Komar: Kaczyński używa tej samej retoryki, co litewska prawica

 (25)
Prawa wyborcze dla Niemców to absurd – tak uważa lider PiS Jarosław Kaczyński, a poseł jego partii z Opolszczyzny Sławomir Kłosowski oskarża polskich Niemców o nielojalność wobec państwa.
Komar: Kaczyński używa tej samej retoryki, co litewska prawica
© Reuters/Scanpix

Na spotkaniu ze zwolennikami swojej partii w zeszły weekend Jarosław Kaczyński ostro skrytykował przywileje, jakimi cieszy się w Polsce mniejszość niemiecka. „Muszę powiedzieć jasno: w Polsce po 1989 roku z powodów określanych jako idealistyczne nadaliśmy, bo sam brałem w tym udział, bardzo daleko idące uprawnienia mniejszościom narodowym, zupełnie nie dbając o to, by podobne uprawnienia mieli Polacy w tych krajach, w których mieszkają” - stwierdził.

Dodał, że zupełnym absurdem jest fakt, że mniejszość niemiecka ma w Polsce prawa wyborcze, i zapowiedział, że „jeżeli PiS dojdzie do władzy, to będzie stosowana zasada: tyle praw Niemców w Polsce, ile Polaków w Niemczech“. 

Na spotkaniu padały także słowa o „mniejszości umysłowej“ (to o mniejszości niemieckiej) i separatystach śląskich (to o Ruchu Autonomii Śląska), którzy niby chcą doprowadzić w Polsce do kolejnego Kosowa albo Kraju Basków. Politycy PiS i ich zwolennicy stwierdzili, że trzeba się przed nimi bronić. Między innymi dlatego poseł Kłosowski zorganizuje marsz ulicami Opola pod hasłem „Tu jest Polska!“ Do udziału w marszu zaprosił narodowców z ONR, których uznał za ludzi o „ogromnym poczuciu patriotyzmu“.

Sławomir Kłosowski sporządził także „Białą Księgę Nielojalności“. I jak według posła PiS wygląda nielojalność polskich Niemców? Dwujęzyczne tablice na dworcu PKP, flaga unijna zamiast polskiej na jakimś urzędzie, sprzeciw wobec propagandowego przedstawiania powstań śląskich, jak za czasów PRL. I jak zauważają publicyści, większość z owych przypadków „nielojalności“ to albo korzystanie z prawa, które mniejszości przysługuje, albo zwykłe incydenty.

Słowa polityków z PiS spotkały się z ostrą reakcją zarówno polityków różnych odcieni politycznych, jak i publicystów. Nawet przychylna Kaczyńskiemu socjolog, prof. Jadwiga Staniszkis, która uznała, że porównywanie praw autochtonicznej mniejszości niemieckiej w Polsce z prawami emigracji polskiej w Niemczech nie jest w porządku.

Polacy w Niemczech nie mają takich samych praw jak Niemcy w Polsce, to prawda. Niemcom jest bardzo trudno uznać za mniejszość narodową potężną grupę emigrantów z Polski i nadać im prawa przysługujące mniejszościom autochtonicznym. W konsekwencji musieliby takie prawa nadać i innym grupom, jak np. Turkom.

Oczywiście przed wojną w Niemczech istniała dość duża polska mniejszość narodowa, która była grupą autochtoniczną, ale w większości ziemie na których mieszkali wróciły do Polski, a na innych terenach zupełnie się zniemczyli. Jest to jednak argument, który pozwala Niemcom i Polakom na szukanie wspólnego mianownika ale nie argument podstawowy. Na razie osiągnięto tyle, że Polakom w Niemczech przyznano część praw przysługujących mniejszościom, jak np. finansowanie szkółek sobotnio-niedzielnych.

Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin komentując słowa Kaczyńskiego zgodził się, że Polacy w Niemczech powinni mieć statut mniejszości narodowej, ale dochodzenie do tego statusu powinno się to odbywać na drodze negocjacji i przekonywania władz niemieckich, a nie na drodze odejmowania praw mniejszości niemieckiej.

PiS atakuje Ślązaków i Niemców bo wie, że nie ma wśród nich zwolenników. Otwarcie mówił o tym Joachim Brudziński z PiS, który stwierdził, że Ślązacy i Niemcy już od dawna działają pod dyktando PO. Polscy publicyści wskazują, że PiS na Śląsku cieszy się niewielkim poparciem właśnie z powodu swojej retoryki. Wypowiedź Brudzińskiego świadczy, że jego partia po prostu odpuściła sobie ten elektorat.

Aż chce się napisać, że cała sytuacja jest jak wypisz wymaluj odzwierciedleniem podejścia całej prawicy litewskiej do mniejszości polskiej. Mieliśmy przecież i marsze pod hasłem „Litwa dla Litwinów“ organizowanych przez „prawdziwych patriotów“, mieliśmy oskarżenia o nielojalność, głównie z powodu żądań podwójnej pisowni nazw ulic i miejscowości oraz pisowni nazwisk w oryginale.

I efekty takiego podejścia są podobne. Tak jak Ślązacy i Niemcy pod wpływem pisowskiej retoryki zacieśniają szeregi i głosują na swoich, tak i litewscy Polacy zagłosowali na swoich, czyli AWPL. Zresztą otwarcie mówił o tym to Juozas Olekas w poniedziałkowych wiadomościach, w których stwierdził, że odmawianie Polakom praw oraz antypolska retoryka konserwatystów i narodowców doprowadziła do znacznej konsolidacji polskiego elektoratu, co umożliwiło AWPL przekroczenie progu wyborczego i „masowe“ wejście do Sejmu.

Olekas z nutką goryczy w głosie stwierdził, że z powodu błędnego podejścia do mniejszości polskiej odchodzącej władzy, teraz socjaldemokraci muszą „się liczyć“ z AWPL.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt