Bałtycki budżet UE

Uchwalenie nowego budżetu UE spotyka się z ciepłym przyjęciem w Tallinnie, gdzie klasa polityczna już myśli o wykorzystaniu środków na Rail Baltica oraz modernizacji wsi.
© Shutterstock nuotr.

Umiarkowane zadowolenie panuje w Rydze, gdzie rządząca partia mówi o sukcesie, rozczarowana jest jednak opozycja oraz rolnicy, którym na wyrównanie w dopłatach bezpośrednich pozostanie czekać aż do 2019 r. Premier Dombrovskis broniąc osiągniętego kompromisu, wskazuje, że wzrost finansowania budżetowego dla Łotwy wyniesie aż 15% w porównaniu z 10% wywalczonymi przez Litwę i to się liczy.

Możliwość weta

Przed unijnymi negocjacjami dużo mówiło się o wecie, przynajmniej na Łotwie. „Sądzę, że widzę możliwość weta. Możliwość weta premier ma w kieszeni. Ale należy spojrzeć, jakie będą propozycje” – zapowiadała przed szczytem minister rolnictwa Laimdota Straujuma („Jedność”). Szczególnie delikatną sprawą były bezpośrednie dopłaty dla rolników, które na Łotwie pozostają najniższe w Europie. Nie są wysokie także na Litwie i w Estonii. Formą nacisku rządów w Wilnie, Rydze i Tallinnie na Unię Europejską miały być demonstracje lokalnych rolników pod budynkiem Rady Europejskiej. Do weta, w przypadku niedobrych rozwiązań budżetowych, wezwał premiera Łotwy opozycyjny Związek Zielonych i Rolników (ZZS), który jeszcze w zeszłym roku zawarł z szefem rządu pakt o obronie interesów wsi. Wg listopadowej propozycji Hermana Van Rompuya dopłaty do jednego hektara w krajach bałtyckich miały wynieść od 2019 r. 196 euro (138 łatów; obecnie pozostają na Łotwie na poziomie maksymalnie 63 łatów, unijna średnia wynosi 266 euro). Rolnicy z Łotwy zażądali jednak wyrównania opłat już od 2014 r.

W Tallinnie po negocjacjach odtrąbiono sukces. Wg prezydenta Estonii Europa otrzymała „zbalansowany i realistyczny budżet”. Toomas Hendrik Ilves podkreślił wagę pieniędzy płynących na modernizację: „dla całej Europy ważne jest rosnące finansowanie nauki i innowacji. Dla nas na wschodnim brzegu Bałtyku szczególną rolę odgrywa Fundusz Kohezji (…) Wg nowego budżetu będziemy mogli zbudować Rail Baltica”, a to dobra informacja także dla Finlandii i Polski. Warto zauważyć, że Estonia otrzymała w nowej perspektywie finansowej 5,89 mld z 960 miliardów euro, czyli o 907 milionów więcej niż w okresie 2007-2013. Budżet zachwala jednoznacznie szef prawicowego gabinetu Andrus Ansip: „nie patrząc na zmniejszenie ogólnej wartości budżetu, Estonia może jednoznacznie uznać siebie za zwyciężczynię”.

Dodatkowe miliony

Łotewski rząd również mówi o sukcesie: udało się wytargować z UE dodatkowych 707 milionów euro. W latach 2014-2020 Łotwa uzyska 6,6 miliarda euro finansowania, z czego działka na Fundusz Kohezji wyniesie 4,23 mld euro (o 148 milionów więcej, niż proponowała Komisja Europejska jesienią ub. roku). Łotewscy rolnicy otrzymają 1,51 miliarda (259 milionów więcej niż planowano pierwotnie). Od 2019 r. dopłaty bezpośrednie dla rolników wyniosą 196 euro do hektara, czyli ulegną zrównaniu z Litwą i Estonią. Kraj nad Daugawą dostanie także 67 milionów euro na „rozwój wsi”. Wpłaty Łotwy do budżetu wyniosą 1,669 miliardów i będą niższe o 233 milionów niż w okresie 2007-2013. Wg ministra obrony i ważnego polityka „Jedności” Artisa Pabriksa „osiągnięto pozytywny rezultat. To optymalny wynik. O jakimś prawie do weta mogą mówić tylko ci, którzy nie orientują się w negocjacjach budżetowych”. Jak stwierdził premier Dombrovskis: „sytuacja jest taka, że choć rozmiar budżetu znacząco zmniejszony, w porównaniu z początkową propozycją Komisji Europejskiej, Łotwie udało się osiągnąć zwiększenie dochodów we wszystkich ważnych obszarach”. Ogółem wsparcie dla Rygi wyniesie 3 tys. euro na jednego obywatela, co sytuuje kraj nad Dźwiną na trzecim miejscu w UE.

Wg minister Laimdoty Straujumy premier Dombrovskis „o unijny budżet walczył do końca”. Choć wyniki dla rolników nie są dobre, „gdyby zastosować weto, Łotwa straciłaby jeszcze więcej”. W opinii szefowej resortu rolnictwa Łotwa została sama na placu boju porzucona przez Litwę i Estonię. Zdjęcie: Vita Razminoviča, Latvijas Republikas Ministru kabinets.

Dyktat UE

By nie było tak różowo premiera skrytykowała opozycja. Szef klubu poselskiego ZZS Augusts Brigmanis zwrócił uwagę na fakt, że szef rządu „poddał się dyktatowi UE” i „nie wypełnił porozumienia z ZZS”. Porozumienie zostało zwarte jeszcze w lutym 2012 r. – rząd zobowiązał się wówczas, że będzie dążył do osiągnięcia pułapu 80% europejskich dopłat dla rolników Łotwy. Wyrównanie finansowania miało się rozpocząć już w 2014 r., a nie jak zapisano w budżecie w 2019 r. Krytyczne głosy dają się słyszeć także z ust przedstawicieli Centrum Zgody oraz…. rządu. Wg minister rolnictwa Straujumy „bałtycka jedność” podczas tych negocjacji była „jedynie teoretyczna”, a premier Dombrovskis nie otrzymał wystarczającego wsparcia ze strony kolegów z Litwy i Estonii. „Każdy liczy na swoją korzyść. Najwyraźniej Litwa i Estonia były zadowolone” – dodała minister. Przy okazji szefowa resortu rozwiała nadzieję na możliwość korektury budżetu przez PE, na co wciąż liczy łotewska posłanka z ramienia rządzącej „Jedności” Sandra Kalniete, która walczy o zrównanie dopłat dla Łotyszy z dopłatami na Litwie, w Estonii i Rumunii już w 2017 r.

Zadowolony jest minister rolnictwa Estonii Helir-Valdor Seeder (Isaama ja Respublica Liit). „Podwyższenie dotacji do 196 euro za hektar – to najlepszy wariant, który można było na dziś osiągnąć. Mamy możliwość otrzymać pieniądze ze środków przeznaczonych na rozwój wsi i Estonia otrzyma z nich 50,7 mln euro więcej, niż mogliśmy liczyć wcześniej”. Rolnictwo Estonii dostanie zastrzyk w postaci 1,73 mld euro (o 500 mln więcej niż w okresie 2007-2013). Większa część tych pieniędzy, podobnie jak w poprzednim okresie budżetowym, zostanie przeznaczona nie na dotacje bezpośrednie, a na rozwój wsi.

Kolejny budżet, mimo że w całości mniejszy niż w latach 2007-2013, przybliża kraje bałtyckie do zasypania przepaści dzielącej je z resztą Europy. Na Łotwie z pewnością frustrację wywoła fakt, że dopłaty bezpośrednie wciąż pozostaną najniższe w Europie, można się spodziewać protestów opozycji w Sejmie. Są tylko niewielkie szanse, że pewnych korektur dokona Parlament Europejski. Ważne jest, by dobrze wykorzystać pieniądze zarówno dla rolników, jak i na rzecz spójności, dzięki czemu być wreszcie dojdą do skutku długo odkładane projekty tras komunikacyjnych między Baltikum a resztą Europy.

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Facebook pl.DELFI.lt