Czy dłużnicy wszystkich krajów unijnych powinni zjednoczyć się?

"Póki żyję, żadnych obligacji europejskich nie będzie,” – oznajmiła Angela Merkel u progu szczytu unijnego. Była to reakcja pani kanclerz na obejmujący siedem stron dokument, przygotowany przez Van Rompey`a, Barroso, Junkera i Dragę.
Czy dłużnicy wszystkich krajów unijnych powinni zjednoczyć się?
© Shutterstock nuotr.

„Banda czterech”, jak nazwała inicjatorów tego posunięcia „Financial Times Deutschland”, tym razem proponuje nie krótkoterminowe posunięcia antykryzysowe, lecz strategię długofalową. Jednakże bez zgody „lokomotywy gospodarczej" Unii Europejskiej żadne decyzje pryncypialne są niemożliwe.

Unia bankowa i jednolite obligacje europejskie, zdaniem pomysłodawców, mają zmienić w sposób zasadniczy sytuację w Europie. Kolektywne ubezpieczanie depozytów dużych banków zarówno wzajemne, jak też kosztem mechanizmu stabilizacyjnego – pomniejszy zapędy spekulacyjne. Do tego celu przyczyni się również emisja wspólnych państwowych obligacji dłużnych Berlin w tej spawie kieruje się innymi względami.

Okazuje się więc, że konkurencyjne banki będą musiały opłacać zadłużenia banków zbankrutowanych. Przy tym tanie środki na te cele skierowane zostaną bezpośrednio do instytucji kredytowych. Czyli bez żadnych gwarancji państwowych ich zwrotu i bez żadnych warunków. Takie banki będą mogły kontynuować swoją błędną praktykę, która już doprowadziła je do bankructwa. Jednolite obligacje, ewentualnie, na pewien czas przyczynią się do spokoju na rynkach, lecz nie rozstrzygną problemu zasadniczego, jakim jest reformowanie chorych gospodarek.

Sprawa polega jedynie na tym, jaki wariant dla Niemiec i innych głównych sponsorów Unii Europejskiej jest mniej niszczycielski: czy trzeba w dalszym ciągu wspierać partnerów, zadłużonych po same uszy, zyskując na czasie, czy też pozwolić wydarzeniom iść swoją drogą, aż do rozpadu strefy euro? W końcu pięć czy sześć mocnych państw, jeśli pozbędą się balastu, potrafią utworzyć trzon nowej unii walutowej. Dyrektor Instytutu Gospodarki Rosyjskiej Akademii NaukRusłan Grinberg uważa ten drugi wariant za wadliwy:

„Myślę, że istnieje jedno wyjście. Należy wyciszać ataki spekulacyjne, zapewniać potężne wsparcie finansowe dla słabych krajów, trzeba zachować strefę euro. Potem należy przystępować do pogłębiania integracji, gdyż rozwojowi integracji w Europie zawsze towarzyszą kryzysy. Trzeba również umacniać organy ponadnarodowe. Wygląda na to, że kraje są do tego gotowe. Żadne nowe próby utworzenia strefy składającej się z „wzorowych członków” nie doprowadzą absolutnie do niczego. Będzie to w ogóle końcem procesu europejskiego. Według różnych obliczeń, koniecznych tu będzie więcej pieniędzy, aby ratować kraje po prostu przed konfliktami obywatelskimi po rozwiązaniu. Ponadto dojdzie do przeszacowania marki. Wynikną trudności związane ze eksportem niemieckim. Wkrótce okaże się też, że gra nie jest warta świeczki. Należałoby działać raczej w duchu solidarności”.

Solidarność jest dobra, jeśli nie doprowadzona jest do ostateczności. Podejmując się odpowiedzialności za niewiadomo jakie długi, Europa może ponieść porażkę, - zakłada wicekanclerz Gido Westerwelle. Zanim mówić będziemy o unii bankowej i uspołecznieniu długów, konieczne jest przejęcie pod nadzwyczaj surową kontrolę polityki budżetowej i deficytów wewnątrz Unii Europejskiej, a także uwzględnić ingerencje organów ponadnarodowych w przypadku konieczności.

Na tym tle raczej nie należy oczekiwać od aktualnego szczytu jakichkolwiek konkretniejszych decyzji. Proponowany pakiet posunięć w zakresie zasadniczej przebudowy UE trzeba będzie dopracowywać jeszcze niejednokrotnie.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt