Jovaišas: Wielka iluzja — rekonstrukcja wydarzeń na podstawie zeznań dziecka

 (2)
Rozpatrywanie sprawy Andriusa Ūsasa wznowiono mimo faktu, że sam oskarżony jest martwy i nie może wyrazić swego stanowiska w sprawie stawianych mu zarzutów oraz ich zasadności, skorzystać ze swego prawa do obrony oraz uczestniczyć w badaniu zeznań w postępowaniu.
Jovaišas: Wielka iluzja — rekonstrukcja wydarzeń na podstawie zeznań dziecka
© DELFI (A.Solomino nuotr.)

Nie mniej ważny jest również fakt, że zarzuty w tym postępowaniu motywowane są zeznaniami małoletniej dziewczynki, która doznała ogromnej traumy psychologicznej i rozwojowej, więc nie są one wiarygodnym źródłem informacji dowodowych.

Dziecko kłamie czy się myli?

Zwykło się uważać, że osoba, której zeznania są zgodne z rzeczywistością, mówi prawdę, a ta, której zeznania są z rzeczywistością niezgodne – kłamie. Założenie takie nie musi być prawdziwe, a wobec dziecka może nawet być błędne.

Sens w tym, że młoda ofiara, uzależniona od własnych fantazji i mylnego postrzegania wydarzeń, zwłaszcza jeżeli doświadczyła wpływu dorosłych na to, jak i co ma mówić, nie zawsze jest zdolna odróżnić prawdę od kłamstwa.

Granicę między błędem a kłamstwem wyznacza stosunek psychiczny zeznającego do tego, co rzekomo widział, słyszał, czy doświadczył, na przykład, przemocy czy molestowania seksualnego.
Osoba, która wie, iż jej stwierdzenia nie są zgodne z rzeczywistością lub je przekłamuje i świadomie składa takie zeznania, kłamie. Osoba, która jest pewna, że jej zeznania są prawdziwe, chociaż one takimi nie są, myli się. Właśnie małe dziecko najczęściej nie kłamie, a myli się.

“Próba” zeznań osoby małoletniej

Mała dziewczynka jest zmieszana, wystraszona nie tylko z racji doznanego molestowania, lecz także przez wspomnienia, które destrukcyjnie oddziaływują na psychikę. Dlatego powstaje realne ryzyko , że wypowiedzi dziecka nie odzwierciedlają obiektywnych okoliczności przemocy, lecz reakcję swojej niedojrzałej psychiki na te okoliczności.

To, że zeznania małoletnich dzieci są oceniane jako mało wiarygodne, jeszcze nie znaczy, że można je ignorować i w ten sposób zezwolić na to, by jeszcze więcej dzieci padło ofiarą uniewinnionego pedofila.
Z drugiej strony, zarzuty stawiane Ūsasowi na podstawie zeznań córki Laimutė Stankūnaitė są w sensie prawnym nie faktem, lecz raczej stwierdzeniem faktu. W obliczu tak uzasadnionych wątpliwości trudno usprawiedliwić spekulowanie uczuciami i ideą sprawiedliwości. W takim przypadku, gdy osoba podejrzewana o pedofilię doznała tak okrutnego losu, sprawę należy zamknąć. Na zawsze.

“Prawdziwi” humaniści i poszukiwacze prawdy muszą zadać sobie pytanie: na ile humanitarne jest zmuszanie dziecka – w imię rzekomo szlachetnego celu dochodzenia do sprawiedliwości – do odkrywania okoliczności molestowania, których przypominanie, upowszechnianie i przekazywanie dokonuje nowych urazów i ran w jego psychice?

Co można położyć na szalę wagi Temidy?

Jest to odwieczne pytanie, jakie trzeba sobie zadać w dążeniu do prawdy i rozwiązania jakiegokolwiek sporu prawnego. Zwłaszcza wtedy, gdy trzeba określić, czy zeznania małoletniego dziecka są zgodne z rzeczywistością.

Podstawowym problemem nie jest to, czy dziecko kłamie (chociaż tak też może być), a to, że dziecko bynajmniej nie zawsze jest w stanie odróżnić rzeczywistość od fantazji i sugestii, zwłaszcza jeżeli ta była w sposób ukierunkowany i konsekwentny stosowana przez bliskie dziecku osoby, na przykład, przez ojca.

Dylemat ten nie jest łatwy do rozwiązania: chcemy otrzymać od dziecka możliwie najbardziej obiektywne i bezstronne zeznania i jednocześnie odróżnić ziarna od plew – ustalić, czy to, co mówi dziecko, jest zgodne z rzeczywistością czy może są to fantazje i wytwór sugestii dorosłych.
Małoletnia córka jako osobowość zależna od władzy, autorytetu i psychologicznego wpływu ojca częściowo może się się okazać jedynie „przekaźnikiem” powtarzającym to, co jej zasugerowano. Sugestia taka konkuruje z przeżyciami samego dziecka, a często nawet bierze nad nimi górę.

Zatem najważniejszym i podstawowym pytaniem jest to, czy słaba psychicznie córka Stankūnaitė może się w zasadzie zorientować w złożach własnej pamięci i bezbłędnie odróżnić swe obiektywne przeżycia od własnych fantazji i narzuconych jej „instrukcji”.

Sądy wolne od wątpliwości

Jednakże sądy na Litwie – te najbardziej kompetentne i humanitarne sądy na świecie – nie znają normy, że nie można wszczynać postępowania karnego przeciw zmarłej osobie, a jeśli już wszczęto, to należy je umorzyć. Nawet jeśli ta norma jest wynikiem długiej i bolesnej historii myśli prawniczej. Nawet jeśli Trybunał Norymberski nie sądził zmarłego Adolfa Hitlera – największego zbrodniarza wszystkich lat i narodów.
Oprócz tego, sądy na Litwie w swych wyrokach, opierają się także na opiniach najbardziej kompetentnych na świecie psychiatrów i psychologów. Okazuje się, że sądy te są jedyną instancją, za wyjątkiem chyba tylko Nostradamusa, zdolną do formułowania nie jakiegoś tam hipotetycznych, lecz kategorycznych wniosków, co w zeznaniach dziecka jest prawdą, a co fantazją czy wynikiem sugestii.

Sądy litewskie opierają się także na największej sile – obywatelach Litwy. Ich wielka nieufność do sądów wnet wyparowuje i zamienia się w wiarę twardszą od kamienia, gdy chcą oni, by skazano podejrzewanego o pedofilię A.Ūsasa. Nawet gdy oskarżony jest już na tamtym świecie.
Zrobię jeden wyjątek. Jeżeli sąd, oprócz zeznań dziewczynki, opiera się także na innych źródłach informacji dowodowej, które dotychczas były skrzętnie ukrywane od społeczeństwa, wówczas można z trudem, ale jednak jakoś usprawiedliwić wznowienie postępowania przeciw A.Ūsasowi. Choć argumenty byłyby mocno naciągane.

Jeżeli jest inaczej, to można bez obawy stwierdzić, że cała ta sprawa – niezależnie czy zakończy się ona wyrokiem skazującym, czy uniewinniającym – będzie jedynie zwykłą farsą i karykaturą sprawiedliwości.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt