyjaśnić to jest bardziej twardy.

Jan Tomaszewski, poseł PiS i jeden z bardziej znanych bramkarzy polskiej reprezentacji , nie widzi w marszu Rosjan w Warszawie w dniu ich narodowego święta nic zdrożnego. „Na każdy stadion, w każdym mieście, chodzą kibice. Od tego jest policja, by zapewnić tym ludziom bezpieczeństwo. Przecież oni nie przylatują helikopterami, które lądują tuż nieopodal trybun, ale muszą jakoś dojść na ten stadion! Robi się wielką awanturę, że przez most Poniatowskiego przejdą Rosjanie, a to jak oni mają przejść? Pod wodą? Po dnie Wisły?” – pytał retorycznie Tomaszewski w wywiadzie z portalem Fronda.pl.

Tomaszewski ma racje. Polacy sami nadmuchali ten balon.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt