Stop nagonce na Polaków! Brytyjczyku podziękuj, że przyjechaliśmy

 (4)
W ostatnim czasie pojawiło się w Wielkiej Brytanii wiele negatywnych głosów dotyczących Polskich imigrantów i imigrantów w ogóle. Jednak czy obwinianie nas za wszystko, co złe ma w ogóle jakieś podstawy?
© DELFI / Tomas Vinickas

Od jakiegoś czasu jesteśmy świadkami i ofiarami nieustannej nagonki. Nie tylko media, ale i politycy brytyjscy z różnych opcji politycznych wypowiadają się negatywnie na temat wpływu, jaki otwarcie rynku pracy dla imigrantów z Europy Środkowej i Wschodniej wywarło na ten kraj. Co i rusz słyszy się nowe propozycje – ograniczenia dostępu do służby zdrowia, czy zasiłków (czytaj więcej: Brytyjski rząd chce zablokować imigrantom dostęp do benefitów i służby zdrowia), ministrowie i członkowie partii opozycyjnych domagają się zatrudniania większej liczby Brytyjczyków kosztem imigrantów (czytaj także: Praca tylko dla Brytyjczyków. Burza na Wyspach odnośnie zatrudniania imigrantów!). Doszło nawet do tego, że próbuje się tworzyć od nowa historię (UK: Polacy 'chłopcem do bicia'? Obraził, ale teraz przeprasza).

Ciągle słyszymy także o tym, jak obciążamy system edukacji, bo brakuje miejsc w szkołach, czy oddziały położnicze, gdyż przez to, że imigrantki rodzą tyle dzieci, nie ma odpowiedniej liczby położnych.

Od czasu do czasu pojawiają się głosy stające w obronie przyjezdnych. Jednym z nich był ten, należący do felietonisty „The Independent” Marka Steela, który celnie wypunktował słabości argumentacji rządu i rozprawił się z krzywdzącymi stereotypami. Dziennikarz zauważa, że rząd jest zdania, iż przybysze z innych krajów stanowią wygodną wymówkę dla jego nieudolności. To imigranci spowodowali kryzys, bezrobocie i wszystkie katastrofy, które dotykają kraj. Przecież kto inny może być winnym tego, że unikanie płacenia podatków przyniosło 90 mld funtów start w budżecie, jak nie Polacy. I to ci, którzy zbierają na Wyspach truskawki, a zarobione pieniądze lokują w bankach na Kajmanach. A nasz biedny kraj nie otrzymał z tego nawet pensa – śmieje się Steel. (Czytaj więcej: Imigranci zrujnowali Wielką Brytanię? Czas odpowiedzieć premierowi!)

Jednak główny wpływ na to, co się dzieje w kraju mają politycy, a oni już dawno obrali sobie imigrantów na kozła ofiarnego.

Laburzyści dołączyli do torysów i teraz wspólnie żałują swojego „straszliwego błędu” - w mediach biją się w piersi twierdząc, że należało iść śladem Niemiec i tak jak one prowadzić restrykcyjną politykę w zakresie rynku pracy.

Tymczasem czołowi ekonomiści niemieccy są zgoła przeciwnego zdania, uważają bowiem, iż skorzystanie z możliwości zamknięcia rynku pracy na siedem lat sprawiło, że teraz gospodarka niemiecka cierpi na spory deficyt wykwalifikowanej kadry, a przy tym znacznie rozrosła się szara strefa - imigranci i tak przyjechali, ale pracowali na czarno i w zawodach niezgodnych z ich kwalifikacjami.

Rzeczeni ekonomiści twierdzą także, że Wielka Brytania skorzystała na swoim otwarciu, ponieważ dzięki takiej polityce wchłonęła i nadal przyciąga nieproporcjonalnie dużą część młodych migrantów, wysoko wykwalifikowanych i wykształconych absolwentów polskich wyższych uczelni. Profesor Klaus Zimmermann z Instytutu Studiów Pracy w Bonn (IZA) stwierdził, że dla niemieckiej gospodarki taki stan rzeczy może mieć przykre konsekwencje i to w niedalekiej przyszłości.

Popełniliśmy straszliwy błąd, bo najlepsi wyjechali już do Wielkiej Brytanii – mówią Niemcy. IZA przeprowadziła badania dotyczące imigrantów i opublikowała raport z wynikami. Można w nim przeczytać, że Niemcy przyciągają głównie starsze i słabiej wykwalifikowane osoby, podczas gdy, ci którzy wybierają Wielką Brytanię są lepiej wykształceni, a ich udział w gospodarce jest znacznie wyższy niż w innych krajach europejskich.

Wyjątkowo ważną pozycję stanowią imigranci z Polski oraz pozostałych krajów Europy Wschodniej. Polacy na Wyspach znakomicie załatali dziurę w usługach, zarówno w tych, które nie wymagają kwalifikacji, jak i w tych, które ich wymagają. Dość powiedzieć, że same tylko usługi transportowe miały, według różnych źródeł, 20 a nawet 30-procentowy niedobór wykwalifikowanych kierowców.

Zyskał transport publiczny, prywatny, usługi spedycyjne itp., ale też dzięki Polakom łatwiej naprawić auto, bowiem uzupełnili niedobór mechaników samochodowych. Na poważne braki kadrowe cierpiała gastronomia, problemy z wykwalifikowanymi szefami kuchni czy zawodowymi kelnerami zostały wypełnione kadrą z Polski. Są jeszcze przecież usługi budowlane w szerokim tego słowa znaczeniu i tu również prym wiodą przybysze z nowych krajów UE, tu też na pierwszym miejscu są Polacy i nie chodzi li tylko o kopanie rowów, czy podawanie cegieł.

Prof. Zimmermann i nie tylko on zwraca uwagę na jeszcze inny istotny fakt - w Wielkiej Brytanii „czarny rynek” pracy jeśli nawet istnieje, to nie stanowi on tak poważnego problemu, jak w Niemczech, Austrii, czy Francji, a dane państwo na tym zyskuje, bo legalnie zatrudnieni płacą podatki i nie psują rynku.

Kto może legalnie pracować w Wielkiej Brytanii

Zgodnie z założeniami, na których opiera się Unia Europejska, swoboda przepływu osób jest jedną z czerech fundamentalnych zasad obowiązujących we wspólnocie. Pozostałe to swobody przepływu towarów, usług i kapitału. Zgodnie z tym, każdy obywatel państwa członkowskiego może osiedlić się na terenie innego kraju będącego w ramach UE. Mogą także, bez konieczności uzyskiwania pozwolenia, poszukiwać i podejmować pracę, a także muszą być traktowani na równi z pozostałymi obywatelami. Nie wolno ich dyskryminować w kwestii m.in. podatków, opieki socjalnej, służby zdrowia. Jeśli Bruksela stwierdzi, że któryś z krajów członkowskich nie przestrzega tych zasad, może go pozwać przed Trybunał Sprawiedliwości w Luksemburgu.

Anglia i Szkocja - POLEMI.co.uk
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Świat

Polska na 18 miejscu w rankingu militarnym na świecie. Litwa na 97 między Tanzanią a Nepalem (20)

Global Firepower opublikował ranking siły militarnej na świecie. Polska znalazła się na 18 miejscu, Litwa - na 97.

Darmowe aplikacje mogą korzystać z naszych danych

Korzystanie z Internetu nierozerwalnie wiąże się z udostępnianiem informacji na nasz temat. Niektórymi dzielimy się świadomie, podając je choćby w formularzach rejestracyjnych, a innymi mimowolnie. Już samo zainstalowanie aplikacji na smartfonie czy tablecie uruchamia przepływ danych, m.in. dotyczących naszej lokalizacji, odwiedzanych przez nas stron, naszych zainteresowań.

Zginął białoruski dziennikarz Paweł Szeremet (8)

Białoruski dziennikarz pracujący na Ukrainie Paweł Szeremet zginął w centrum Kijowa, po tym jak wybuchł jego samochód, informuje gazeta „Ukraińska prawda”.

6 ha lasu pali się wokół strefy zamkniętej w Czarnobylu (1)

W zamkniętej strefie wokół Czarnobyla wciąż pali się 6 hektarów lasu, informuje ukraińska państwowa Służba Zadań Nadzwyczajnych.

Stabilizuje się sytuacja na rynkach finansowych po brexicie

Brexit w niewielkim stopniu wpłynął na polski rynek finansowy. Rentowność 10-letnich obligacji wynosi 3,26 i jak oceniają eksperci, nie należy się spodziewać ich wyprzedaży. Złoty, który osłabił się po wynikach referendum, powoli się stabilizuje. Większy wpływ na kursy walut i rentowność obligacji w dalszej perspektywie będą mieć wewnętrzne decyzje Polski, m.in. o przewalutowaniu kredytów czy ewentualnej likwidacji OFE.
Facebook pl.DELFI.lt