Ekonomiści: nie jesteśmy przygotowani na wprowadzenie kas

Rząd, który rok temu postanowił wyciągnąć miliard litów z szarej strefy, w tym roku ogłosił, że udało mu się zebrać połowę – około 500 milionów. Lecz nadal jest zdeterminowany do walki z szarą strefą. Od 1 maja w życie weszła uchwała rządu, zgodnie z którą kasy fiskalne obowiązują każdego handlarza na bazarze, a nie tylko tych sprzedających artykuły żywnościowe, jak było dotychczas.
Ekonomiści: nie jesteśmy przygotowani na wprowadzenie kas
© DELFI (R.Daukanto pieš.)

Drobni przedsiębiorcy twierdzą, że po wprowadzeniu kas jedna trzecia sprzedawców mięsa wycofała się z rynku, a ich miejsce zajęli wielcy przetwórcy produktów mięsnych.

Przywiduje się, że po 1. maja może się tak stać również z innymi handlowcami. Dziwi ich fakt, że miliardów zaczęto szukać właśnie w małych przedsiębiorstwach. Radziliby oni rządowi szukać ich w zamówieniach publicznych.

Zdaniem ekonomistów, takie zaostrzanie obowiązku ewidencji przychodów w dłuższej perspektywie się opłaca. Jednak, twierdzą oni, obecnie obciążenie fiskalne dla małych przedsiębiorstw jest zbyt duże, zwłaszcza po uwzględnieniu opodatkowania pracy. Na Litwie pracownik zarabiający minimalne wynagrodzenie musi oddać państwu 40 procent ze swojej pensji, co jest niemal największym obciążeniem w całej Unii Europejskiej. Dlatego jeszcze większą część szarej sfery stanowią wynagrodzenia płacone „pod stołem”.
Na targowisku w Gariūnai nikt nie kwapi się kupować kas fiskalnych, chociaż od maja w życie weszła uchwała o obowiązku używania kas lub ręcznego wypisywania paragonów przez sprzedawców towarów przemysłowych.
„Zdania są podzielone. Ludzie są zdezorientowani: jedni myślą, że tego robić nie muszą, inni wiedzą, że muszą, ale nie chcą kupować, zwlekają i czekają, aż ktoś im obieca zwrot kosztów“ - twierdzi przedstawiciel firmy sprzedającej aparaty kasowe, Simonas Giedraitis.

Zdaniem handlowców, sami inspektorzy podatkowi nie zawsze są w stanie odpowiedzieć na zadawane im pytania, kto i w jakich sytuacjach podlega obowiązkowi używania kas fiskalnych.

„Mogą być, może też ich i nie być, ludzie się przyzwyczają, do wszystkiego się przyzwyczajają. Ale nie wiadomo, jak będzie dalej. Nie ma obrotów po prostu i już. Nie ma pieniędzy, nikt tu nie kupuje“ - mówi sprzedawca z targowiska w Gariūnai.

„Widzimy, że nie przygotowano się do wprowadzenia uchwały w życie od 1 maja, a przecież uchwała ta dotyczy 50 000 litewskich przedsiębiorców. Jest to duża ilość i trzeba się z nimi liczyć. Nie postarano się, nie ustalono trybu zwrotu kosztów nabycia , nawet niejasna jest pozycja Ministerstwa Finansów w sprawie kompensaty zwrotu kosztów. Nie wiadomo, czy kasy będą kompensowane, czy też nie.

Po drugie, co moim zdaniem jest najważniejsze, na targowiskach litewskich jest dużo różnych miejsc pracy: są to kioski, pawilony, namioty, pomieszczenia wybudowane z desek i wszystkie są traktowane przez Inspekcja Podatkowa (Mokesčių inspekcija) różnie i niejednakowo. Nadal nie dano odpowiedzi przedsiębiorcom, czy wprowadzono już obowiązek używania kas, czy też wystarczy wypisać klientowi paragon zakupu“ - twierdzi zastępca przewodniczącego Stowarzyszenia Drobnych Przedsiębiorców i Handlowców (Smulkiųjų verslininkų ir prekybininkų asociacija) Arūnas Dirvinskas.

Inspektorzy podatkowi odpierają zarzuty mówiąc, że nie może być żadnych niejasności i nieodpowiedzianych pytań, ponieważ są jasno przewidziano jedynie dwie sytuacje, w których nie zachodzi konieczność używania kas.
„Uchwała rządu przewiduje dwie sytuacje, w których nie ma obowiązku używania kas. Gdy jest to niemożliwe z obiektywnych powodów, gdy w danym miejscu nie ma możliwości stosowania kasy. Inną przyczyną może być obciążenie administracyjne. Część wyjątków dotyczy sytuacji, gdy dana osoba handluje raz tygodniowo, gdy dopiero rozpoczyna działalność gospodarczą i jeszcze nie dokonała oceny perspektyw. W takim wypadku obciążenie administracyjne oceniane by było jako prawdopodobnie nieproporcjonalne“ - mówi zastępca zwierzchnika Inspekcji Podatkowej Arūnas Klerauskas.

Zastępca kierownika Inspekcji Podatkowej twierdzi, że o obowiązku wprowadzenia kas przedsiębiorcy zostali uprzedzeni pół roku temu. Jednak ekonomiści także się zgadzają z przedsiębiorcami, że nie przygotowano się należycie do tego kroku.

„Brak precyzji skłania wszystkich do walki o to, by uznać ich sytuację za wyjątkową. Pozostaje pytanie, kto się przeciśnie. Jeżeli o zwolnieniu z obowiązku używania kasy będzie się decydować na podstawie subiektywnych kryteriów, to wytworzymy nowe pole dla korupcji. Najlepiej obejść się bez zwolnień, a jeśli już robić wyjątki, to trzeba bardzo jasno warunki“ - zapewnia ekonomista „Nordea Bank Lietuva“ Žygimantas Mauricas.

Drobni przedsiębiorcy i inspektorzy skarbowi mają różne poglądy na to, czy kasy niszczą handel. Przedstawiciele drobnych przedsiębiorców i handlowców podejrzewają, że część nich wycofa się z rynku. Tak się właśnie stało wcześniej po wprowadzeniu obowiązku posiadania kas dla sprzedawców artykułów spożywczych.

„Widzimy, że w całej Litwie z targowisk wycofało się około 30 procent przedsiębiorców i ich miejsce zajęli wielcy przetwórcy, producenci przetworów mięsnych, znaleźli swój przyczółek na targowiskach“ - mówi zastępca przewodniczącego Stowarzyszenia Drobnych Przedsiębiorców i Handlowców.

„W naszej opinii decyzja o wprowadzeniu obowiązku ewidencji przychodów za pomocą kas fiskalnych przez handlowców w branży spożywczej wywarła pozytywny wpływ na środowisko biznesowe. Odnotowaliśmy zwiększenie obrotów sektora przetwórczego” - twierdzi zastępca kierownika Inspekcji Podatkowej.

Zdaniem ekspertów gospodarczych, samo wprowadzenie kas fiskalnych nie jest gwarancją dobrych wyników. Z drugiej zaś strony jest to tylko część całej szarej sfery, natomiast większą jej część stanowi wypłacanie wynagrodzeń „pod stołem“.

„Ludzie zadają sobie pytanie, po co płacą te podatki, nie ma żadnych bodźców, co rodzi zjawisko uchylania się od podatków. Musimy zmniejszyć obciążenie fiskalne, szczególnie opodatkowanie pracy. Jest to naprawdę zbyt duże obciążenie dla drobnych przedsiębiorstw“ - zapewnia ekonomista Mauricas.

„Szkoda, że rząd zaczął szukanie środków do załatania budżetu zaczął od sektora drobnych przedsiębiorstw, indywidualnej działalności gospodarczej. Wygląda to tak, jak gdyby drobne przedsiębiorstwa były przyczyną wszelkiego zła. Nie sądzę, by właśnie tu należało szukać miliarda. Miliard jest w zamówieniach publicznych. Jest to tajemnica poliszynela” - twierdzi Dirvinskas.

Pomimo skarg drobnych przedsiębiorców wydaje się, że Rząd nie jest skłonny do ustępstw. Od pierwszego maja weszły w życie również nowe wymogi dla taksówkarzy: kierowcy muszą wypełniać dziennik operacji kasowych taksometru. Ponadto w okresie sezonu letniego inspektorzy skarbowi planują spędzić więcej czasu na kontroli ośrodków wypoczynkowych oraz firm i osób oferujących zakwaterowanie i inne usługi. Inspekcji mogą się także spodziewać sprzedawcy owoców, warzyw, kwiatów oraz prowadzący skup grzybów.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt