Syria: Rosyjskie wojsko jest już w Syrii

 (6)
Już nie tylko plotki, lecz także i fakty świadczą o obecności rosyjskich wojsk w Syrii. Kilka tygodni temu światowe media, jak jeden mąż nagłośniły informację o tym, że Moskwa wysłała w rejon konfliktu „odpowiednią” liczbę żołnierzy wojsk specjalnych. Docelowo mieliby oni wspierać zmagającego się z domową rebelią Asada.
Protestas
Protestas
© AP/Scanpix

Wiadomość ta została bardzo szybko zdementowana przez najwyższe rosyjskie kręgi polityczne. Najciekawiej swoje dementi przedstawił wiceminister obrony FR Anatolij Antonow, który stwierdził, że po Syrii „nikt [z Rosjan] nie biega z automatami i granatnikami”.

Antonow potwierdził jednak, że na miejscu obecna jest pewna grupa rosyjskich specjalistów wojskowych. Ich zadaniem jest pomoc syryjskim żołnierzom w zgłębianiu tajników obsługi zakupionego w Rosji sprzętu wojskowego:„na przykład, dostarczamy tam czołgi. Jednocześnie więc wysyłamy tam także swoich technicznych ekspertów, żeby nauczyć naszych zagranicznych kolegów pracować z tym sprzętem”.

W wersję o rosyjskich specjalistach/instruktorach wojskowych można jeszcze uwierzyć. Warto bowiem zapoznać nabywcę własnego uzbrojenia ze sposobami jego wykorzystania, np. celnego ostrzału wybranego celu (celów). Zwłaszcza, gdy są one ruchome. Z drugiej strony trzeba zdawać sobie sprawę z faktu, że termin „specjalista/instruktor wojskowy” bardzo często jest jedynie zgrabnie zawoalowanym określeniem rzeczywistych jednostek bojowych.

Nieraz w przeszłości bywało tak, że jedno ze światowych mocarstw, nie chcąc się oficjalnie angażować w dany konflikt, wysyłało swoich „specjalistów” w celu pomocy „szkoleniowej” którejś ze stron. Tak było, m.in. w Wietnamie, kiedy Amerykanie wysłali swoich ekspertów na pomoc wojskom południowowietnamskim (podobnie jak Sowieci w przypadku oponenta z północy), czy też w czasie Wojny Koreańskiej (1950-1953) i pomocy chińskich „ochotników”.

O ile ekspertów technicznych da się jeszcze wytłumaczyć, o tyle sensacją okazały się wczorajsze informacje jakoby w syryjskim mieście portowym Tartus znajdowały się rosyjskie jednostki antyterrorystyczne piechoty morskiej. Grupa żołnierzy miała przed kilkunastoma dniami przypłynąć do Syrii na pokładzie tankowca „Iman” wchodzącego w skład Floty Czarnomorskiej.

Pierwsze informacje na ten temat zaczęły podawać media rosyjskojęzyczne. Co ciekawe, także te powiązane z Kremlem, a więc RIA Novosti. W ślad Rosjan szybko poszły zachodnie (głównie amerykańskie) dzienniki i telewizje. Rosyjskiemu oddziałowi BBC udało się dowiedzieć, że do Tartus poza antyterrorystami przybyli też żołnierze wojsk powietrzno- desantowych. Co więcej, sam tankowiec, pomimo zapewnień o jego cywilnym charakterze, ma być wyposażony w sprzęt szpiegowski. Z kolei syryjskiej agencji informacyjnej SANA udało się uzyskać potwierdzenie tych informacji od anonimowego źródła w rosyjskim resorcie obrony (oficjalnie jego przedstawiciele dementują wszystkie rewelacje).

W sprawie jest jeszcze zbyt dużo niewiadomych, aby móc wyciągać rozsądne wnioski. Co to za jednostka/jednostki? W jakiej liczbie przybyła na miejsce? W jakim charakterze? Jak długo zostanie? To są pytania, na które należałoby odpowiedzieć, aby wyjść z fazy domysłów i zacząć solidnie analizować posiadane fakty. Póki co, będą musiały wystarczyć nam przypuszczenia.

Czy przybyli na miejsce Rosjanie zostaną wykorzystani w walkach z rebelią? Trudno powiedzieć. Jeżeli rzeczywiście są to dobrze wyszkolone i silnie uzbrojone jednostki, to z całą pewnością nikt nie pośle ich do pacyfikowania tłumu demonstrantów w miastach (od tego są snajperzy i szeroka gama sprzętu pancernego).

Być może Rosjanie zostali wysłani na pomoc w bezpośrednich walkach z oddziałami rebelianckiej Wolnej Armii Syrii? Może jest to reakcja na rzekome szkolenie i dozbrajanie rebeliantów przez państwa zachodnie (informacje na ten temat pojawiały się w prasie na przestrzeni ostatnich tygodni)? A może rzeczywiście chodzi tylko o ochronę rosyjskich instalacji w Tartusie? Gdybanie, gdybanie, gdybanie. Jednak niezwykle przyjemne.

Polityka Wschodnia
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Świat

Polska na 18 miejscu w rankingu militarnym na świecie. Litwa na 97 między Tanzanią a Nepalem (19)

Global Firepower opublikował ranking siły militarnej na świecie. Polska znalazła się na 18 miejscu, Litwa - na 97.

Darmowe aplikacje mogą korzystać z naszych danych

Korzystanie z Internetu nierozerwalnie wiąże się z udostępnianiem informacji na nasz temat. Niektórymi dzielimy się świadomie, podając je choćby w formularzach rejestracyjnych, a innymi mimowolnie. Już samo zainstalowanie aplikacji na smartfonie czy tablecie uruchamia przepływ danych, m.in. dotyczących naszej lokalizacji, odwiedzanych przez nas stron, naszych zainteresowań.

Zginął białoruski dziennikarz Paweł Szeremet (8)

Białoruski dziennikarz pracujący na Ukrainie Paweł Szeremet zginął w centrum Kijowa, po tym jak wybuchł jego samochód, informuje gazeta „Ukraińska prawda”.

6 ha lasu pali się wokół strefy zamkniętej w Czarnobylu (1)

W zamkniętej strefie wokół Czarnobyla wciąż pali się 6 hektarów lasu, informuje ukraińska państwowa Służba Zadań Nadzwyczajnych.

Stabilizuje się sytuacja na rynkach finansowych po brexicie

Brexit w niewielkim stopniu wpłynął na polski rynek finansowy. Rentowność 10-letnich obligacji wynosi 3,26 i jak oceniają eksperci, nie należy się spodziewać ich wyprzedaży. Złoty, który osłabił się po wynikach referendum, powoli się stabilizuje. Większy wpływ na kursy walut i rentowność obligacji w dalszej perspektywie będą mieć wewnętrzne decyzje Polski, m.in. o przewalutowaniu kredytów czy ewentualnej likwidacji OFE.
Facebook pl.DELFI.lt