Filut: Różnością silni

 (8)
Zima nieoczekiwanie spłatała figla, a opady śniegu pokrzyżowały wszelkie plany. Nie pozostało mi więc niczego innego niż zabrać się za porządkowanie gabinetu. Przekładając książki, natrafiłem na stertę starych ulotek wyborczych. Szczerzą z nich zęby konserwatyści, liberałowie i demokraci, poważnie patrzą w przyszłość kandydaci z ramienia Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, z niepokojem zerkają przedstawiciele pomniejszych partii. Przyznam, że na chwilę opanowała mnie chęć spakowania tych staroci i wyrzucenia ich do lamusa, ale… przez tę cholerną, dziennikarską ciekawość zacząłem je wertować. No i już miałem ubaw, a wspomnienia z przedwyborczej gorączki przesłoniły mi śnieg za oknem.
© DELFI / Kiril Čachovskij

Polacy maszerują na wybory pod sztandarami „Jednością silni”, konserwatyści Kubiliusa – „Zacznijmy tworzyć lepszą Litwę”, zwolennicy eks-prezydenta Paksasa, tacy litewscy „pisiorzy”, skandują – „Prawo i praworządność”. Hasła-perełki! Konserwatyści faktycznie przyczynili się ku rozwojowi Litwy… Tak, że z kraju wyemigrowały tysiące ludzi. Ku chwale Ojczyzny! Z hasłem „pisiorów” „Prawo i praworządność” jest równie dobrze, jak z hasłem ich adwersarzy konserwatystów. Prawo jest, działa a sprawiedliwość jakoś chromieje. Przykłady można mnożyć, ale wystarczy podać kilka. Państwo w majestacie prawa na bakier traktuje prawa międzynarodowe i jakoś się nie śpieszy z zalegalizowaniem pisowni tychże nazw ulic w języku mniejszości narodowych, w miejscach ich zamieszkania. W majestacie prawa są trwonione pieniądze na różnorodne projekty rozpoczynając na wynajęciu np. ekspertów mających udowodnić lub zaprzeczyć temu lub innemu projektowi. Kolejne rządy wskrzeszają lub ponownie odkładają na bok projekt budowy elektrowni w Ignalinie, co znowuż kosztuje miliony litów. Miliony wydarte przez rządy podatnikom. Narzekają nawet mundurowi, że państwo o nich woli pamiętać tylko wówczas, gdy dojdzie do jakichś rozruchów. Oczywiście oskarżać tylko panów z partii Paksasa o to wszystko byłoby głupio…, ale jest jak jest.

Z kolejnym hasłem, które ma zachęcić Polaków do zjednoczenia się dookoła polskiej partii jest równie „dobrze”, co z hasłami partii litewskich. Dlaczego? Przecież w zasadzie polska partia, jako jedyna na Litwie, może się poszczycić brakiem większych i mniejszych afer. Zjednoczona, zwarta i mocna, dzięki jedności świętuje historyczne zwycięstwo i współrządzi Litwą. Odpowiedź na pytanie „dlaczego?” jest bardzo łatwa. Wystarczy przez chwilę zastanowić się. Gdy zespół, grupa, społeczeństwo jednoczy się wokół jakiejś idei, hasła, partii – o przejawach indywidualności można sobie zaledwie pomarzyć. Tak jedność konsoliduje – daje siłę, ale jednocześnie zubaża nas wszystkich, zawęża do jedynego, słusznego poglądu, który jest linią partii. Nasuwa mi się tu analogia z ośrodkiem badawczym, czy też ekipą inżynierów. Dopóty, dopóki są kreatywni i każdy z nich ma swoją opinię, co do rozwiązania problemu, nad którym pracują, to są w stanie dokonać zadziwiających odkryć, znaleźć wyjście z każdej sytuacji. A gdy tylko zaczyna dominować ten czy inny dogmat – to już jest koniec i stagnacja.

Ciekawe, że zauroczeni manowcami jedności i siły kroczą tą drogą wszyscy. I AWPL , i inne litewskie partie polityczne. W efekcie rok w rok użeramy się o jakże „istotne sprawy”: pisownię nazwisk i tabliczek z nazwami ulic, pisanych nie tylko po litewsku, ale i po polsku, a dogmat złego Polaka u jednych i Litwina-ciemiężcy u drugich dominuje i ciągle zderza nas łbami. Konflikt litewsko-polski wydaje się trwać bez końca. Do rozwiązania tego problemu politykom brakuje nie jedności, a różnorodności. Zdolności i chęci spojrzenia na problem z różnych odległości i punktów, zrozumienia, że istnieje nie jeden, a co najmniej kilkanaście sposobów na wyjście z patowej sytuacji. Nie od dziś wiadomo, że, mimo iż dróg i szlaków jest wiele, wszystkie one prowadzą do Rzymu. Niestety i Litwini, i Polacy dręczeni przez swe kompleksy, małostkowość zawsze zdają się wybrać najbardziej zawiły, trudny do pokonania szlak. Mam jednak nadzieję, że wcześniej czy później my - Polacy i Litwini - znów, mimo że tak różni będziemy różnorodną jednością, pójdziemy jak za czasów Wielkiego Księstwa Litewskiego razem. Ramię w ramię do celu, jakim jest budowa państwa, z którym się liczą w Moskwie, Warszawie czy też Brukseli.

Patrioci, co wolą machać szabelką po stronie Litwinów i Polaków, oczywiście mogą się z tym, co napisałem nie zgodzić i mają do tego pełne prawo, ostatecznie jesteśmy różni i wyznajemy różne poglądy. W odróżnieniu od mieszkańców Korei Północnej, co za rządów dynastii Kimów stali się zwartą jednością. Więc pozostaje mi jedynie dodać: „Com napisał napisałem”.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt