Aziewicz: Nie czas myśleć o alternatywnych scenariuszach

 (9)
Byłoby nietaktem, gdyby poseł z Polski pouczał litewski rząd. Poprawa wzajemnych relacji leży we wspólnym interesie obojga narodów, dlatego do nowego rozdania w litewskiej polityce podchodzę z optymizmem i pozytywną emocją. Wierzę w zdrowy rozsądek zarówno litewskich, jak i polskich polityków – mówi w rozmowie z PL DELFI poseł Platformy Obywatelskiej i przewodniczący parlamentarnej grupy PL-LT Tadeusz Aziewicz. W jego rodzinnej Gdyni istnieje już ulica Antanasa Baranauskasa, jak twierdzi poseł z Pomorza szkoda, że takiej ulicy nie ma w Sejnach. To pokazuje, że po stronie polskiej też jest jeszcze sporo do zrobienia.
Tadeusz Aziewicz, fot. www.aziewicz.pl
Tadeusz Aziewicz, fot. www.aziewicz.pl

Kilkanaście dni temu obserwował Pan z ramienia Sejmu wybory na Litwie. Wszystkich zaskoczyły nie tylko wyniki poszczególnych partii, ale także np. kupowanie głosów na dużą skalę. Chciałem zapytać, jakie wrażenie litewskie głosowanie wywarło na Panu?

Ogólne wrażenie, z jakim wyjechałem z Litwy jest pozytywne. Komisje wyborcze, które odwiedziłem pracowały poprawnie – bardzo podobnie jak w Polsce, nie zauważyłem istotnych uchybień. O kupowaniu głosów słyszałem, jako obserwator mogę jednak formułować sądy jedynie w oparciu o swoje osobiste doświadczenie.

Wypowiadając się w okresie wyborczym dla PAP wyraził Pan nadzieję, że zmiana władzy na Litwie doprowadzi do pozytywnych przemian w relacjach PL-LT. Chciałbym wierzyć, że tak będzie, ale czy polskie władze mają jakiś plan B, gdyby okazało się, że nowy rząd, podobnie jak poprzedni, nie jest jakoś specjalnie otwarty na spełnienie polskich postulatów?

Poprawa wzajemnych relacji leży we wspólnym interesie obojga narodów, dlatego do nowego rozdania w litewskiej polityce podchodzę z optymizmem i pozytywną emocją, nie jest to czas na myślenie o alternatywnych scenariuszach. Wierzę w zdrowy rozsądek zarówno litewskich, jak i polskich polityków. Nową jakością jest dobry wynik Akcji Wyborczej Polaków na Litwie, który pokazuje, że społeczeństwo litewskie otwiera się na problemy polskiej mniejszości. Cieszę się z tego, mam nadzieję, że spowoduje to dobrą zmianę również na poziomie litewskiego sejmu i rządu.

Jakie warunki nowym litewskim władzom – nazwijmy po imieniu: socjaldemokratom i Partii Pracy – postawi rząd PO? Czy wystarczy spełnienie jednego z postulatów, np. o pisowni nazwisk i nazw miejscowości, czy też liczyć się będzie cały pakiet rozwiązań, które ułatwią życie polskiej mniejszości?

Politykę zagraniczną Polski prowadzi rząd, nie posłowie. Mogę tylko powiedzieć, że Republika Litwy jest suwerennym państwem, które w 1994 r. dobrowolnie zawarło z Rzeczpospolitą traktat opisujący wzajemne relacje, w tym również ustalenia dotyczące praw polskiej mniejszości. Na pewno oczekujemy na podjęcie konkretnych działań realnie zbliżających nas do realizacji traktatowych zapisów.

Jest Pan przewodniczącym parlamentarnej grupy polsko-litewskiej, członkiem zgromadzenia parlamentarnego Sejmu, Senatu i Seimasu. Działalność tych gremiów w ostatnim czasie właściwie zamarła. Czy polscy parlamentarzyści mają pomysł, by ją ożywić?

W czasie kampanii wyborczej na Litwie rzeczywiście byliśmy wstrzemięźliwi, zaś parlamentarzyści litewscy z oczywistych względów mieli w tym czasie inne priorytety. Zresztą w dwustronnych relacjach „zawsze jest w tym ambaras, aby dwóch chciało naraz”. W Polsce jak Pan słusznie zauważył poza wspólnym zgromadzeniem parlamentarnym, działa jeszcze grupa polsko – litewska, zrzeszająca posłów i senatorów – przyjaciół Litwy, którzy chcą działać na rzecz dobrych stosunków pomiędzy naszymi krajami. Bardzo bym się ucieszył, gdyby w nowym Seimasie powstała grupa litewsko – polska. Myślę, że po ukonstytuowaniu się nowych władz Republiki Litwy powinno spotkać się zgromadzenie parlamentarne i wspólnie rozważyć możliwości rozwiązania kluczowych problemów.

Na Pańskiej stronie internetowej przeczytałem, że od wielu lat opiekuje się Pan litewskimi stażystami w Sejmie RP. Czy to sposób na zjednywanie młodych Litwinów, próba budowy propolskiego „lobby” w Wilnie?

Nie wszystko jest polityką. Wspieram młodzież z Litwy bo sprawia mi to dużą satysfakcję, to niesłychanie fajni, ciekawi młodzi ludzie, od których dużo się uczę. Ich śpiewna polszczyzna przypomina mi mojego ojca – Wilniuka, który bardzo tęsknił za ojczystą ziemią. Jestem zbudowany ich otwartością i europejskością. Widzę w nich nadzieję na oderwanie się od demonów z przeszłości, które tak bardzo utrudniają budowanie normalności we wzajemnych relacjach Polski i Litwy.

Odnoszę wrażenie, że w polskiej polityce w sposób niewystarczający stawiamy właśnie na młodzież. Sądzę, że młodzi konserwatyści i liberałowie z Platformy prędzej by się dogadali ze swoimi rówieśnikami z Litwy niż politycy starszego pokolenia. Ale zmieniając temat: jest Pan posłem z Gdyni, proszę powiedzieć, jak układa się partnerska współpraca Pańskiego miasta z Kłajpedą?

Współpraca naszych miast trwa już niemal 20 lat, układa się dobrze, dotyczy sportu, kultury i inicjatyw gospodarczych. Przy okazji warto zauważyć, że w moim mieście powstaje ulica biskupa sejneńskiego Antanasa Baranauskasa, wielkiego Litwina – działacza na rzecz pojednania obojga narodów. Szkoda, że takiej ulicy nie ma w jego rodzinnych Sejnach. Pokazuje to, że po stronie polskiej też jest jeszcze sporo do zrobienia.

Wracając do tematu stosunków PL-LT, jakie rady miałby Pan dla nowej koalicji rządzącej, która wyłoni się po październikowych wyborach? Od czego zacząć poprawę relacji z Warszawą, jakiej retoryki unikać we wzajemnej komunikacji?

Było by dużym nietaktem, gdyby poseł z Polski pouczał litewski rząd, szczególnie w tak delikatnej materii. Wierzę w siłę dobrej woli, zdrowego rozsądku, wspólnych interesów i odpowiedzialności wobec zwykłych ludzi, bo po to jest polityka, aby żyło im się lepiej, zarówno w Polsce, jak i na Litwie.

Dziękuję za rozmowę.

Tadeusz Aziewicz (ur. 1960 w Sopocie) – polski samorządowiec i polityk. Ukończył studia na Wydziale Ekonomiki Transportu Uniwersytetu Gdańskiego. W latach 80. zaangażowany w działalność opozycyjną, związany ze środowiskiem Kongresu Liberałów. W latach 1990-1998 radny Gdyni, na początku lat 90. członek zarządu miejskiego, później wiceprzewodniczący Gdańskiego Sejmiku Wojewódzkiego. Były pracownik naukowy Instytutu Teorii Ekonomii Uniwersytetu Gdańskiego oraz Instytutu Badań nad Gospodarką Rynkową. W okresie rządów AWS-UW prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Od 2005 r. poseł na Sejm z okręgu gdyńsko-słupskiego z listy PO. Od 2007 r. przewodniczący parlamentarnej grupy PL-LT. Członek Zgromadzenia Parlamentarnego Sejmu i Senatu RP oraz Seimasu RL.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas
Facebook pl.DELFI.lt