Kasprzycki: Współczesna piłka nożna a kwestia żydowska

 (3)
Współcześni kibice piłki nożnej przypominają średniowieczną rycerską drużynę. Mają swoje barwy – szaliki, flagi, transparenty. Klub, który kochają jest dla nich jak umiłowany władca. Za piłkarskim seniorem, jego lennicy podążają w najdalsze zakątki świata. W tej świeckiej wyprawie krzyżowej wasale są zdecydowani zawsze bronić honoru seniora-klubu. Z tej przyczyny wojna z wrogim, obcym, stadionowym rycerstwem, staje się naturalnym rytuałem.
Kasprzycki: Współczesna piłka nożna a kwestia żydowska
© AFP/Scanpix

W zdecydowanej większości najwierniejszy zagon kibiców stanowi młodzież. Na wyższym szczeblu hierarchii, niczym w klasycznej piramidzie feudalnej pozostaje starszy kwiat rycerstwa. To właśnie od nich zależy bardzo często plan futbolowych krucjat.

Już antysemityzm, czy zwykła głupota?

Właściwie na tym, te humorystyczne analogie ze średniowieczem mogłyby się skończyć. Jednak współczesna piłka nożna posiada wymiar sacrum. Specyficzna religijność rycerstwa – kibiców wobec klubu - kościoła, zbliża nas więc ponownie do wieków średnich. Dlatego poza zwalczaniem niewiernych przeciwnej drużyny, szczególne potępienie wywołują herezje, czary i odchylenia od normy. Dla części radykalnych kibiców piłki nożnej obowiązuje stygmatyzacja. Albigensami, husytami futbolu są heretycy nawiązujący współpracę z policją. Kolaboracja z tą instytucją jest traktowana gorzej niż niewierni. Kontakt z policją jest jak zaparcie się wiary w Chrystusa przez średniowiecznego rycerza, przywdzianie zbroi saracena.

Kiedy największy nieprzyjaciel, czyli policja (średniowieczni Arabowie vel heretycy) w sprawy kibiców (rycerzy) nie ingerują, to grupy te toczą ze sobą wojny o różnym charakterze. Są to tzw. wjazdy stadionowe (średniowieczne starcia pod murami i za murami zamków), najazdy na strefy zamieszkiwania kibiców drużyny przeciwnej (walka o latyfundia), skończywszy na tzw. ustawionych, umówionych spotkaniach, której finałem jest wielka bitwa, w której dziatwa i białogłowy nie biorą udziału (Poitiers, Hastings, Grunwald). Kibicom towarzyszy wojna propagandowa, w której jednym z ważnych elementów pozostaje obciążenie przeciwnika, że jest on „Gejem” lub „Żydem”.

Pewnie nic nagannego, nie widzą młodzi kibice w fakcie pisania na murach polskich miast, że Widzew czy Cracovia to Żydzi. Pod nazwami czynione są wulgarne komentarze. Wskazania, że „żydowską” drużynę powinno się natychmiast eksterminować. Czy młodzi chuligani wiedzą co piszą? Czy jest to już antysemityzm, czy zwykła głupota? A może prymitywne hasła wskazują tylko na rzeczywiste korzenie niektórych klubów?

Faktem jest, że w Europie Zachodniej istnieją wielkie kluby piłkarskie, których początki związane są z żydowskimi działaczami. Są nimi choćby Ajax Amsterdam czy londyński Tottenham. W nienawiści między fanami drużyn ma to niekiedy kolosalne znaczenie. Świetnie pokazuje to jedna z pierwszych scen brytyjsko-amerykańskiego filmu Hooligans. Fabuła tego filmu rozgrywa się środowisku kibiców West Ham United (dalej WHU).

Demonstracje poza stadionem

Fani tej drużyny należą do hermetycznej grupy zadymiarzy, tzw. Green Street Elite. W jednej z sekwencji filmu w reżyserii Alexandra Lexi z 2005 roku, kibice WHU stoją na jednej ze stacji londyńskiego, podmiejskiego pociągu. Na przeciwnym peronie pojawiają się kibice Tottenham. Kibice WHU rozpoczynają starcie od prowokacyjnych, antysemickich wyzwisk fanów Tottenhamu. „Pejsaci frajerzy!” – krzyczą wraz z białymi kibicami WHU, czarnoskórzy fani tejże drużyny(sic!).

Żydowskie dziedzictwo Tottenham wykorzystują również od lat kibice drugiej londyńskiej drużyny. Antysemityzm fanów Chelsea Londyn od kilku lat jest skutecznie zwalczany. Na stadionie „The Blues” to wstydliwe zjawisko zostało praktycznie zlikwidowane. Wszelkiego rodzaju treści z antysemickimi napisami na wieszanych transparentach są surowo zwalczane. Na inicjatorów takich zachowań spadają zaś surowe kary.

Konsekwentne rugowanie antysemityzmu na stadionie prowadzą władze klubu, a nie organy ścigania z zewnątrz. Jednak poza Stamford Bridge, gdzie londyńska drużyna rozgrywa swoje mecze, taki proceder bywa kontynuowany. Dzięki Internetowi londyńscy kibice organizują demonstrację poza stadionem. Na nich wyrażają niezadowolenie z polityki władz klubu, a także ujawniają swoje prawdziwe oblicze, którego prezentacja ze względu na monitoring i restrykcje jest niemożliwa na stadionie „niebieskich”. W swoich antysemickich inklinacjach, niektórzy kibice Chelsea ujawnili się przy okazji mianowania nowym trenerem piłkarskiej drużyny Avrama Granta. Nowy trener londyńskiego teamu był Żydem. Fakt ten wywołał rozgoryczenie wśród zwolenników „The blues”. Przewodniczący klubu Chelsea Londyn potępił takie zachowanie.

Sukces Ajaxu, a żydowskie lobby

Od kilkunastu lat, najbardziej nie lubianym klubem w Holandii, nie licząc kibiców Amsterdamu, pozostaje drużyna Ajaxu Amsterdam. Podstawowa geneza tej antypatii tkwi przede wszystkim w ogromnych sukcesach międzynarodowych tego klubu. O splendorze Ajaxu, nie licząc Feyenoordu Rotterdam czy PSV Eindhoven liczne kluby z Holandii mogą tylko pomarzyć.

Zdaniem sporej części piłkarskich fanów z kraju tulipanów, sukcesy Ajaxu są związane z wpływami żydowskiego lobby. Dlatego kibice pozostałych drużyn w Holandii przyjmują drużynę i fanów Ajaxu okrzykami „Hamas! Hamas!”, albo: „Żydzi do gazu” . Kibice Ajaxu nie mają jednak kompleksów, a swoją „żydowskość” wykorzystują przy dekoracji piłkarskiego widowiska. Liczne flagi z „gwiazdą Dawida”, a także z barwami Izraela zdobią trybuny podczas ligowych i pucharowych meczów. Niektórzy z fanów Ajaxu pokrywają swoje ciała zaś tatuażami z żydowską ornamentyką.

W 2005 roku, podczas pojedynku pucharowego z drużyną piłkarską z Niemiec, kibice z Amsterdamu rozwiesili prowokujący transparent z napisem: „ Żydzi biorą rewanż za lata 1940 -1945” . Co ciekawe manifestacyjne epatowanie symboliką żydowską, postawami filosemickimi i nawiązywanie do przeszłości przez kibiców Ajaxu, zostało źle odebrane przez CIDI, czyli Centre for Information and Documentation on Israel (Centrum Informacji i Dokumentacji o Izraelu). CIDI jest niezależną organizacją, która doradza holenderskiemu rządowi w sprawach antysemityzmu.

Zdaniem zastępcy dyrektora CIDI Hadassa Hirschfelda, organizacja w obawie przed eskalacją nakręcania konfliktu „z Żydami w tle”, już od dłuższego czasu ostrzegała władze amsterdamskiego klubu. CIDI nie podzielała stanowiska szefów Amsterdamu, którzy przyzwalają na tak ścisłe demonstrowanie bliskości z Żydami i Izraelem. Szefowie CIDI uznali, że spirala konfliktu Żydzi – Holendrzy może nieoczekiwanie przenieść się poza stadion, co mogłoby mieć fatalne skutki. Hirschfeld antycypował: We warned Ajax 10 to 15 years ago, you can`t continue to condone this. If you don`t do something to stop it, it will spill over the stadium .

Polscy następcy Ajaxu

W Polsce godnych następców fanów Ajaxu odnaleźć można wśród kibiców Cracovii. Od kilku lat, dla zwolenników tego ponad stuletniego krakowskiego klubu, żydowska przeszłość niektórych przedwojennych, spolonizowanych działaczy i piłkarzy klubu z ulicy Józefa Kałuży (Józef Lustgarten, Leon Sperling) przestała zawstydzać. Semicka przeszłość ich ukochanego klubu, stała się wręcz znakiem firmowym najbardziej fanatycznych kibiców. Wystarczy spojrzeć na napisy murów Krakowa.

W dzielnicach, gdzie większość młodzieży pasjonuje się piłką nożną i identyfikuje się z Cracovią, mury zdobią napisy Jude-Gang, Dzielnica Żydowska, a nie psiarska wioska. Kibice tego klubu przyklejają również na ulicznych słupach, latarniach, przystankach autobusowych i w środkach miejskiej komunikacji tzw. wklejki. Na małych naklejkach poza artykułowaną miłością do swojego klubu i deklarowaną nienawiścią do wrogich kibiców Wisły, często widoczne są nawiązania do przedwojennych treści. Odpowiednio sparafrazowane tworzą nową jakość. Przykładowo na jednej z nich ubrany w biało-czerwone barwy Żyd w jarmułce patrzy na panoramę Krakowa, pod rysunkiem napisano zaś: Nasze ulice, nasze osiedla, nasze dzielnice. De javu?

Wśród części, coraz mniej licznej generacji, która pamięta Polskę przed 1939 r. i nie darzy sympatią naród żydowski, wciąż chętnie powtarzane jest: Nasze kamienice, wasze ulice. Kibice Cracovii przypomnieli więc przedwojenny stereotyp zbudowany przez narodowych –demokratów, który ukazywał: bogatego żydowskiego kamienicznika i spauperyzowanego, bezdomnego Polaka.

Fani Cracovii stanowią precedens w skali Polski. Przejęcie za logo semickich symboli i potwierdzenie żydowskiej przeszłości swojego klubu jest czymś zupełnie wyjątkowym. Bardzo sprytnym propagandowo manewrem jest permanentne przypominanie znienawidzonym kibicom innej krakowskiej drużyny, iż: Wiślaku! Pamiętaj o swoim milicyjnym rodowodzie. Podkreślanie gwardyjskiej - policyjnej tożsamości Wisły ma na celu skompromitowanie tego klubu.

Nie jest bowiem tajemnicą, że w piłkarskim slangu łatka „konfidenta” (osoby współpracującej z policją), lub „psa”(policjanta) nie stanowi pozytywnej renomy. Działacze i kibice Cracovii ciągle podkreślają, że ich największym kibicem był papież Karol Wojtyła (Notabene na nauki którego w Polsce ochoczo powołują się wszyscy, od skrajnej prawicy po ex-komunistów z SLD). Nieprzerwanie rozpamiętują zaś, że ich ukochana drużyna była zaś niszczona przez system komunistyczny.

Jest to w pewnej części prawdą. Sekcje piłki nożnej takich klubów jak Cracovia, Warta Poznań czy Polonia Warszawa w komunistycznej Polsce zostały wyrzucone poza nawias głównej sportowej rywalizacji. Symbole -przedwojennego polskiego futbolu zostały doprowadzone do ruiny i bankructwa. Nie zawsze jednak kryły się za tym okoliczności polityczne. Towarzyszyła im również niegospodarność, niezaradności i niekompetencji niektórych włodarzy tych klubów. Nie wolno zapominać, że kolejni prezesi i działacze Cracovii znakomicie funkcjonowali w realiach komunistycznego ancien règime.

Prowadzona przez nich drużyna przez długie lata grała zaś w II i III lidze piłki nożnej, tylko sporadycznie goszcząc w piłkarskiej ekstraklasie. Systematyczny upadek Cracovia zawdzięczała raczej własnej niegospodarności, niż prześladowaniom „czerwonych”. Bazowanie na legendzie K. Wojtyły, podkreślaniu, że kibicami drużyny z ulicy J. Kałuży są liczni celebryci (Maciej Maleńczuk, Robert Makułowicz, Jerzy Pilch, etc.), a także rozpamiętywanie komunistycznych represji sprawiają, że świętość Cracovii wydaje się bezdyskusyjna.

Namaszczenie na wojowniczą działalność

Tak piękna oprawa, tradycja i etos w niczym nie przeszkodziły fanatykom „Pasów” mieć na sumieniu, w ostatnich blisko 20 latach największej ilość zamordowanych kibiców drużyn przeciwnych. Niechlubną kartę morderstw rozpoczęło zbicie przez kibica Cracovii sympatyka Pogoni Szczecin, Romualda Kujawy. Kibic ze Szczecina zginął w bójce jaka rozegrała się między zwolennikami Cracovii i Pogoni Szczecin w chorzowskim tramwaju. Tuż przed rozpoczęciem meczu do eliminacji mistrzostw świata Polska-Anglia, kibic Cracovii ugodził śmiertelnie kibica Pogoni Szczecin. Miało to miejsce 29 czerwca 1993 roku. W samym Krakowie, to właśnie w ostatnich kilku latach właśnie ofiarami kibiców Cracovii byli głównie zamordowani sympatycy Wisły .

Nie tak dawno, radykalni kibice Cracovii, otrzymali od prezydenta miasta Krakowa specjalne namaszczenie na swoją wojowniczą działalność. Jacek Majchrowski, podczas noworocznego meczu (1 stycznia 2010 roku) między trzonem drużyny Pasów, a jej rezerwami zakończył swoje słowa entuzjastycznie: Nigdy nie zejdziemy na psy. P

rzeproszenie kibiców przez Prezydenta Krakowa, byłego krakowskiego członka PZPR w Krakowie, a potem nawróconego na patriotyzm, zadeklarowanego kibica Cracovii nie zostało przyjęte. „Włodarz królewskiego Krakowa” próbował zaprosić na spotkanie kibiców Wisły, lecz ci je odrzucili. W wydanym oświadczeniu napisali: Nie będziemy podejmować dialogu z kimś, kto w tak prostacki sposób wyraża się o naszym klubie, obrażając kibiców, działaczy, sportowców i właściciela .

Członkowie Stowarzyszenia Kibiców Wisły Kraków (dalej SKWK) zapowiedzieli też, że uczynią wszystko, aby J. Majchrowski nie wygrał kolejnych wyborów prezydenckich. W miesiąc po słynnej noworocznej deklaracji J. Majchrowskiego na stadionie Cracovii, na terenie Krakowa kolportowano „tajemniczą ulotkę”, w której prezydent Krakowa miał zwracać się do mieszkańców miasta o przekazywanie 1 proc. podatku na rzecz właściciela Wisły Kraków Bogusław Cupiała. Ulotka wywołała spore zamieszanie i liczne komentarze. Jednak przedstawiciele SKWK odżegnali się od jej autorstwa, podtrzymując swoją dezaprobatę dla J. Majchrowskiego . Nie trzeba dużej wyobraźni, że tak nieodpowiedzialne słowa nie pozostały bez echa. Święta Wojna krakowskich szalikowców dostała nowego bodźca.

To tylko wojna kibiców

W krakowskim piekle futbolowej nienawiści, obie strony nie przebierają w swojej prymitywnej propagandzie. Odpowiedzią kibiców Wisły są wypisywane na ulicach miasta hasła, które osobom nie interesującym się piłką nożną, nie znającym realiów i przeszłości krakowskich klubów mogą podnieść ciśnienie. Tak więc napisom: J…..Psy!, towarzyszą hasła J…..Żydów! Kibice Cracovii na murach przekreślają białą gwiazdę, czyli herb Wisły, kibice Wisły czynią tak z namalowaną gwiazdą Dawida.

Odwiedzający Kraków turyści, którzy choć trochę znają język polski wydaje się pewnie, że przybyli tutaj, w przededniu nowej Nocy Kryształowej. Widok przerażający. Mało kto z nich wie, że są jedynie świadkami wojny kibiców piłki nożnej. Kraków zaś nie jest Berlinem lat 30., albo współczesnym Bejrutem, choć kibice Wisły zamieszkujący osiedle Strusia w Nowej Hucie, wykonali przed laty wielki napis: HAMAS.

Propagandowa akcja kibiców Cracovii jest mistrzowska. Jude gang to przecież my, ofiary rasistowskiej nagonki. Oni to antysemici, do tego milicjanci. Mordujmy ich więc w imię hasła: Nigdy więcej faszyzmu! Po czyjej więc stronie stanie światła inteligencja? Wybór jest tylko jeden, oczywiście biało-czerwona Cracovia. Nigdy nie zejdziemy na psy, wołają kibice Pasów, na czele z profesorem Jackiem Majchrowskim.

Wydarzenia piłkarskie z antysemickim tłem rozchodzą się z Krakowa błyskawicznie. Tak było również w przypadku listopadowego, derbowego meczu między Wisłą i Cracovią, który miał miejsce w listopadzie 2008. Kibice Wisły znoszonego z boiska kontuzjowanego piłkarza Cracovii żegnali okrzykami: „do pieca”. Na zakończenie meczu piłkarze z ulicy Reymonta podbiegli do kibiców Wisły, podziękowali im za doping i zaintonowali: Zawsze nad wami. Kibice Białej Gwiazdy pełni euforii dokończyli: P…i Żydami. Zachowanie to wywołało burzę w mediach, zresztą nie tylko polskich. Incydent komentowali dziennikarze z całej Europy . Niemal natychmiast śledztwo wszczęła również krakowska prokuratura, jednak zostało ono umorzone.

Polscy kibice piłki nożnej znajdują się pod stałym monitoringiem międzynawowych organizacji zwalczających antysemickie ekscesy. Po II ligowych [przed reformą PZPN III liga Piłki Nożnej-uwaga R. K] derbach Rzeszowa, jakie miały miejsce między klubami Resovia i Stal (8 maja 2010) o marginalnym antysemickim wybryku doniosła ADL - Anti-Defamation League (Liga Przeciwko Zniesławieniu). Eksces ten został natychmiast napiętnowany przez wszystkie krajowe media. W programie informacyjnym Fakty telewizji TVN poświęcono temu zagadnieniu bardzo długi czas antenowy. Źródłem skandalu było wniesienie na stadion ogromnego transparentu.

Na nim widniała zaś wielka podobizna starego Żyda w jarmułce, który został przekreślony. Na stadionie nie było spokojnie. Spalono również kilka szalików w barwach zwaśnionych drużyn. Kibice wznosili również wulgarne i antysemickie okrzyki. Poza tym nie odnotowano żadnych incydentów. Nie doszło do żadnych starć. Nikt nie został ranny. Bardzo szybko ustalono autorów transparentu. Dwójce 18 letnim kibicom postawiono poważne zarzuty. Pomysłodawcom groziła kara 5 lat więzienia . Warto zaznaczyć, że porównywalna kara orzekana jest wobec sprawców rozbojów i pijanych kierowców powodujących groźne wypadki drogowe.

Łódź: kolejne miasto o „żydowskich tradycjach”

Drugim polskim miastem, gdzie wzajemne oskarżanie się o „żydowskie tradycje” bywa ciągle aktualne jest Łódź. Kibice Łódzkiego Klubu Sportowego (dalej ŁKS), jak i Widzewa podkreślają prawdziwą polskość. Walka jest zażarta, przepełniona językiem wulgaryzmów i pełnym znaków nienawiści graffiti. Dwie zwaśnione strony wzajemnie oskarżają się o semickie dziedzictwo. Dochodzi tutaj do ekstremalnej sytuacji, gdzie następuje jednoczesne podkreślenie polskich korzeni klubu.

Żydowskie pochodzenie rezerwuje się zaś dla wrogiej drużyny. Fakt ten wypływa ze specyficznego postrzegania Łodzi. Miasto to w oczach prymitywnej części stadionowej publiki z innych miast Polski, uchodzi za najbardziej żydowskie w Polsce. Izolowani więc kibice ŁKS i Widzewa chcą za wszelką cenę zdjąć z siebie, niesprawiedliwe w ich rozumieniu, semickie odium. Nie przekonuje to jednak ograniczonych umysłowo, stadionowych bandytów innych polskich drużyn, którzy nie raz „witali” piłkarzy i kibiców ŁKS oraz Widzewa skandowaniem haseł: Jude, Jude. Cała Łódź!.

W latach 1996 i 1997 oraz w 1998, kiedy dwukrotnie Widzew, a potem ŁKS zdobywały mistrzostwo Polski w klubowych rozgrywkach piłki nożnej, „szalikowcy” innych klubów w Polsce chóralni śpiewali: Mistrzami Polski są Żydzi, cała Polska się wstydzi. W latach triumfu łódzkich drużyn piłkarskich (1996-1998), w różnych częściach Polski pojawiły się napisy na murach (szczególnie w bliskości linii kolejowych, w podziemnych przejściach dworcowych) typu: Żydzew (na przykład. W latach 90. w przejściu podziemnym dworca kolejowego w Tarnowie), czy ŁKS do gazu! (napisy na zabudowaniach na południowej części linii kolejowej na przedmieściach Warszawy).

Sojusze kibiców

Piłkarską mapę polskich fanatyków piłkarskich pokrywają nie tylko nazwy klubów związane z poszczególnymi miastami. Atlas ten przepełniają utrzymujące się od lat sojusze i waśnie piłkarskich kibiców. Pod tym względem najmocniejszy sojusz wiążę Wisłę Kraków- Lechie Gdańsk- Śląsk Wrocław, a na przeciwległym biegunie istnieje braterstwo broni Cracovii-Lecha Poznań-Arki Gdynia. Z tą ostatnią triadą sympatyzują również kibice m.in. Korony Kielce oraz Polonii Warszawa. Nawet nie lubiana przez licznych kibiców Legia Warszawa, a raczej dopingujący ją kibice nawiązali sieć porozumienia z kibicami Zagłębia Sosnowiec i Pogoni Szczecin.

W piłkarskim światku polskich tzw. kibiców ostracyzm dotyczy nie tylko napiętnowanych za „żydowskość” fanatyków łódzkich drużyn. Ksenofobia i wykluczenie dotknęła również kibiców z Górnego Śląska. W takich warunkach Ślązacy i Łodzianie nawiązali sieć wzajemnego porozumienia. Kibice Ruchu Chorzów zawarli zgodę z kibicami Widzewa, a fanatycy ŁKS z fanatykami GKS Tychy. Specyfika Śląska jest jeszcze inna. Przez licznych bagatelizowany, wśród niektórych, rdzennych kibiców z tej części kraju, coraz większą sympatię zyskuje Ruch Autonomii Śląska. Znamię „obcego” – to jest „Żyda” i „Hanysa” nie tylko jak widać dzieli, ale również łączy. Problem nie dotyczy jedynie, dość często prymitywnego świata piłkarskich kibiców.

Antysemityzm w Niemczech

Przy okazji komentowania skandalicznego zachowania, opisanego już nieco wcześniej meczu Wisły i Cracovii, niemiecki dziennikarz Holger Gertz z Süddeutsche Zeitung powiedział: Nie potrafię sobie wyobrazić takiej sytuacji w Niemczech. Nie tylko w klubach Bundesligi, ale nawet ligi regionalnej. Może dlatego, że Niemcy starali się solidnie odrobić tę lekcję, jakiej udzieliła nam historia. Słowo „Żyd” nigdy nie stało się u nas wulgarną obelgą wobec rywala, kibica innej drużyny .

H. Gertz nie ma racji. To prawda, że niemieckie najwyższe klasy rozgrywkowe w piłce nożnej z pewnością są wolne od antysemityzmu. Do wydarzeń takich jak w Krakowie nie dochodzi w zawodowej I i II lidze niemieckiej. Na meczach piłkarskich o mniejszym znaczeniu prestiżowym i niższych ligach, incydenty o charakterze antysemickim mają jednak ciągle miejsce. Ze swojej ksenofobicznej aktywności, znani są szczególnie kibice z dawnego NRD. Wedle European Forum on Antisemitism (Europejskiego Forum o Antysemityzmie) niechlubna rola w tym względzie przypada grającemu jeszcze nie tak dawno w najwyższej klasie rozgrywek Energie Cottbus.

W 2005 roku jej kibice stali się sławni, kiedy rozwiesili wielki antysemicki transparent, skierowany przeciwko drużynie i kibicom Dynamo Drezno. Największą nienawiść wśród znanych ze skrajnie prawicowych sympatii kibiców Energie wywołują kibice o lewacko-anarchistycznych przekonaniach w Niemczech (m.in. FC St. Pauli Hamburg czy Tennis Borussia Berlin) oraz Berlińczycy, wedle kibiców Energie „przesiąknięci Żydostwem”[Na podstawie rożnych źródeł szacuje się, że oficjalnie w Berlinie istnieje około 50 tysięczna żydowska diaspora-uwaga R.K].

Upust swojej agresji i nienawiści kibice Energie Cottbus dali podczas meczu w pierwszej rundzie Pucharu Niemiec, jaki odbył się na początku sierpnia 2008 roku z Tennis Borussia Berlin. Zamieszki na stadionie rozpoczęły się od skandowania przez kibiców Energie hasła: Berlin, Berlin, żydowski Berlin! Kibice ze stolicy Łużyc, wsparci zostali przez fanów Victorii Frankfurt n. Odrą i lokalnego klubu FC Union Berlin [drużyny z którą identyfikują się przede wszystkim mieszkańcy dawnego Berlina Wschodniego - uwaga R.K]. W wyniku stadionowych niepokojów 15 policjantów zostało lekko rannych, aresztowano również 9 osób .

Antysemityzm, a kryzys w państwie

W niektórych przypadkach problem antysemityzmu towarzyszy kryzysowi państwa. Żydzi stanowią ważny punkt odniesienia dla sfrustrowanych grup kibiców, a ich emocję są wykorzystywane przez miejscowych polityków. Modelowym obrazem takiej sytuacji są Węgry. Państwo to od kilku lat zmaga się z kryzysem ekonomicznym, niektórzy wręcz wieszczą jego bankructwo.

Liczni eksperci z dziedziny ekonomii zaliczają zaś węgierską gospodarkę do jednych z najgorszych w Europie. Jej bujny rozwój w pewnych okresach dekady lat 90. XX w. został znacznie zahamowany. Niektórzy uznają ją obecnie za pogrążoną w kompletnej stagnacji, w kryzysie bez nadziei na szybką drogę poprawy. Przejawem tego jest gigantyczna dziura budżetowa, wewnętrzne zadłużenie, a co najgorsze dewaluacja forinta wobec euro. Sytuacja taka nie pozostaje bez przełożenia na funkcjonowanie społeczeństwa. Duża część węgierskich obywateli w wyniku powyższych mechanizmów uległa pauperyzacji. Zjawisko to wywołało wzrost frustracji i niemal natychmiastowe szukanie winnych.

Dla pewnego procenta węgierskiego społeczeństwa sprawcami nieszczęścia okazali się Żydzi. Dla niektórych więc źródła porażki są podobne w rodzimym sporcie. Największe jednak emocje towarzyszą węgierskiej piłce nożnej, której sportowy upadek można porównać jedynie z jej polskim odpowiednikiem. Obie katastrofy piłkarskich jedenastek są niemal identyczne. Kompromitująco grają obie reprezentacje jak i rodzime kluby. W Polsce jak i na Węgrzech nie brakuje osób przenoszących nienawiść z codziennego życia na piłkarskie trybuny. W madziarskim, tak jak i w polskim, holenderskim czy angielskim półświatku kibiców szczególnie nie lubiane pozostają kluby kojarzone z żydowskim rodowodem. „Nad Dunajem” atak stadionowego antysemityzmu fanatyków piłki nożnej skierowany jest przede wszystkim wobec klubu MTK Budapeszt. Klub ten podobnie, jak Ajax czy Tottenham rzeczywiście ma żydowskie korzenie.

Dlatego „szalikowcy” Ferencvaros czy Ujpest Budapeszt darzą go szczerą nienawiścią. MTK Budapeszt pozostaje dla nich „wrzodem”, „zakałą”, „obcym ciałem” na rodzimej mapie ligowych rozgrywek sportowych. Eskalacją antysemickich wydarzeń był derby Budapesztu między Ujpest FC a MTK, w sierpniu 2005 roku. Fani drużyny Ujpest FC przez cały czas trwania meczu wznosili wrogie, antyżydowskie okrzyki. Obelgą towarzyszyły również nieprzerwane antysemickie pieśni. Przedstawiciele budapeszteńskiej i węgierskiej żydowskiej diaspory mieli za złe, że arbiter nie przerwał derbowego pojedynku. Węgierski sędzia piłki nożnej został jednak zawieszony, a Ujpest FC ukarany grzywną 5.000.000 forintów .

Piłka nożna, biznes i polityka

Piłka nożna prawie w każdym z krajów na świecie jest powiązana z biznesem i polityką. W dużej części z nich, kluby funkcjonują jako spółki akcyjne, działają jako wolnorynkowe podmioty. Kluby wchodzą więc ze swoim kapitałem na światowe giełdy, posiadają własne stacje telewizyjne (przykładowo Manchester United). Tak funkcjonujące otrzymują zyski, ale i są narażone na bankructwo. Jako de facto kapitalistyczne firmy mogą też być sprzedawane i kupowane przez kolejnych właścicieli. W przypadku szczególnie znanych, utytułowanych klubów, proces transakcji, zamiany właścicieli wzbudza jednak ogromne emocje rzesz kibiców.

Wśród fanatyków identyfikujących się z ukochanymi drużynami piłkarskimi stany euforii wobec ocen właścicieli często przechodzą w skrajną nienawiść. Emocje takie są też umiejętnie stymulowane przez wygrywających swoją kartę polityków. Sytuacja taka miała miejsce na Węgrzech, wiosną 2001 roku. Tamtejszy lokalny biznesmen Gabor Varszegi, właściciel firmy Fotex Rt. i opisywanego już tutaj wcześniej klubu MTK Budapeszt zapragnął kupić chlubę węgierskiej piłki nożnej Ferencvaros Budapeszt. Kibice Ferencvaros urządzili masowe protesty, nie chcąc, aby przedwojenny, utytułowany węgierski klub stał się filią żydowskiego rywala zza miedzy. Konflikt ten został szybko wykorzystany przez polityków prawicowej partii Sprawiedliwości i Życia (MIEP).

Osobiście zaangażował się w ten problem wiceprzewodniczący Laszlo Bognar, który na specjalnie zwołanej konferencji powiedział, że zakup Ferencvarosu przez G. Varszegi i jego żydowskich współpracowników był aktem przeciwko węgierskiemu narodowi. L. Bognar uznał, że działania bogatych Żydów z Pesztu nie mają nic wspólnego z dobrem Ferencvarosu i węgierskim narodem . Do problemu przejęcia drużyny Ferencvarosu przez właściciela MTK odniósł się również ówczesny premier Viktor Orban, który stwierdził, że jest ogromnie zaskoczony taką transakcją. Wydarzenie to skomentował także ekspert w dziedzinie badania przemocy na piłkarskich stadionach, a zarazem dyrektor SIRC – Social Issues Research Centre (Centrum Badania Zagadnień Społecznych) Peter Marsch, który odnalazł genezę konfliktu nie w „żydowskośći” czy „węgierskości” jednego, czy drugiego klubu, ale w fakcie próby przejęcia kontroli nad dwoma czołowymi klubami z tego samego miasta.

Przedstawił tutaj przykłady brytyjskie, gdzie realizacja kupna i kontroli dwóch rywalizujących klubów z tego samego miasta byłaby pod każdym względem niemożliwa . Problem antysemityzmu nie odgrywał w tym wypadku pierwszoplanowej roli, a wykorzystano go jedynie w fazie narastającego konfliktu. Z większym cynizmem został on wykorzystany przez grupę czołowych polityków, niż przez broniących „dobrego imienia” swojego klubu kibiców klubu Ferencvaros.

Za jednych z największych antysemitów w Europie uchodzą kibice Lazio Rzym, którzy nieprzerwanie pozostają skonfliktowani z lokalnymi kibicami AS Roma. Swoich rywali uznają za „zażydzony” klub, traktując piłkarzy, działaczy i sympatyków AS Roma z największą pogardą. Podczas derbów między tymi rzymskimi drużynami zdarzyła się bezprecedensowa sytuacja, kiedy piłkarz Lazio Paulo Di-Kanio uniósł rękę w faszystowskim pozdrowieniu. Czynem tym wprawił w euforię licznych kibiców Lazio i zbulwersował dużą część opinii publicznej we Włoszech. Kibice Lazio Rzym piętnują nie tylko AS Roma za żydowski rodowód. „Stygmat judaizmu” dosięga również pozostałe, nie tak renomowane drużyny z Italii. Podczas jednego z ligowych meczów fani Lazio przez 90 minut meczu nieprzerwanie wykrzykiwali antysemickie hasła wobec kibiców drużyny Livorno, gdzie okrzyki o „brudnych Żydach” należały do jednych z delikatniejszych .

Wstręt do „żydowskości” towarzyszyło kibicom Lazio Rzym od lat 70 i 80., kiedy nienawiść między zwolennikami różnych klubów na stadionach Zachodniej Europy sięgnęła zenitu. Kulminacja tej agresji znalazła swój finał w tragedii Heysel. Restrykcje i rozliczne ustawy prawne ograniczyły bandyckie procedery na stadionach. Topór wojenny między kibicami licznych klubów nie został jednak zakopany. We wciąż podsycanym konflikcie, tradycyjnym elementem pozostaje przekleństwo „żydowskości”, którym z uwielbieniem epatują kibice Lazio.

W latach 90. było ono wciąż obecne, najsilniej reprezentowane w meczach derbowych. Apogeum antysemityzmu przyniosły derby rzymskich drużyn w sezonie 1998/1999. W czasie trwania meczu dwóch rzymskich drużyn, kibice Lazio rozpostarli ponad swoimi głowami, wielki 50 metrowy transparent, na którym wypisali pod adresem kibiców i drużyny lokalnego rywala: Auschwitz jest waszym miastem, piece są waszymi domami . Kibice Lazio są nie tylko znani ze stadionowych wystąpień, należą do jednej z grup szczególnie „umilającej” życie rzymskiej diasporze żydowskiej.

Do eskalacji antysemityzmu podczas meczów piłkarskich dochodzi również w trakcie europejskich rozgrywek pucharowych. W Odessie, we wrześniu 2006 roku ukraińscy kibice miejscowego Czarnomorca zaatakowali fanów przybyłych z Tel-Avivu. Atak nastąpił, kiedy ukochana drużyna kibiców z Odessy przegrała 1:0 z izraelskim zespołem.

Autorzy sporządzający raport o antysemityzmie w tymże roku odnotowali, że antyżydowskie zachowania miały miejsce nie tylko na europejskich stadionach. Wedle tego sprawozdania szczególne natężenie takich wydarzeń miało miejsce w Argentynie . Akty o rzeczywistym, czy też wyimaginowanym podłożu antysemickim na arenach sportowych znajdują zawsze swoje dalsze następstwa. Pozostałe incydenty wywołujące poważne waśnie o charakterze narodowościowym, nie budzą już tak medialnego zainteresowania.

Nastawienie klubów, a inicjatywy oddolne

Często są one ignorowane, choć realnie stanowią znacznie większe zagrożenie, niż chuligańskie wybryki wykorzystujące symbolikę antysemicką. Tylko do nielicznych w Europie dociera choćby konflikt w Dunajskiej Stredzie, słowackim mieście zamieszkanym w 90 % przez węgierską mniejszość. Kibice miejscowej drużyny piłkarskiej DAC w manifestacyjny sposób ukazują przywiązanie do Węgier. Podczas meczów z innymi słowackimi drużynami fani DAC zawsze śpiewają hymn swojego południowego sąsiada. Pojawienie się ich w innych miastach słowackich prawie zawsze stanowi zagrożenie dla pokojowego przebiegu piłkarskiego widowiska.

W Europie, a także w Polsce z różnym natężeniem i skutkiem były i są prowadzone działania mające za cel zlikwidowanie tendencji o podłożu rasistowskim. W naszym kraju jest nią akcja: Wykopmy rasizm ze stadionów. Wydaje się jednak, że znacznie skuteczniejsze bywają inicjatywy oddolne. Z jednej strony nastawienie klubów, które wspierają tzw. rodzinne wizyty na stadionach (tzw. „sektory rodzinne”).

Duża rola spoczywa na inwencji piłkarzy ze zwaśnionych klubów, którzy z godnością i sympatią wypowiadają się o swoich rywalach. Bardzo pożyteczne są również wizyty piłkarzy w szkołach i pogadanki na spotkaniach z młodzieżą. Za pozytywne w przypadku rozemocjonowanych kibiców Wisły Kraków można uznać zatrudnienie po raz pierwszy w historii klubu piłkarzy z Izraela Maora Meliksona, a także Davida Bitona. Piłkarze ci szybko stali się wśród fanatycznej publiczności ze stadionu przy ulicy Reymonta, prawdziwymi ulubieńcami.

Temperatura „problemu żydowskiego” wśród kibiców Wisły zelżała, bo jak tutaj wykrzykiwać antysemickie hasła, skoro izraelscy piłkarze decydują często o obliczu „Białej gwiazdy”? Do pełni szczęścia brakuje tylko, aby politycy nie wiązali tylko antagonizmów futbolowych ze swoimi celami. Jednak, czy można na to ostatnie liczyć?

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt