O Ukrainie bez emocji

 (14)
Na wstępie zaznaczę, że chcę z pozycji zwykłego zjadacza chleba podzielić się swoimi spostrzeżeniami o dzisiejszej sytuacji na Ukrainie, bo chyba już sporo o niej wiem, a media rosyjskie, polskie i litewskie nie dają mi o niej zapomnieć.

Z rosyjskiej strony widzimy i słyszymy: przewrót, faszyści, ostrzały miast, śmierć cywilów. Z innej strony rozlega się: agresja, okupacja, separatyści, ręka Moskwy. Zacznę może od tego, że dla zwykłego Rosjanina Ukraina to część dawnej Rusi, a Ukraińcy to dawni Rusini, mówiący językiem małoruskim, czyli, według nich, dialektem języka rosyjskiego. To samo można powiedzieć i o większości dzisiejszych Polaków, którzy nie zaliczają swych wschodnich sąsiadów do kategorii narodów samoistnych.
                            
Z historii

Zgadzam się, że dzisiejsi Ukraińcy to dawni Rusini, a dzisiejsza Ukraina, choć nie w dzisiejszych granicach, to część dawnej Rusi, a w latach 882-1169 nawet dominujące księstwo na obszarze dawnego państwa ruskiego. Miało nawet nieduży dostęp do Morza Czarnego, ale po śmierci Jarosława Mądrego i rozbiciu dzielnicowym zostało od niego odcięte przez plemiona połowieckie, a potem Mongołów i wreszcie Turków. Dopiero Katarzyna Wielka w roku 1783 wcieliła te obszary oraz całe północne wybrzeże Morza Czarnego wraz z Krymem w skład Rosji, tworząc tzw. Noworosję.

Ukrainy, jako samodzielnego państwa, nie było na mapie Europy do roku 1918, kiedy to została proklamowana Ukraińska Republika Ludowa, ale naród istniał już wcześniej. Jak piszą historycy, już w drugiej połowie XVI wieku na pograniczu Naddnieprza, tzw. Dzikich Polach uformowała się społeczność wojskowa Kozaków zaporoskich, chroniąca pogranicze Rzeczpospolitej przed Tatarami, która jednocześnie stała się ośrodkiem powstań kozackich w obronie swego niezależnego statusu, a z czasem i praw ludności ruskiej. W tym to czasie zaczyna się u nich proces uświadamiania tego, że się różnią od Lachów (Polaków) oraz Moskali (Rosjan), że mają swój język, obyczaje i tradycje oraz mentalnością różnią się od tamtych. Powstanie Bohdana Chmielnickiego w roku 1648 też walnie przyczyniło się do zrozumienia przez Ukraińców swej odrębności narodowej. Był to zryw narodowy o podłożu klasowym i religijnym, a nie czysto ekonomicznym i osobistym, jak próbują przedstawić to powstanie niektórzy historycy. I tak aż do pełnego narodowego odrodzenia Ukraińców w drugiej połowie XIX wieku. Później była I wojna światowa i próby utworzenia niepodległego państwa (Semen Petlura), walki z bolszewikami i ukraińska, mimo wsparcia Józefa Piłsudskiego, przegrana oraz prawie 70 lat bytowania w składzie ZSRR, aż nareszcie w roku 1991 wybiła dla nich godzina niezależności. Były też czarne okresy w tym dążeniu Ukraińców do niepodległości, które głównie przypadają na okres II wojny światowej (działalność UPA, kolaboracja z nazistami, rzeź wołyńska), co nie dodaje chluby ukraińskiej drodze do niepodległości. Ale co się stało, to się stało i nic na to nie poradzisz, jak czasem słyszymy w rozmowach ludzi, szczególnie w sprawach historii.

Dzień  dzisiejszy      
  
Już od momentu rozpadu ZSRR i powstaniu WNP, która była pomyślana jako ścisły związek niepodległych państw, nasiliły się we wspólnocie procesy odśrodkowe. Przywódcy niektórych byłych republik radzieckich postanowili, że w pojedynkę szybciej osiągną sukcesy w gospodarce i uznanie na arenie międzynarodowej. Ale stało się odwrotnie, gdyż byłe republiki radzieckie należały do jednego kompleksu gospodarczego i były powiązane ze sobą tysiącem nici wzajemnej zależności w różnych dziedzinach życia. Szczególnie te biedniejsze kraje, jak Armenia czy Kirgizja, zechciały ściślejszej współpracy na postsowieckiej przestrzeni gospodarczej.

W tym okresie Ukraina była jedną z najbardziej rozwiniętych i bogatych republik, miała dobrze rozwinięty przemysł, wydajne rolnictwo, bogactwa naturalne w postaci ogromnych zasobów węgla, manganu, tytanu, rudy żelaza oraz była jednym z liderów w produkcji stali na świecie. Produkowano tu ogromne turbiny dla elektrowni, budowano statki, produkowano samoloty, miano rozwinięty transport i energetykę. Nie zapominajmy też o nowoczesnym przemyśle zbrojeniowym. Widzimy więc, że Ukraina miała wszystkie podstawy by zostać dobrze prosperującym krajem, ale stało się inaczej.

To oligarchowie, przy bierności władz, sprawili, że zaczęto zamykać zakłady jako “nierentowne”, wyrzucać ludzi na bruk. Część tych zakładów przekształcono w spółki, których podstawowym celem stało się bogacenie jednostek i klanów rodzinnych. Przemysł podupadł, bo przestały istnieć rynki zbytu dla jego produkcji, a towary rodzime na półkach sklepów zmieniły towary z importu. Górnictwo też stało się nierentowne i nikomu niepotrzebne poza granicami kraju, gdyż tam “wskoczyły” inne firmy górnicze, a miejscowe zakłady ledwie wegetowały, zaprzestano ich modernizacji, by nie stwarzały konkurencji spółkom zagranicznym.

Żyzna ukraińska ziemia zaczęła porastać chwastami, bo też zabrakło rynków zbytu dla jej produkcji, a dla własnych potrzeb wystarczała i dziesiąta jej część. Część jej za bezcen wykupili obcy, by karmiła obywateli innych krajów. Działano na korzyść obcych producentów, a nie swoich.

O modernizacji własnej armii też zapomniano,bo nowoczesne uzbrojenie ją omijało i wędrowało na sprzedaż do innych krajów. Korupcja zaś osiągnęła swe apogeum i wraz z dużym bezrobociem i biedą stały się katalizatorem masowych wystąpień ludności podczas “pomarańczowej rewolucji” (2004), a nade wszystko podczas Euromajdanu (2013-2014). To, że prezydent W. Janukowycz nie zechciał podpisać umowy stowarzyszeniowej z UE, stało się ostatnim aktem cierpliwości ludności kraju. Nie mogli oni już dłużej cierpieć panoszenia się oligarchów oraz obcych firm, ogromnej korupcji, a także pasywności władz, które tańczyły pod muzykę tych pierwszych. Ludzie zechcieli zmian.

Działania Rosji

Z tego niezadowolenia ludności sąsiedniego kraju postanowiła skorzystać Rosja, korzystając z chaosu i anarchii, które zawsze towarzyszą sytuacjom rewolucyjnym, zabrała sąsiadom Krym. A usprawiedliwiono to aktem dziejowej sprawiedliwości oraz potrzebą obrony ludności rosyjskiej. Później postanowiono wykorzystać niezadowolenie ludności rosyjskiej w Donbasie z powodu tego, że nowe władze w Kijowie nie zechciały przekształcić Ukrainy w państwo federacyjne oraz nadać językowi rosyjskiemu należyty status. I tu, moim zdaniem, władze ukraińskie popełniły błąd, ale czy z własnej woli: oto jest pytanie. Kurczowe trzymanie się zasad państwa unitarnego nic dobrego, moim zadaniem, Ukrainie nie da, a tylko będzie sprzyjać tendencjom odśrodkowym tego w dużej mierze sztucznego tworu państwowego, jakim jest ten kraj. Więc wybuchły walki, które trwają do dnia dzisiejszego. Ale wróćmy do działań Moskwy. Otóż, według analityków, stratedzy na Kremlu pomylili się w ocenie Ukraińców, myśleli oni, że otrzymają poparcie na terytoriach, które w ich planach miały być oderwane Ukrainie, ale wyszło inaczej. Za bardzo uwierzyli sondażom, które mówiły, że mieszkańcy Ukrainy sympatyzują Rosji i jej prezydentowi.

I to było prawdą, gdyż sytuacja na Ukrainie była naprawdę krytyczna pod każdym względem, ale co się okazało? A to, że Ukraińcy, mimo zapaści gospodarczej, wcale nie chcą być w objęciach rosyjskiego niedźwiedzia, a aneksja Krymu otworzyła im oczy na prawdziwe cele sąsiada oraz obudziła, drzemiącą w nich do niedawna, narodową świadomość. Było to wielkie zaskoczenie dla przywódców rosyjskich, bo im wmówiono, że Ukraińcy tylko i czekają na zjednoczenie się z Rosją, a tu, masz tobie, postanowili chwycić za broń!
                  
Przestroga dla władz Ukrainy

Ona jest konkretna i polega na zreformowaniu gospodarki kraju, ale nie kosztem zwykłych obywateli, nadanie szerokiej autonomii Donbasowi, jeśli jeszcze nie jest za późno, bo o Krymie należy już zapomnieć, wspieranie rodzimego biznesu, przyciąganie inwestycji, ale bez zakończenia wojny tego się nie da dokonać. Należy także poskromić, działające w kraju radykalne nacjonalistyczne ugrupowania, bo to pachnie wojną domową i rozpadem kraju na więcej aniżeli dwie części. I żadnego, to już wybitnie moje zdanie, członkostwa w NATO: Ukraina powinna zostać krajem neutralnym, korzystnie handlującym jak z Europą, tak z Rosją oraz całym światem. Rosja zaś wie, że sojusz północnoatlantycki nie jest organizacją charytatywną i, dbając o swe bezpieczeństwo, nie zawaha się przed radykalnymi krokami nawet kosztem Ukrainy.
   
Tadeusz Jarmołowicz

Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 

Świat

Polska na 18 miejscu w rankingu militarnym na świecie. Litwa na 97 między Tanzanią a Nepalem (20)

Global Firepower opublikował ranking siły militarnej na świecie. Polska znalazła się na 18 miejscu, Litwa - na 97.

Darmowe aplikacje mogą korzystać z naszych danych

Korzystanie z Internetu nierozerwalnie wiąże się z udostępnianiem informacji na nasz temat. Niektórymi dzielimy się świadomie, podając je choćby w formularzach rejestracyjnych, a innymi mimowolnie. Już samo zainstalowanie aplikacji na smartfonie czy tablecie uruchamia przepływ danych, m.in. dotyczących naszej lokalizacji, odwiedzanych przez nas stron, naszych zainteresowań.

Zginął białoruski dziennikarz Paweł Szeremet (8)

Białoruski dziennikarz pracujący na Ukrainie Paweł Szeremet zginął w centrum Kijowa, po tym jak wybuchł jego samochód, informuje gazeta „Ukraińska prawda”.

6 ha lasu pali się wokół strefy zamkniętej w Czarnobylu (1)

W zamkniętej strefie wokół Czarnobyla wciąż pali się 6 hektarów lasu, informuje ukraińska państwowa Służba Zadań Nadzwyczajnych.

Stabilizuje się sytuacja na rynkach finansowych po brexicie

Brexit w niewielkim stopniu wpłynął na polski rynek finansowy. Rentowność 10-letnich obligacji wynosi 3,26 i jak oceniają eksperci, nie należy się spodziewać ich wyprzedaży. Złoty, który osłabił się po wynikach referendum, powoli się stabilizuje. Większy wpływ na kursy walut i rentowność obligacji w dalszej perspektywie będą mieć wewnętrzne decyzje Polski, m.in. o przewalutowaniu kredytów czy ewentualnej likwidacji OFE.
Facebook pl.DELFI.lt