Widacki: litewskie fobie i Vytautas Landsbergis

 (13)
Ostatnimi czasy otwierając weekendowe wydania gazet mamy niemal pewność, że przeczytamy coś o Litwie. W świątecznej „Gazecie Wyborczej” głos na temat relacji polsko-litewskich i poglądów Vytautasa Landsbergisa zabiera były ambasador na Litwie, a obecnie adwokat i publicysta „Przeglądu”, prof. Jan Widacki.
Widacki: litewskie fobie i Vytautas Landsbergis
© URM

Artykuł pod tytułem „Przestańmy karmić litewskie fobie” zaczyna się od analizy polskiej polityki wobec Litwy po 1989 r. „Jej matką była idea Giedroycia, a ojcem pragmatyzm. Zakładano, że powojenne granice są niezmienne, spory historyczne należy zostawić historykom, nie domagać się dla naszej mniejszości na Litwie czegoś, czego sami nie byliśmy gotowi dać mniejszości niemieckiej czy ukraińskiej”. Jak przypomina Widacki, władze RP deklarowały, że będą wspierać uzasadnione postulaty mniejszości polskiej na Litwie, wszystko co wykroczy ponadto, będzie sprawą między Polakami a władzami Litwy.

Polityka ta, pomimo przeszkód m.in. ze strony „Wspólnoty Polskiej”, dobrze funkcjonowała.

Teraz „strona polska po prostu podobno straciła wreszcie cierpliwość”, a „premier Tusk na zaimprowizowanym wiecu pod kościołem św. Teresy w Wilnie świadomie czy nieświadomie odwołał całą dotychczasową politykę wobec Litwy”. Problematyczna jest zwłaszcza polityka ministra Sikorskiego, który „od kilku lat gniewa się na Litwinów i z nimi nie rozmawia (osobliwa forma dyplomacji)”. Jakie są skutki nowego podejścia wobec Wilna? „W niczym Polakom na Litwie nie pomogliśmy, za to rozbudziliśmy tam antypolskie nastroje”.

Wg Widackiego na agendzie polsko-litewskiej powinny znaleźć się ważniejsze sprawy niż pisownia nazwisk, którą – jak przypomina były ambasador na Litwie – miała regulować specjalna umowa między dwoma stolicami. „Choć od podpisania traktatu minęło 18 lat, strona polska nie przedłożyła litewskiej projektu takiej umowy. Litwini też nie przedstawili swego projektu. Polski MSZ udaje, że nie pamięta, iż pisownię nazwisk ma regulować umowa, i wciąż oczekuje, że Litwa zrobi to jednostronnie”. Nie pisownia nazwisk jest jednak najważniejszym problemem Polaków na Litwie.

„To poziom wykształcenia i, zwłaszcza na wsi, ubóstwo. Kolejny problem to opóźniający się zwrot ziemi, zwłaszcza w rejonach solecznickim i wileńskim (…) Pustoszeją wsie w zamieszkanej przez Polaków Wileńszczyźnie. Do tego wyjeżdżający ze wsi w poszukiwaniu pracy i lepszych warunków bytowania porzucają ojcowiznę i w dużym mieście mogą wtopić się w litewską większość i wynarodowić. Równocześnie maleje liczba uczniów”.

W drugiej części artykułu Widacki recenzuje wydany niedawno wywiad-rzekę Mariusza Maszkiewicza z Vytautasem Landsbergisem „Nasz patriotyzm, ich szowinizm?”. O ile obecna polityka władz RP przyczynia się pośrednio do wzmocnienia litewskich fobii, to wg publicysty „Przeglądu” Maszkiewicz w rozmowie z europosłem de facto przyznaje, że fobie Litwinów „wynikają z realnej oceny sytuacji” i „są racjonalne”. Widacki, oddając liderowi konserwatystów historyczne zasługi, stwierdza: „nie tylko ja, ale też znaczna część litewskiej klasy politycznej widzi w Landsbergisie, dziś eurodeputowanym, polityka, delikatnie mówiąc, zbyt podejrzliwego wobec Polski i litewskich Polaków. Maszkiewicz naiwnie twierdzi, że to nieprawda, bo "nie można przecież mieć złego nastawienia do kraju, którego język, kulturę tak dobrze się zna i rozumie". Rozumowanie niebezpieczne. Landsbergis zna też dobrze rosyjski, rozumie kulturę rosyjską – czyżby jego antyrosyjskość była tylko udawana?”.

Widacki polemizuje z wypowiedziami honorowego szefa TS-LKD dotyczącymi historii XX w. „Opisując zdarzenia z lat 20. ubiegłego wieku, Landsbergis twierdzi, że wybory do Sejmu wileńskiego, który uchwalił inkorporację Wileńszczyzny do Polski, bojkotowali wszyscy prócz Polaków – Żydzi, Litwini, Białorusini. Nie dodaje jednak, że ci, którzy nie bojkotowali, stanowili aż 64 proc. uprawnionych do głosowania”. Były ambasador RP w Wilnie krytykuje wypowiedzi rozmówcy Maszkiewicza na temat rzekomych planów zajęcia Litwy przez AK i przesiedlenia Litwinów do Prus Wschodnich po 1945 r. Nie zgadza się z Landsbergisem w ocenie tożsamości narodowej ludności Wileńszczyzny: „Część Niemców bałtyckich się polonizowała (np. Romerowie czy Platerowie), część rusyfikowała, część lituanizowała.

Co z tego ma wynikać dla bieżącej polityki? Kto ma prawo przymuszać innego do powrotu do rodzinnych, zwykle dawno zapomnianych korzeni? Jak to ma rzutować na stosunek do litewskich Polaków, którzy czują się nimi i chcą nimi pozostać? A część litewskiej prawicy wciąż chce litewskich Polaków relituanizować”.

pl.delfi.lt
Zostaw komentarz
albo komentuj anonimowo tutaj
Publikując komentarz zgadzasz się z zasadami komentowania
Czytaj komentarze Czytaj komentarze
 
Zaprenumeruj nas

Polska

Sejm RP: Masowe mordy popełnionie w latach 40. przez ukraińskich nacjonalistów nie zostały nazwane zgodnie z prawdą historyczną ludobójstwem (126)

11 lipca będzie Narodowym Dniem Pamięci Ofiar Ludobójstwa dokonanego przez ukraińskich nacjonalistów na obywatelach II Rzeczypospolitej Polskiej – to jeden z zapisów okolicznościowej uchwały, którą podjął dziś Sejm.

Magdalena Antosiewicz: Hejt jest domeną Polaków. W Europie tak nie hejtują (8)

Blogerka nie czyta komentarzy na swój temat. Twierdzi, że osobowość człowieka i to, co sobą reprezentuje, można ocenić dopiero po jego poznaniu. Zdaje sobie jednak sprawę z tego, że hejt jest wszechobecny, choć jej zdaniem w Polsce przybiera znacznie większe rozmiary niż w innych krajach Europy.

Milion aut na prąd w 10 lat to nieunikniona przyszłość

Milion samochodów elektrycznych w 10 lat to nieunikniona przyszłość. Oczywiście w warunkach europejskich jest to dużo łatwiejsze do zrobienia. W warunkach naszych krajowych będzie nieco trudniejsze, gdyż nie mamy jeszcze pełnej infrastruktury, chociaż ona się bardzo szybko już rozwija – mówi newsrm.tv Patryk Mikiciuk, dziennikarz i pasjonat motoryzacji, Team TOTAL.

Za obniżenie wieku emerytalnego zapłaci młode pokolenie

Obniżka wieku emerytalnego zgodnie z popartym przez rząd prezydenckim projektem bez warunku wypracowania stażu pracy oznacza koszty rządu 10–15 mld zł rocznie. Eksperci alarmują, że w dodatku będą one narastać, bo obywatele żyją coraz dłużej, emerytów będzie więc przybywać szybciej niż osób pracujących. A to musi oznaczać wyższe opodatkowanie przyszłych pokoleń – uważa Jakub Borowski z Crédit Agricole.

W kilku Diecezjach Polski dyspensa od piątkowego postu

Wszystkim przebywającym na terenie archidiecezji warszawskiej Kard. Kazimierz Nycz udzielił dyspensy od piątkowego postu. Racją dyspensy są Dni w Diecezjach przed Światowymi Dniami Młodzieży.
Facebook pl.DELFI.lt