Kasprzycki: Rozważania o patriotyzmie

 (12)
Do dzisiaj pamiętam piękny plakat z połowy lat 80. Była na nim uczennica w granatowym chałacie. Dziewczynka z powagą wskazywała palcem na mapę Polski. Pod mapą dużymi, drukowanymi literami było napisane: Mamy tylko jedną Polskę. Zdenerwowałem się.
Kasprzycki: Rozważania o patriotyzmie
© Reuters/Scanpix

Stałem w długiej kolejce do sklepu spożywczego. Mama dała mi kartki na cukier. Miałem kupić reglamentowany towar, a jakaś lizuska – jak ją określiłem – tłumaczyła mi, że Mamy tylko jedną Polskę. W szkole dowiedziałem się, że tak właśnie wygląda patriota. Ktoś, kto kocha ojczyznę, pragnie jej bezinteresownego dobra. Miłość ta nie jest niczym uwarunkowana.

Patriota odda nawet życie za szczęście swojego kraju. Nie odmówi jej swojej krwi, będzie walczył z każdym, kto zagraża Polsce. Przeraziło mnie to. Uzmysłowiłem sobie, iż nie jestem patriotą. Chciałem tylko kupić cukier. Stałem za deficytowym towarem, a ktoś w tym samym czasie wskazywał, że Mamy tylko jedną Polskę. Kolejnego dnia pobiegłem do sklepu. Na szklanej witrynie wisiał rozerwany plakat. Zdałem sobie sprawę, że tak działa się przeciwko patriotyzmowi. To pewnie ci od cukru – pomyślałem. Tacy jak ja. Nędznicy. Poczułem wyrzuty sumienia.

Patriotyzm najważniejszą cnotą człowieka?

Na długie lata zapomniałem o tym wydarzeniu. Jednak ostatnie lata, prawie codziennie przypominają mi dziewczynkę z plakatu. Nie ma dnia, abym nie słyszał, że patriotyzm jest najważniejszą cnotą człowieka. Ma być zobowiązaniem wobec kraju, w którym się mieszka. Patriotyzm wreszcie, wedle niektórych, ma swoją genezę w wartościach chrześcijańskich. Osoby prezentujące taki światopogląd, uważają, iż ojczyźnie należy się cześć, równa IV przykazaniu dekalogu. Tak więc do założenia: Czcij ojca i matkę swoją, dojść ma: Czcij ojczyznę swoją. Przyjmowanie takiego aksjomatu jest bezzasadne.

Szukanie patriotyzmu w korzeniach chrześcijaństwa nie ma sensu. Życie i działalność Chrystusa jest tego całkowitym zaprzeczeniem. Idea przyjścia Mesjasza była skierowana do wszystkich narodów, nie tylko do tego wybranego: Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Uczcie je zachować wszystko, co wam przykazałem (Mt 28, 19-20).

Nowy Testament przepełniony jest bardziej duchem kosmopolityzmu niż patriotyzmu. Adwersarzami nie są Galatowie, Grecy, Samarytanie, czy okupujący Palestynę Rzymianie. Wrogiem jest niszczący człowieka grzech. Jednak Chrystus każdemu daje szansę. Nie indaguje Magdaleny, czy przyjmowała klientów, którzy kochali lub nienawidzili Judei. Przy powoływaniu apostołów nie zadaje pytań, czy opowiadają się za wolną Palestyną, ani czy sprzedają złowione ryby rzymskim legionistom. Nie interesowała go partyzantka Zelotów, ani intrygi polityczne w łonie Sanhedrynu. W oczach antycznego świata nie mógł uchodzić za patriotę. Jego wielka idea odkupienia, znajdowała się poza schematami starożytnych systemów aksjologicznych.

Chrystus nie wykrzyczał przed Piłatem manifestu politycznego. Za jego zaprzeczenie uchodzić może Barabasz. Prawdziwy bohater narodowy Żydów, w dzisiejszym rozumieniu tegoż słowa, idealny patriota. Uwięziony za słuszną sprawę umiłowanej ojczyzny. Porwał za sobą tłumy, które swoim tumultem wymogły jego uwolnienie. Chrystus, jako ten, który rozczarował żydowskich patriotów, został całkowicie osamotniony i poświęcony. Żydowscy patrioci nie oczekiwali na króla, głoszącego miłość. Czekali na nowego Dawida, który z mieczem w dłoni powiedzie ich do niepodległości. W ich przekonaniu Mesjasz miał zrzucić rzymskie jarzmo, a nie umrzeć za grzechy świata. Patriotom nigdy nie jest potrzebna refleksja. Patriotów pociąga idea czynu. Dlatego też misja Chrystusa i oczekiwania Izraela musiały zakończyć się dramatem golgoty.

Czy ojczystemu krajowi należy się szacunek jego mieszkańców?

Czy starotestamentalne IV przykazanie może mieć zastosowanie zawsze? Czy dziecko w patologicznej rodzinie, które jest bite do krwi, poniżane, molestowane, gwałcone, zmuszane do picia alkoholu czy prostytucji, zobowiązane jest do przestrzegania świętych słów czcij ojca i matkę swoją? To retoryczne pytanie nie jest relatywizmem moralnym. Jest próbą odpowiedzi, czy zawsze trzeba kochać? Czy prześladowcy i okrutnicy mają zagwarantowaną dozgonną miłość? Czy należy im się szacunek, tylko dlatego, że obdarzyli swoje potomstwo życiem?

Analogicznie, czy ex officio ojczystemu krajowi należy się zawsze bezwzględny szacunek jego mieszkańców? Czym państwo, rozciągające się od wysokich gór do szumiącego morza, zapracowało sobie na autorytet?

W przeważającej części swojej historii dzieje ludzkości dowodzą, że poszczególne państwa nie mają moralnego prawa oczekiwać na wdzięczność swoich mieszkańców. Nie zasłużyły sobie na to średniowieczne królestwa, a także nowoczesne państwa. W jaki sposób odrabiający pańszczyznę kmieć, albo balansujący na granicy rentowności kupiec mógł duchowo identyfikować się z żyjącym w pięknym warownym zamku – feudałem? Głodny chłop, wylewający pot na polu, nie wzruszał się na widok rycerskiego orszaku. Zastygły w ukłonie, patrzył z goryczą. Rzemieślnik, pracujący w mroku swojego warsztatu, nie uśmiechał się do niesionego w lektyce wielebnego biskupa. Płakał ze smutku, albo spoglądał z nienawiścią. Rycerskie godło, chorągwie monarchy, świat tajemniczych barw. Czy miał jakiekolwiek, emocjonalne znaczenie dla świata chłopa, kupca czy miejskiego rzemieślnika? Albo wojna jednego monarchy z drugim monarchą. Starcie feudała z drugim feudałem. Wojna jednego państwa z drugim państwem. Przez wieki, na wielkich polach bitewnych, leżały tysiące trupów, które w dużej mierze nie wiedziały, o co walczyły i za co ginęły.

Nie jest to marksistowskie rozumienie dziejów, choć powiedzenie, że byt określa świadomość ma praktyczny wymiar. Zapytajcie bowiem bezdomnego czy woli kromkę chleba, czy wizytę w Muzeum Powstania Warszawskiego?

Perseweracja słowa patriotyzm

Perseweracja słowa patriotyzm w minionym wieku była czymś niebywałym. Na ustach mieli ją Powstańcy Śląscy i oddziały niemieckie, zwalczające polskie powstania. Żołnierze AK i UPA na Wołyniu. Brytyjscy rojaliści i członkowie IRA w Irlandii Północnej. Radykalni Baskowie z ETA i ścigające ich hiszpańskie siły specjalne. Trudno nie określić patriotą Pinocheta, albo Ho Chi Minha. Pierwszy ocalił Chile przed losem Kuby. Drugi wyrzucił amerykańskich imperialistów i szczęśliwie zjednoczył kraj. Nie ważne przy tym, że dziesiątki tysięcy osób w jednym i drugim przypadku pożegnały się z życiem. Prawdziwy patriota swojej krwi nie żałuje, ale jeszcze chętniej krwi innych. Ze wzruszeniem składa ją w ofierze, na ołtarzu ojczyzny. Innych wielkich patriotów XX wieku lepiej już nie wymieniać.

Nastroje patriotyczne znowu przeżywają w Europie swój triumf. Obserwuje się odrodzenie miłości do ojczyzny na wschodzie. W Moskwie powraca idea trzeciego Rzymu. Według władz Kremla, Rosja ma stać się znowu prawdziwym imperium. Odbudowa jej potęgi ma nastąpić przez aktywizację polityczną społeczeństwa. Świadomość wychowania patriotycznego jest budowana w mistycznych kadzidłach cerkwi i rozrastających się wojskowych szkołach kozackich dla biednej młodzieży. W Niemczech, po mundialu w 2006 roku, nastąpiła nie notowana od pół wieku apoteoza państwa. Coraz lepiej mówi się o dokonaniach gospodarczych III Rzeszy.

W części publicystyki między Odrą a Renem, Niemcy przedstawiani są coraz bardziej jako ofiara a nie sprawca wojny. Podobne przewartościowania następują we Włoszech i Francji. W krajach tych wzbiera duch patriotyzmu. W Italii wzbiera kult Mussoliniego, w prowincjonalnych, małych miastach Francji wzrasta poczucie dumy narodowej. Nawet w tak ustabilizowanych politycznie częściach Europy, jak Wielka Brytania widoczne są oznaki patriotycznej gorączki. Np. w Szkocji dominują rodzime symbole narodowe. W przydomowych ogrodach powiewają szkockie flagi, samochody na tylnej szybie posiadają naklejkę „SCO”, a uliczne słupy zdobią liczne naklejki: Scotish not English.

Po 11. września 2001 wielka fala uniesienia i zjednoczenia narodowego przeszła przez całe Stany Zjednoczone Ameryki Północnej. Bolesna rana wymierzona wielkiemu imperium, nie pozwoliła USA wybaczyć ataku. Patrioci z Waszyngtonu jednogłośnie zapragnęli odwetu. Amerykańscy żołnierze znaleźli się w Iraku i Afganistanie. Wielki patriota amerykański Bush udzielił błogosławieństwa innym światowym patriotom w walce z terroryzmem. Patriota Putin rozpoczął krucjatę w Czeczenii, a Chiny spacyfikowały islamską mniejszość Ujgurów. Praktycyzm amerykańskiego patriotyzmu przejawia się również w kontynuowaniu budowy muru przy granicy z Meksykiem, a także utrzymywaniu wiz.

Komu jest potrzebny patriotyzm?

Komu tak naprawdę jest potrzebny patriotyzm? Politykom czy szaremu człowiekowi żyjącemu lękami i trwogami dnia codziennego? Nie wiadomo – jak właściwie zdefiniować nowoczesny patriotyzm. Kto jest patriotą? Ten, który chodzi regularnie na wybory do sejmu i samorządu, czy ten który kupuje majtki na targu u Polaka, a nie u Wietnamczyka lub Ukraińca? Patriotą z pewnością nie może być abstynent. Taki człowiek osłabia zyski, które państwo czerpie z akcyzy, wprowadzonej na wódkę. I nikotynę. Ktoś, kto nie pije i nie pali to obywatel drugiej kategorii, trudno powiedzieć, żeby przez brak nałogów miał jakiś głęboki wkład w zwiększenie budżetu ojczyzny. Nie będzie nim też osobnik, nastawiony krytycznie do konsumpcjonizmu. Mniej robionych zakupów tysiąca nawet zbędnych rzeczy, to kolejny trybik w i tak hamującej gospodarce. Wstrzymywanie się od kredytów budowlanych, to cios dla jednej z najważniejszych gałęzi rodzimego przemysłu.

Obywatel taki nie wie, że zgrzeszył swoim zaniechaniem, przyczynił się do krzywdy kogoś drugiego, choćby zwalnianego budowlańca. Brak solidaryzmu społecznego to ciężki grzech. Jednak katechizm polskiego patriotyzmu przewiduje jeszcze grzechy śmiertelne. Jednym z nich jest unikanie służby wojskowej. Jak można nie mieć ochoty bronić ojczyzny przed światowym terroryzmem? Cóż to za nihilistyczna postawa każe młodemu człowiekowi nie pojechać na misje święte, broniące wartości zachodniej demokracji?

Według budowniczych polskiego patriotyzmu, istnieje szczęśliwie także ideowa część społeczeństwa. Jej elementem składowym są grupy rekonstrukcji historycznej. Odtwarzanie bitew i starć zbrojnych z okresu II wojny światowej, to według uczestników tychże stowarzyszeń najlepsza lekcja żywej historii. Rekonstruowana bitwa jest fajna, dość bezpieczna i ekscytująca. Nie śmierdzą gnijące zwłoki, nigdzie nie leżą porozrywane części ludzkiego ciała. Nikt nie płacze z bólu i strachu. Po zakończeniu widowiska można napić się ciepłej herbatki z prądem, zjeść wojskowej grochówki i pośpiewać żołnierskie pieśni.

Według uznania ministerstwa oświaty i większości nauczycieli historii, predestynacją tego przedmiotu nie jest odkrywanie prawdy i faktów, a także wyjaśnienie logicznego mechanizmu przyczynowo-skutkowego. Zdaniem historyków wywodzących się z obozu konserwatywno – narodowego, celem historii jest promocja wychowania obywatelskiego i nowoczesnego patriotyzmu. Wedle nich odpowiedzialny obywatel powinien nauczyć się posłuszeństwa a nie myślenia i wyciągania wniosków z rzeczywistości.

Czy są granice między nacjonalizmem i patriotyzmem?

Granice między patriotyzmem a nacjonalizmem nie są wielkie. Przekroczenie delikatnej linii, dzielącej patriotyzm od szowinizmu, jest niczym przeskoczenie małego strumienia. Pokusa wskazania, że to oni są winni i stanowią zagrożenie a my jesteśmy ofiarami i musimy się bronić – jest zawsze ogromna. Co ciekawe, dwie strony zawsze będą utrzymywać, że to właśnie one reprezentują patriotyzm, drugiej stronie zarzucą zaś zawsze agresywny nacjonalizm. Przykładów we współczesnym świecie można znaleźć tysiące. Są to przykładowo relacje gruzińsko-rosyjskie, słowacko-węgierskie czy serbsko-albańskie.

Niektórzy uznają, że, podstawą ogólnokrajowego patriotyzmu jest patriotyzm lokalny. Uważają, że właśnie na fundamencie miłości względem małej ojczyzny zbudować można podwaliny patriotyzmu, obejmującego całość ojczyzny. Dzieje licznych krajów, z bardzo wyraźnymi regionalizmami, mocnymi tradycjami lokalnymi dowodzą, że tak się niekoniecznie dzieje. Bawarczyk, czy też Włoch z Lombardii będzie wyrażał troskę przede wszystkim o swój o region, a dopiero potem o dobro wspólnego kraju.

Nie wiadomo też czy w czasach nieustannej migracji, podróży, przemieszczania się, poszukiwania lepszego życia, patriotyzm lokalny jest czymś realnym. Trudno przez kilkanaście miesięcy lub lat pobytu w konkretnym miejscu, w pełni je pokochać. Nie można jednak wykluczyć, iż tak się dzieje. Mechanizm działania gwałtownych uczuć jest nieprzewidywalny, a jak wiadomo miłości od pierwszego wejrzenia są stare jak świat. Stąd dość częsta miłość polskich emigrantów do kraju nowego pobytu. Zresztą nie tylko polskich. Zafascynowanie nowym miejscem zamieszkania sprawia, że więzi z dawnym krajem zostają szybko zatracone.

Za grupę ostatnich, hermetycznych, prawdziwych patriotów lokalnych uchodzić mogą piłkarscy kibice. Zjawisko to w zglobalizowanym, dynamicznym świecie jest autentycznym fenomenem. To właśnie fani lokalnych klubów, potrafią zebrać siły i być jednością na mistrzostwach świata lub Europy. Ubrani w koszulki z emblematami swoich macierzystych krajów, zaopatrzeni w kolorowe flagi, niosą głośnym dopingiem piłkarzy do boju. Kibice mają również w sobie coś z ducha rycerskości. To właśnie oni stają najodważniej w obronie barw ojczyzny lub ukochanego klubu. Nie można odbierać im idei czynu, która cechuje najwybitniejszych patriotów.

Patriotyzm, podobnie jak słowa: wiara, nadzieja, naród, ojczyzna, nigdy nie będzie identycznie definiowany. Inaczej rozumie go człowiek władzy, a inaczej – przykładowo -robotnik lub rolnik. W myśl niektórych, patriotyzm jest również zarezerwowany dla określonego typu człowieka. Według tworzących idealny obraz patrioty – nie może nim być: ateista, homoseksualista, a także człowiek o przekonaniach wolnościowych. Patriotą jest zaś słuchacz określonej stacji radiowej, posiadający siedmioro czy ośmioro niebieskookich małych blondynów, dekorujący wielkimi biało-czerwonymi flagami balkon na 3. maja lub 11. listopada.

Z pewnością nie zasłuży na miano patrioty ekolog, broniący starego lasu przed wycinką, ani mieszkaniec protestujący wobec instalacji bazy wojskowej. Dobra przyrody, jak i wartości miejscowej społeczności są wobec racji stanu są bez szans. Protesty takie świadczą o postawach, nie mających związku z patriotyzmem.

Kim jest dzisiaj dziewczynka z plakatu Mamy tylko jedną Polskę? Może pierze skarpetki dla męża, który wrócił z misji pokojowej w Iraku? A może sama ułożyła sobie życie nad Tamizą? Może zdołała otrzymać kredyt na mieszkanie i wprowadziła się do niego z wielką biało-czerwoną flagą? Poszedłem kupić cukier. Lekko podrożał, ale kryzysu nie ma. Trzeba mieć wiarę, trzeba być patriotą.

bezjarzmowie albo jochlos
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt