Białoruś ogłosiła wygraną w „wyścigu atomowym”

Mińsk oficjalnie ogłosił start budowy elektrowni atomowej. Ponoć jest już przygotowywany grunt pod fundamenty, jednak wyjaśniło się, że prace są realizowane bez ostatecznej umowy z wykonawcą, a reaktory, zaproponowane przez „Rosatom”, jeszcze nie posiadają białoruskiej licencji.
Białoruś ogłosiła wygraną w „wyścigu atomowym”
© DELFI (Š.Mažeikos nuotr.)

Białoruskie władze zwożą dziennikarzy, których zadaniem jest rejestracja prac – w ciągu dwóch tygodni wykopano dół o głębokości pięciu metrów, na placu budowy uwija się 17 koparek, wywrotki sypią piach do bagien. Media państwowe informują, że przy budowie pracuje około 250 osób, ale w następnym roku robotników będą tysiące. Umówiono się już też w sprawie kredytu - Moskwa ma dać 10 mlrd, Chiny dołożą kolejne 3 mlrd dolarów. Dlatego Mińsk odtrąbił zwycięstwo w „wyścigu atomowym”: Sejm Litwy dopiero rozważa, czy zatwierdzić pakiet ustaw energetycznych i koncesję umowy z „Hitachi”

„W ogłoszonej w ubiegłym tygodniu przez Departament Bezpieczeństwa Państwowego(Valstybės saugumo departamentas) informacji były też zdjęcia z białoruskiego placu budowy. Bez wątpienia, zamiar budowy i otwarcie linii kredytowej – to jedno, a potrafić zrealizować wszystko na czas, zgodnie z planem – to inna sprawa” – skomentował Arvydas Anušauskas, przewodniczący sejmowego Komitetu Bezpieczeństwa i Obrony Narodowej.

Prace ruszyły, ale zleceniodawca, państwowe przedsiębiorstwo „Dyrekcja Elektrowni Atomowej", i wykonawca generalny, przedsiębiorstwu „Rosatom” podlegająca firma „Atomstrojeksport”, dopiero negocjują ostateczną umowę. Już po rozpoczęciu wykopu, pracownicy spuszczają z tonu – koniec prac odkładany jest od paru lat. Od roku odwleka się też przyznanie licencji rosyjskim reaktorom, które mają stanąć w Ostrowcu.

W tym czasie białoruscy fizycy mają wątpliwości co do legalności umowy z projektantem generalnym „Atomstrojprojekt“. W ubiegłym roku wstrzymano mu pozwolenie na działalność. „Atomtstrojprojekt“ był wykonawcą generalnym budowanej koło Sankt Petersburga Leningradzkiej Elektrowni Atomowej. W lipcu ubiegłego roku na budowie doszło do katastrofy - spadły metalowe pręty, które miały podtrzymywać ścianę reaktora. Zakończenie budowy przełożono o 3 lata, a koszt elektrowni wzrósł co najmniej o 10 proc. „Rosatom” nie wyjawił powodów awarii, jednak wyjaśniło się, że nie był to pierwszy przypadek.

Umowa z „Atomstroprojekt“ na budowę Leningradzkiej Elektrowni Atomowej została zerwana, przedsiębiorstwo będzie zajmować się tylko projektowaniem elektrowni. Według tych projektów budowane są elektrownie atomowe w Rosji i zagranicą.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt